sobota, 25 stycznia 2025

zatrzymanie 2

Jakiś czas temu znalazłam się w trudnej emocjonalnie sytuacji. Odwiedzałam akurat znajomą, która podczas spotkania zaczęła opowiadać o przykrym zdarzeniu z przeszłości. Ponieważ jego szczegóły uruchomiły we mnie traumatyczne wspomnienia, znalazłam się w sytuacji, którą po prostu próbowałam jakoś przetrwać. A nie było łatwo.

Z pierwszych słów, jakie usłyszałam, wynikało, że historia była naprawdę przykra. Nie widziałam tego jednak w wyrazie twarzy mówiącej do mnie osoby. Zamiast przejęcia i bólu, dostrzegłam chłód. Lodowaty chłód i tępy wzrok. Treść w ogóle nie współgrała z mimiką twarzy i postawą ciała. 

Spojrzenie znajomej było magnetyzujące, walczyłam z jego siłą, dlatego w zakłopotaniu i w głębokim oszołomieniu próbowałam znaleźć jakiś inny punkt zaczepienia. Nie bardzo mi się to udawało. Jej wzrok nie zmieniał się, a usta wciąż poruszały się w tempie wypowiadanych słów. Zdałam sobie wtedy sprawę z tego, że ich nie słyszę. 

Siedziałam naprzeciw niej w zamroczeniu, czułam, jak trzęsę się w środku i po plecach spływa mi zimny pot. Miałam wrażenie, że za chwilę się porzygam, dlatego z całych sił zaczęłam skupiać się na powstrzymaniu odruchu. Obolała i zdezorientowana zabrałam w końcu swoje ołowiane ciało i wróciłam do domu. Długo do siebie dochodziłam.

Nie wiem, czy gdybym dziś znalazła się w podobnej sytuacji, umiałabym się zatrzymać. Przepuścić przez siebie trudne emocje, pozwolić ciału świadomie je poczuć, a później zadać sobie pytania: dlaczego tak mocno to doświadczenie na mnie wpłynęło, czego mogę się o sobie dowiedzieć, co mogę zrobić z tym, co się przed chwilą stało?

Uczę się życia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz