niedziela, 31 grudnia 2023

zamknięcie roku

Moja babcia robiła na drutach i pachniała lawendą. Urodziła się 22 kwietnia 1913 roku – świat już wtedy szykował się do wojny. Tej pierwszej nie pamiętała, była na to za mała, za to wydarzenia z dwudziestolecia utrwaliła w swoim umyśle na zawsze. Wielokrotnie wspominała śmierć mamy, która zmarła niedługo po porodzie. Wtedy być może zrodziło się w umyśle małej Anielki przekonanie, że nie należy przywiązywać się ani do miejsc, ani do ludzi, dlatego zawsze była gotowa do drogi. Późniejsze doświadczenia, głównie II wojna światowa, tylko ją w tym przekonaniu utwierdzały.

"Któregoś wieczoru, kilka dni po odejściu mamy – opowiadała babcia – gdy siedzieliśmy wszyscy razem w izbie, dwuipółletnia siostrzyczka rozpłakała się i cichutko, z ogromną tęsknotą w głosie, zapytała:

– Mamo, mamo, gdzieś ty poszła, tak długo cię nie ma?

Nikt z nas nie powstrzymał się wtedy od łez. Nawet tata, który był zwykle bardzo opanowanym człowiekiem, ujął głowę w obie ręce i zapłakał jak dziecko".

Ta opowieść wywarła na mnie tak bolesne wrażenie, że nawet teraz, kilkadziesiąt lat po tym, gdy pierwszy raz ją usłyszałam, odczuwam głęboki smutek. Równie wstrząsająca była dla mnie historia najmłodszego dziecka – Agnieszki – które oddane zostało pod opiekę mamki. W wieku czterech miesięcy mimowolnie, jak opowiadała babcia, malutka wypowiedziała słowo "mama", zamknęła oczka i już nigdy się nie obudziła. Powodem odejścia było prawdopodobnie niedożywienie, ponieważ mamce brakowało pokarmu dla wszystkich dzieci, które miała wówczas pod opieką, ale społeczność wolała wierzyć, że przyszła po nią MAMA.

II wojna światowa przyniosła poniewierkę. Kilka miesięcy po jej wybuchu Rosjanie splądrowali dom babci i domy innych mieszkańców, a ludność przepędzili do okolicznego miasteczka, gdzie mieli dokonać na leżących z twarzami zwróconymi w stronę ziemi ludziach egzekucji. Większość niedoszłych straceńców ocalili Niemcy, odbijając ich z rąk przeciwnika i transportując do Oświęcimia. Mogę się jedynie domyślać, z jakimi trudami wiązał się pobyt w obozie, babcia nigdy o nim nie wspominała. Na pewno doświadczyła niewyobrażalnego głodu, dlatego do końca życia chowała w kieszeni fartucha jedzenie ze stołu. Z Auschwitz babcię, jej męża i ich pięcioletnią córkę przetransportowano do Niemiec, gdzie zmuszeni zostali do pracy na rzecz III Rzeszy. Rodzina, do której trafili, to mądrzy, gospodarni i życzliwi ludzie, którzy zaproponowali pozostanie w Niemczech na zawsze, ale tuż po wojnie dziadek uparł się, że chce wracać do kraju, do domu, który stał się rumowiskiem. Powrót do Polski to długotrwała, nużąca tułaczka obfitująca w wiele zagrożeń. 

Trzymałam babcię za rękę, gdy odchodziła. Wzięła wtedy głęboki wdech i chociaż z oczu popłynęły łzy, na jej twarzy malował się spokój. Była gotowa do drogi...

Boję się nowego roku i tego, co ze sobą przyniesie. Ten, który właśnie mija, mocno mnie poturbował. Zbyt mocno. Nie mam w sobie przestrzeni na noworoczne postanowienia. Chciałabym być gotowa do drogi.

piątek, 29 grudnia 2023

Rita – ludzie w moim życiu

Poznałyśmy się dopiero w 2017 roku, chociaż mogłyśmy się poznać wiele, wiele lat wcześniej. Szybko okazało się, że już wcześniej łączyło nas kilka szczegółów, o których nie miałyśmy oczywiście pojęcia: miasto, szkoła, a nawet porodówka, na której mogłyśmy się przypadkiem spotkać. Rita to osoba – o czym być może nawet nie wie – dzięki której udało mi się utrzymać na powierzchni w pierwszych miesiącach mojej pracy. Gdy jedna z nauczycielek złożyła na mnie bezpodstawny donos i zrobiła wokół siebie wielki show, żeby zdewaluować mnie w oczach całej kadry, Rita stanęła w mojej obronie.

