Po śmierci mamy Motylek pogrążył się w smutku, pozostawiając w kokonie, w którym schował się przed całym światem, mały otwór, przez który wpadały informacje z zewnątrz. Listy, SMS-y, mejle, a w nich słowa wsparcia, otuchy i pytania o jego duchową i fizyczną kondycję. Na niektóre udzielał czasami lakonicznej odpowiedzi, ale nie informował właściwie ani o bólu, ani o przeżyciach, jakie od niedawna stały się jego codziennością, ani tym bardziej o tęsknocie zrodzonej z niedawnej straty. Przestał nawet zapylać kwiaty, co czynił od bardzo długiego czasu – z przerwami w momentach osobistego kryzysu – ubogacając tym samym otoczenie. Wszystkim bardzo go brakowało.
– Co się dzieje, Motylku? – zapytała razu pewnego Biedronka.
– Pakuję się i wybieram w planowaną podróż – odparł szybko Motylek – Poza tym ucieka przede mną pyłek – dodał na zakończenie, chcąc wytłumaczyć swoją niemoc, i natychmiast zamknął konwersację.
Biedronka już dawno straciła swoich bliskich i robiła w swoim życiu wszystko, by tylko nie dopuścić do głosu wspomnień i tęsknoty, które mogłyby ją przytłoczyć i pozbawić radości życia. Czasami porównywała siebie do potwora, ponieważ nie chciała celebrować straty, a tym bardziej wygładzać w umyśle obrazu zmarłej osoby, która wyrządziła jej krzywdę, jak czyni to mnóstwo osób tuż po śmierci bliskich, wprawiając Biedronkę w ogromną złość i niezrozumienie i powodując w niej ból i poczucie winy. Jakiś czas temu jednak, kiedy jeszcze żyła mama Motylka, zdarzyło jej się wyrazić żal z powodu straty rodzicielki podczas wspólnej rozmowy z nim. Przyjaciel wyjął wtedy z kieszeni telefon komórkowy i pokazał jej wizerunki trzech kobiet, które jeszcze przed śmiercią jego mamy były dla niego mamami zastępczymi, ponieważ ta biologiczna nie umiała zaspokoić jego potrzeb ani teraz, kiedy był już dorosły, ani tym bardziej wtedy, gdy był jeszcze dzieckiem.
– Możesz mieć taką matkę, jaką tylko chcesz – powiedział wtedy Motylek, a w sercu Biedronki rozbłysło światło.
Pierwsza mama, którą pokazał Biedronce Motylek, to starsza pani z licznymi zmarszczkami oznaczającymi nie tylko upływ czasu, ale też troskę, miłość i ciepło, przez brak których Motylek wzrastał w chłodzie. Teraz na szczęście już je miał.
Druga, rozpływająca się w lekkości artystka, potrafiąca ochronić delikatne skrzydełka Motylka i docenić jego wrażliwość.
I trzecia – inteligentna, rozważna, silna kobieta – rozumiejąca motywacje i ambicje Motylka.
Trzy matki: miłość, uważność i mądrość. Niczego więcej Motylek nie potrzebował.
– Za kim teraz tęsknisz, Motylku? – zapytała w duchu Biedronka – Za mamą, jaką miałeś, czy za mamą, jakiej nie miałeś?
(1 sierpnia 2021)