– Dlaczego ona myśli, że jest kimś lepszym od ciebie i ma więcej praw? – powiedziała w rozmowie ze mną – Obie jesteście tu na tych samych zasadach. 

I miała rację, ale nie tylko z tego powodu jest dla mnie autorytetem. To bardzo sumienna i zaangażowana osoba, która wykonuje swoją pracę najlepiej, jak umie – biorę z niej przykład. Nie przekracza granic w relacji z uczniami, jest konsekwentna i opanowana, świadomie wypełnia swoją rolę. Trwa twardo przy swoich wartościach i z zasady – podobnie jak ja – nie donosi. Wielki Brat patrzy, czyli ja, i czerpie pełnymi garściami z doświadczeń bardziej wprawionego belfra. Pojawiła się w moim życiu w najwłaściwszym momencie. Dziękuję za to i jej, i losowi.

Nie znam chyba bardziej ułożonej osoby, która w każdym miejscu, w jakim się znajdzie, zachowuje się stosownie do sytuacji i do rodzaju relacji. Jest wyjątkowo powściągliwa, co jest skutkiem jej inteligencji umysłowej i emocjonalnej. I wiem też, że jest mi bardzo życzliwa. Wspiera mnie w moich dążeniach i nigdy, przenigdy – jakby to powiedzieli nasi uczniowie – nie wali ściemy. Oprócz wsparcia prawie ofiarowała mi Jeżyki Coolki, ale... zjadła.
Na spotkania towarzyskie przynosi paluszki.

Jako pierwsza otrzymała zdjęcie mojej maliny. Tylko ona przecież swoim wprawionym okiem mogła właściwie ocenić jakość uprawy.



czwartek, 28 grudnia 2023

zaskoczenie

– Zaskocz mnie, Księżniczko – powiedziałam niedawno.

Bardzo szybko, bo już na najbliższej przerwie, gdy spotkałyśmy się na korytarzu szkolnym (sumiennie dyżurujemy), Księżniczka wyjęła zza pleców przygotowany dla mnie prezent.

– Ojej! Nie wierzę! Naprawdę? – te wszystkie słowa swobodnie zastąpiłby wytrzeszcz moich oczu – To przecież Olaf. I to topniejący!


Zaskoczenie na zamówienie może się udać. Szok!


blade olśnienie

Spokój przychodzi wtedy, gdy przestaje się czekać. Jak odróżnić go od rozczarowania czy zobojętnienia? Może to wcale nie spokój. Może najczarniejsze myśli zalegające na półkach umysłu – przez lata spychane w głąb istnienia – właśnie zyskały potwierdzenie. I już wiesz, że nie warto walczyć. Może śmierć złudzeń otwiera przestrzeń dla czegoś nowego. 

Może jeszcze kiedyś zaświeci słońce...

środa, 27 grudnia 2023

życiowe priorytety

Znów śniło mi się, że nie mogę zdążyć do pracy, ponieważ cały świat staje mi na przeszkodzie. Czuję lęk tak głęboki jak dno najgłębszej studni, ale szukam sposobów mogących zminimalizować skutki nieoczekiwanej opieszałości. Próbuję nadgonić stracony czas szybkim biegiem do metra, niestety droga wydłuża się o niespotykane dotąd przeszkody: stado słoni, gwarny jarmark, zatłoczona autostrada, rozległe pole kukurydzy, wszystkie je próbuję pokonać. Zdyszana, zmęczona i pogubiona zerkam w końcu na zegarek i już wiem, że nie mam szans. By wyjść z twarzą z tej sytuacji, powinnam wysłać wiadomość do dyrekcji z informacją o nieobecności z powodu losowego zdarzenia. „I przyznać się, że nie podołałam? Że nie wywiązałam się ze zobowiązania? Że zawiodłam w momencie, gdy ktoś uznał mnie za wartego uznania i zaufania pracownika?” – myślę z obawą.  Zalewa mnie zimny pot, serce wali jak pralka wypełniona kaloszami, zaczyna brakować mi tchu, ale sięgam po telefon w kieszeni i… na szczęście się budzę.

– Najtrudniej przyznać się, że nie jest się idealnym, co? – z uśmiechem, ale też z życzliwością, komentuje moja druga Pełna Połówka.

– I że straciło się kontrolę. Albo raczej, że nigdy się jej nie miało.

– I ty tak do pracy biegłaś? – pyta z drwiną i prawie stuka się po czole.

– Do pracy.

– Dziewczyno! 

Gdzie uzyskam pomoc psychologiczną i duchową?

poniedziałek, 25 grudnia 2023

niedziela, 24 grudnia 2023

wyższa matematyka

– Idealnie – powiedziała Nieletnia, komentując wynik mojej pracy związanej z przygotowaniami do świąt – Wyszło czternaście. Jak dwunastu apostołów.

I od razu zrobiło się jakoś wznioślej, religijniej, bardziej chrześcijańsko.



piątek, 22 grudnia 2023

oferta matrymonialna

– Wiesz – mówi dziś do mnie kolega z pracy – Jesteś taka...

Jaka? Myślę. I chyba nie chcę słyszeć.

– Taka – dodaje – Że gdybym miał żonę, to bym się z nią rozwiódł dla ciebie.

Grubo. Sami przyznajcie.

środa, 20 grudnia 2023

przełamywanie schematu

– Bardzo cierpię, kiedy jestem pomijane i lekceważone – poskarżyło się Serce – Czuję się wtedy nieważne i pęka mi serce.

– I co wtedy robisz? – zaciekawił się Rozum.

– Próbuję udowodnić, że jestem OK, żeby zasłużyć na troskę i uwagę, ale to nie działa. Tracę tylko do siebie szacunek.

– Widocznie dla kogoś, kto tak cię traktuje, jesteś tylko opcją – niezbyt delikatnie odparł Rozum.

– To co mam zrobić, żeby to zmienić?

– Doceń swoją wartość i przestań karmić się okruchami.

wtorek, 19 grudnia 2023

świąteczne przygotowania

– Jak tam przygotowania do świąt?  – pyta Pina – Okna pomyte?

– W życiu. Nie zamierzam nawet tego robić – odpowiadam zgodnie z prawdą – Zakupy muszę zrobić.

– Nooo, ale prezenty już masz? – docieka.

– Oczywiście, że nie – mówię i czuję, że chyba powinnam się zmartwić. 

Zamiast tego dodaję:

– Obudził się we mnie zwierz. 

– To chyba dobrze, nie zabraknie ci motywacji – reaguje z entuzjazmem.

– Niestety to leniwiec.

poniedziałek, 18 grudnia 2023

milej niż miło

Udaliśmy się dziś do urzędu w celu złożenia wniosków paszportowych. Miły pracujący tam pan – baaardzo pomocny – podchodzi do nas i pyta:

– Wniosek paszportowy?

– Tak – odpowiada moja druga Pełna Połówka.

Pan wskazuje ręką na część nas reprezentującą płeć żeńską i dopytuje:

– Dla panienek?

– Tak.

– A drugi rodzic gdzie? – pada pytanie.

To to ja rozumiem, taki przedświąteczny prezent ;)  

Czerwone glany robią robotę!



niedziela, 17 grudnia 2023

milion powodów

– Ludziom wciąż brakuje czasu, żeby spotkać się i pobyć z bliskimi osobami – powiedziało zabiegane Serce – Ciągle coś krzyżuje im plany.

– Przyjaźń jest jak kwiat – ocenił mądry Rozum – Umiera, gdy przestaje się ją pielęgnować.

– Naprawdę milion powodów stoi na przeszkodzie.

– Jeśli ktoś ma milion powodów, żeby się nie spotkać, widocznie brakuje mu chociaż jednego, by móc to zrobić – skwitował rezolutnie Rozum.

sobota, 16 grudnia 2023

zmiana kodu językowego

– Pomożecie? – zwracam się z prośbą do Uczniów z klasy wychowawczej.

– Pomożemy! – odpowiadają gwarnie i zdecydowanie.

– Z jaką postacią kojarzymy formułę, której właśnie użyliśmy? – dopytuję z ciekawości.

– Bob Budowniczy! – stwierdzają jednogłośnie. 

Chociaż sama nie znałam żywego Gierka, bo nie mogłam go znać z racji roku urodzenia, to jednak za moich młodych lat jego duch był wciąż żywy – a jeszcze żywszy był wspólny narodowy dług, który pozostawił po sobie rzeczony pan. Mimo wszystko z sentymentem wspominam podwórkowe hasło, którego jako dzieciaki używaliśmy, żeby komuś dopiec:

Chcesz cukierka? Idź do Gierka.
Gierek ma, to ci da — 
kopa w dupę i pa, pa!


Gierek to już nie te czasy, Moi Drodzy. Nie te czasy.

piątek, 15 grudnia 2023

Bibi – ludzie w moim życiu

Moja relacja z Bibi to prawdziwy fenomen. W sprawach politycznych reprezentujemy dwa przeciwległe bieguny. W sprawach klimatycznych tym bardziej. Gdy ja okrywam swoje marznące ciało kurtką, czapką i glanami, bo wciąż czuję zimę, ona prezentuje się w stroju kąpielowym, zwiastując swoim ubiorem nadchodzące lato. To fakt, można by rzec, autentyczny (!) – gdyby można było tak powiedzieć. Odsłoniła go Chorwacja. Ja jestem rannym ptaszkiem, ona nocnym markiem, ja humanistką, ona umysłem ścisłym. Przeciwieństwo goni przeciwieństwo.

Może dopełniamy się właśnie różnicami, a szacunek i  życzliwość obecne w naszej relacji pozwalają tworzyć przestrzeń dla jej trwania. Bywamy razem tu i ówdzie, robimy wspólnie to i owo i naprawdę świetnie się przy tym bawimy, grzesząc czasami (Gdańsk!) na różne sposoby, ale o grzechach może innym razem ;)

Bibi nie używa górnolotnych słów, zamiast poezji wybiera prozę życia, choć zdarzyło się kiedyś, że za moją sprawą przeczytała jakiś wiersz.

– Naczytałam się teraz poezji na dziesięć lat! – powiedziała wtedy, a ja zaśmiałam się głośno pełna zrozumienia dla jej wrażeń.

Wiem, że życzy mi jak najlepiej i pomimo braku wielkich (słownych!) deklaracji jest po mojej stronie. To swój człowiek, który wspiera mnie obecnością i gotowością do reagowania na to, co mam do powiedzenia. To wszystko działa w obie strony – mam nadzieję, że o tym wie. Cieszę się, że jest w moim życiu.

Różnie można spędzać czas. My robimy to w ten sposób.



czwartek, 14 grudnia 2023

zatrudnienie

– No ktoś mnie jednak zatrudnił w tej szkole – bronię się w dyskusji na temat mojej pracy, w której sięgam czasami po dość niekonwencjonalne metody. Oczywiście lekko i na żarty.

– Kogo ty zatrudniasz? – udając zdziwioną, pyta Kali stojącą obok nas panią dyrektor.

– To nie ja – reaguje przełożona i prawie przykłada rękę do piersi, jakby chciała przysiąc – Ja zatrudniam tylko wariatów.

Jestem zdrowa na ciele i umyśle. I jest na to dowód – zatrudniał mnie pan dyrektor. Przysięgam.

środa, 13 grudnia 2023

donosicielstwo

Stoję przed salą lekcyjną i przekręcam klucz w zamku, gdy nagle po mojej prawicy i lewicy ustawiają się dwaj rośli młodzieńcy, pochylają się nade mną i mówią:

– Brzydzę się donosicielstwem – szepcze pierwszy do prawego ucha – Dlatego najuprzejmiej, jak umiem, donoszę, że Jeremiś nie przyszedł do szkoły, bo bał się, że go pani dziś zapyta.

– Brzydzę się potwierdzeniami donosów – do lewego ucha szepcze drugi – Dlatego najuprzejmiej, jak umiem, potwierdzam, że to prawda.

Skąd wiedzieli, że ryknę śmiechem?

Kociara – ludzie w moim życiu

Pewnego dnia postanowiłam zmienić swoje dotychczasowe życie, uwolnić się od ograniczeń i spróbować żyć wśród ludzi, których bałam się bardziej niż czegokolwiek na świecie. I właśnie wtedy, chcąc w zasadzie jedynie zbadać rynek pracy, wysłałam CV do jednej z warszawskich szkół. Później przypadkiem otrzymałam zatrudnienie, przypadkiem znalazłam się we wnętrzu placówki, w której wszystko było obce i przerażające. I wtedy też, pewnie zupełnie przypadkiem, zauważyłam czyjąś dłoń sięgającą w pośpiechu po kluczyk wiszący tuż przy futrynie drzwi pokoju nauczycielskiego. Niczym iskierka, która pojawia się po to tylko, by za chwilę zniknąć. Jak promyk przebiegająca przez korytarz szkoły i chowająca się w jednej z klas prawie niepostrzeżenie. Nieosiągalna. A jeśli już, to tylko na moment i tylko dla wybranych.

To była Kociara, ale długo nazywałam ją w myślach iskierką, nie zdając sobie jeszcze wtedy sprawy z tego, jak wielką wagę stanowiła ta wymyślona nazwa. Poznałyśmy się niemal od razu. Kociara podeszła do mnie podczas jednej z przerw, przedstawiła się i wyciągając dłoń w moją stronę, powiedziała:

– Przypominasz mi mnie sprzed lat. Piękne, piękne rude włosy – zachwyciła się – Widzę, że na poważnie zabierasz się za pracę w szkole – zauważyła potem i razem ze mną pochyliła się nad nową podstawą programową, z którą sama zapoznała się wcześniej podczas jednego ze szkoleń.

Pomyślałam wtedy, że na poważnie zabiorę się raczej za ucieczkę, bo wszystko, co od kilku dni mnie otaczało, wydawało się zbyt trudne do przeżycia, ale uprzejmie skinęłam głową i uśmiechnęłam się uśmiechem przypominającym skwaszony grymas. Właściwie przez trzy pierwsze miesiące w nowej pracy czułam się bardzo niepewnie, ale cały czas próbowałam utrzymać się w pionie.

– Może teatr? – pewnego dnia zagadnęła niespodziewanie Kociara.

Podczas pracy nad tekstami dawnymi nie musiałam odnajdywać się w relacjach, nie musiałam bać się zranienia i zastanawiać się nad tym, czy można komuś zaufać, ponieważ w moim zawodowym życiu nie było zbyt wielu ludzi. Może właśnie dlatego w pierwszych miesiącach pracy poczułam się przytłoczona nadmiarem bodźców i nadmiarem otaczających mnie osób.

– Bardzo chętnie – odparłam jednak, reagując na zaproszenie.

Chociaż spektakl, na który razem wtedy poszłyśmy, był wymagający i wprawił mnie w ogromne zakłopotanie, ponieważ jedyne, co miałam do powiedzenia na jego temat, to to, że chce mi się wymiotować, pozwolił bliżej poznać Kociarę. Piękny umysł, piękna dusza. Chyba właśnie wtedy po raz pierwszy w życiu udało mi się dostrzec niezakłamaną pasję w drugim człowieku. Miłość do czegoś, czemu oddaje się momentami całe serce. Dostrzec wnętrze wiotkie i ostre jednocześnie. Jak źdźbło trawy, o którym poniekąd pisał kiedyś Pascal. Delikatne, pancerne.

I tak właśnie zaczęła się era Mazur, na które już w pierwszym roku naszej wspólnej pracy zostałam zaproszona. Z całego serca dziękuję Ci, Kociaro, że pojawiłaś się w moim życiu. 

Wykwintnie przygotowane i podane mazurskie kurki!




wtorek, 12 grudnia 2023

pocżątki

– Wiesz – zwierzam się znajomej – Założyłam swój własny blog i będę teraz obrabiać ludziom tyłki w Internecie.

– Uuu – odparła, barwą głosu eksponując zachwyt zmieszany z zaskoczeniem.

– Będę na nim wspominać o ważnych dla mnie osobach. Jak cię nazwać?

– Największa suka w Warszawie! – wyartykułowała lekko.

Tak! To blog tylko o najlepszych i największych!

Uwielbiam ją!

Księżniczka – ludzie w moim życiu

Te najfajniejsze koleżanki trafiają się mnie – gdyby ktoś pytał, gdzie się podziały.

Poznałyśmy się w listopadzie 2017 roku, ale dopiero styczeń 2018 zbliżył nas do siebie. Księżniczka stała wtedy naprzeciw mnie w pokoju nauczycielskim – dzielił nas tylko stół – ale wydawała się bardzo odległa, nieobecna. Natychmiast wyczułam jej emocje.

– Czy wszystko u ciebie w porządku? – zapytałam z troską.

Odpowiedziała. Później coraz częściej rozmawiałyśmy ze sobą. Poznałam jej historię oraz sprawy, które są dla niej ważne. Jestem wdzięczna za zaufanie, jakim mnie obdarzyła. Nigdy go nie zawiodę.

Zawsze możemy na siebie liczyć. Gorąca linia to określenie, jakim nazwałabym naszą przyjaźń. To również otwartość, szczerość, gotowość, wsparcie, życzliwość i… BLISKOŚĆ.

Przeżyłyśmy wiele wspólnych chwil, jeszcze wiele przed nami, ponieważ bardzo dbamy o naszą relację. Uwielbiam wrażliwość Księżniczki, jej styl ubierania się i bycia, jej pogodę ducha, którą zaraża wszystkich wokół, oraz nieprzeciętną inteligencję. W tych wszystkich zawirowaniach losu, które nas nie omijają, odnajdujemy spokój. 

Mam nadzieję, że wie, że zawsze może na mnie liczyć. Gdyby mogła teraz zabrać głos, na pewno powiedziałaby:

– I VICE WERSAL! 

Obdarowuje mnie magnesami ze swoich podróży i każdy z nich ląduje na mojej lodówce. Pierwszy był z Grecji.



Dlaczego nie przywiozła mi magnesu z czeskiej Pragi, ja się pytam!
Może dlatego, że byłyśmy tam razem 😉 

poniedziałek, 11 grudnia 2023

Ziębuszka – ludzie w moim życiu

Połączyło nas speculum. Studiowałyśmy razem polonistykę, ale niestety ze względu na odległość liter w alfabecie, na które zaczynają się nasze nazwiska, byłyśmy w innych grupach. A to pech. Pech duży, ponieważ nim poznałam Ziębuszkę osobiście, słyszałam o niej mnóstwo dobrych rzeczy: zaangażowana, wszechwiedząca, solidna, mądra. Źródło wiedzy i pomocy.

Tamtego dnia miałam mieć kolokwium z literatury staropolskiej, chciałam oczywiście zaliczyć je jak najlepiej – nie na jakąś tam trójczynę, żeby tylko odhaczyć przedmiot – dlatego, gdy tylko dostrzegłam Ziębuszkę na uczelnianych schodach, bez chwili zastanowienia ruszyłam w jej kierunku.

– Czy speculum to zwierciadło? – zapytałam bez ogródek. Nawet się nie przedstawiłam.

Zdezorientowana spojrzała na mnie badającym wzrokiem, później stała znieruchomiała i wyglądała, jakby próbowała połączyć w głowie jakieś kropki.

– Czy speculum to zwierciadło? – powtórzyłam więc.

– Speculum? – odpowiedziała pytaniem, wciąż zbita z tropu.

– Łukasz Górnicki. Speculum. Zwierciadło – próbowałam pomóc, choć sama właściwie potrzebowałam ratunku.

– Tak, Dworzanin polski to speculum.

Uff! Byłam uratowana. Co prawda, na kolokwium nie padło pytanie o Dworzanina, ale i tak czułam się wygrana – bo wiedziałam, a dzięki Ziębuszce miałam nawet pewność.

Od tamtej pory wymieniłyśmy setki SMS-ów, albo nawet więcej. Jeśli ja się mylę, nie myli się na pewno system komórkowy, który wskazał ją jako osobę, z którą mam najczęstszy kontakt. To oczywiście setki wymienionych radości, smutków, zmartwień, wrażeń, wyznań… Czasami się spotykamy i rozmawiamy ze sobą do późnych godzin nocnych, zajadając przy tym gorgonzolę – to chyba symbol naszej przyjaźni – i inne smakołyki, w jakie akurat się zaopatrzymy. Winko też nam dobrze smakuje.

Jestem wdzięczna losowi, że postawił ją na mojej drodze, że jest częścią mojego życia. Na samą myśl o niej mocno się roztkliwiam. 

Ciekawe, czy pamięta żółte tulipany, które mi kiedyś podarowała...



niedziela, 10 grudnia 2023

Iskra – ludzie w moim życiu

Gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy, siedziała wygodnie na moim szkolnym krześle w rogu pokoju nauczycielskiego i uśmiechała się do wszystkich serdecznym i nigdy właściwie niegasnącym uśmiechem. Ciepła, delikatna, cichutka, a jednocześnie obdarzona wielką mocą tworzącą wokół niej ochronny pancerz. Choć był nieuchwytny fizycznym okiem, wyraźnie go dostrzegłam już przy pierwszym kontakcie, bo przecież, jakby powiedział Antoine de Saint-Exupéry: „Dobrze widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. Spojrzałam więc poza to, co widać, i natychmiast zalała mnie fala ciepła. W jednej chwili zapragnęłam poznać ją bliżej – mam w końcu radar na dobrych ludzi i nigdy nie zawaham się go użyć – na szczęście szybko okazało się, że nadajemy na tych samych falach.

Nie zmyliły mnie ani pierwsze wrażenie, ani intuicja, której od jakiegoś czasu staram się nie podważać. Czuję się wyróżniona, mając Iskrę blisko siebie. Zwykle po swojej prawicy. 

A tu, na dowód tego, o czym piszę, wcielenie ciepła Iskry.
↓↓↓



nie ma tego złego...

– No i właśnie rozwaliłam kitką wazon – powiedziała Księżniczka podczas rozmowy telefonicznej ze mną.

– I dobrze. To na szczęście!

– Jak zwykle wszystko zepsułaś. A już miałam wpaść w rozpacz. Zawsze musisz powiedzieć coś pozytywnego?


sobota, 9 grudnia 2023

portrecik

W ubiegłym roku szkolnym otrzymałam od uczennic wspaniały (ręcznie rysowany!) prezent, który bardzo mnie wzruszył, kiedy uzmysłowiłam sobie, ile trudu musiały włożyć w to, żeby go stworzyć.

Wpatruję się w niego i stwierdzam, że:

jestem DZIADÓWĄ

i uwielbiam nią być! 

🤪



piątek, 8 grudnia 2023

podobno są sposoby

– Hej, kolego – pytam z ciekawości, ponieważ wiem, jak trudno znaleźć sposób na oddech (wciąż go szukam) – Siadasz czasami podczas prowadzenia lekcji?

– Ty mnie lepiej zapytaj, czy kiedykolwiek wstaję.

czwartek, 7 grudnia 2023

matematyka

gdy jest zbyt trudno
podziel swój strach na pół
miłość do siebie pomnóż przez dwa
do każdej myśli dodaj radości
odejmij wszystko co złe

matematyka królową nauk
królową życia

wtorek, 5 grudnia 2023

3. podsumowanie roku

Rok 2023 mija pod znakiem dobrej książki. Głównie dzięki hojności jednej z bliskich mi osób – za co oczywiście ogromnie dziękuję – miałam możliwość zaznajomienia się z treściami, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Na pewno wsparły one mój rozwój, pomogły zrozumieć pewne zjawiska i mimowolne mechanizmy.

Czy jestem teraz mądrzejsza? Nie wiem. Na pewno bogatsza.
Wśród lektur znalazły się takie, które wywołały zachwyt, zaskoczenie, zadziwienie, bunt, ale też – i może przede wszystkim – ból, który musiałam później przetrawić.
Ale to dobry ból. Oczyszczający.



poniedziałek, 4 grudnia 2023

2. podsumowanie roku

Zawsze wiem. I chociaż rozum próbuje zafałszować prawdę i mami mnie racjonalnymi wytłumaczeniami, staram się słuchać INTUICJI. Nigdy przecież mnie nie myliła, a ja wciąż – uparcie! – odwracałam od niej uwagę. Ten rok pokazał mi, jak wielką ma moc. Zastępuje miliony słów i gestów, słuchanie jej wcale nie jest łatwe ani wygodne, bywa bardzo bolesne, ale jeśli uzna się, że służy czemuś dobremu, trzeba zaufać.



niedziela, 3 grudnia 2023

1. podsumowanie roku

Wielokrotnie miło spędziłam czas w towarzystwie bliskich mi osób, przy których czuję się bardzo swobodnie. Uwielbiam szczerość tych relacji i wzajemną troskę, jaką możemy sobie okazywać.



niedziela, 12 listopada 2023

miłość ukryta w słowach

Okazuje się, że wszystko jest kwestią interpretacji. Nie wystarczy odkryć dosłowny sens otrzymanego komunikatu, trzeba jeszcze umieć czytać między wierszami i my, nauczyciele Goethego, dobrze o tym wiemy.

Wchodzi wczoraj do pokoju nauczycielskiego nasza przełożona. Uśmiechnięta, serdeczna i milsza bardziej niż kiedykolwiek. Aż się nogi pod nami wszystkimi ugięły; krzesła pod tymi, którzy siedzieli. Patrzymy jeden po drugim, jakaś groza niepostrzeżenie zajrzała do naszych spłoszonych wnętrz.

– Dzień dobry wszystkim! – mówi dyrektorka – Miło was widzieć.

Oho! Popłoch sięgnął zenitu. Nie może być dobrze.

– To ja już może sobie pójdę – mówi psycholog i natychmiast kieruje kroki w stronę drzwi – ta zawsze wie, jak się zachować.

Milknę w odruchu samoobrony, wlepiam nos w leżące naprzeciw mnie notatki i czekam w napięciu na rozwój sytuacji. Kto mógł, ten się ewakuował, cała reszta, ze spuszczonym wzrokiem i pochyloną na znak pokory głową, czeka najgorszego.

– Co jest? – pyta zbulwersowana dyrektorka – Człowiek raz chciał być miły, a tu taka reakcja. 

A my przecież wszyscy dobrze wiemy, że najwyższy stopień serdeczności zawiera się w słowach: „Nienawidzę was wszystkich!”, wypowiedzianych przez pracodawcę tuż po przekroczeniu przez niego progu drzwi wejściowych do pokoju nauczycielskiego.

"Nienawidzę was!" – to jest prawdziwa miłość.

czwartek, 9 listopada 2023

matczyne ciepło

Trudne, bardzo trudne jest życie dziecka w wieku szkolnym. Oprócz ciężkiego plecaka musi udźwignąć mnóstwo przykrych sytuacji, przed którymi nie potrafi i nie może nawet się ustrzec. Czasami tak przykrych, że aż brakuje słów. W takich chwilach wbiega po lekcjach do domu i wskakuje matce na kolana, zwijając się przy tym w kłębek łatwy do utulenia.

– Czy wiesz – pyta po wylaniu miliona łez – Jak cudownie jest przytulić się do mamy, gdy jest tak bardzo źle?

Nie, nie wiem – kobieta myśli z bólem i na chwilę zanurza się w melancholii i w obudzonej nagle tęsknocie za tym, czego nie miała, żeby za chwilę – zdając sobie sprawę z roli, jaką w tej relacji pełni – szybko się ocknąć.

– Wiem – odpowiada najcieplej, jak umie – Jak to jest trzymać w swoich ramionach malutką, kochaną córeczkę, głaskać ją po główce, po pleckach, słyszeć jej zmieniający się wraz z emocjami oddech i czuć ciepło delikatnego ciałka. Cudownie jest tego doświadczać.

środa, 8 listopada 2023

[...]

Kwiatek, którego się nie podlewa, umiera.

Nie rozmawiamy, nie piszemy do siebie, nie widujemy się, nie dzielimy się codziennymi sprawami, nie stwarzamy okazji – co się stanie z naszą przyjaźnią?

Chciałabym móc opowiedzieć Ci o wyprawie w góry, o zmaganiach z samą sobą i planach, jak się z nimi uporać. 

Chciałabym usłyszeć o Tobie...

Tylko przestrzeni brak.

wtorek, 7 listopada 2023

światełko

Czasami trzeba bardzo długo iść, żeby zobaczyć światełko. 


Dam znać, gdy błyśnie mi przed oczami.

poniedziałek, 6 listopada 2023

otwarte drzwi

Samotność jest tym większa, im większy uśmiech gości na twojej twarzy.
Znam dobrze jej smak. Jej kształt. Jej rozmiar.

Brakuje mi otwartych drzwi...

piątek, 3 listopada 2023

Słaba silna wola

Czego szukasz na szczycie Śnieżki w Karkonoszach? W ten pochmurny jesienny dzień? Mądrości mędrca, który pokonał każdy trud, by znaleźć się w miejscu triumfu? A może w miejscu przeznaczenia?

Miłości wszechświata, by z bliskiej wysokości mogła cię zalać życiodajnym ciepłem? Dlatego właśnie kierujesz spojrzenie ku górze i rozpościerasz ramiona w ciągłym czekaniu? Na cud?
Szacunku do siebie za niekoniecznie godny uznania wysiłek – dający co najwyżej uczucie spełnienia i ulgi?
To, czego szukasz w oddali, jest w tobie. W drodze do celu, wędrowcu, niech nie zwiedzie cię nigdy twoja słaba silna wola.



poniedziałek, 23 października 2023

niedziela, 10 września 2023

lęk

– Czy można przestać się bać? – zagadnęło zatrwożone i zmęczone Serce.

– Czego konkretnie? – zapytał dociekliwy Rozum.

– Wszystkiego. Życia, ludzi.

– Życia trzeba się uczyć, a ludzi poznawać. 

– Łatwo powiedzieć – zasmuciło się Serce.

– Tak, łatwo powiedzieć, pamiętaj jednak, że to, co trudne, nie znaczy, że niemożliwe.

środa, 6 września 2023

superwizja nauczycielska

Wiadomo, nauczyciel to robot – nie człowiek – który nie czuje, nie przeżywa, nie marudzi i świetnie radzi sobie z każdą przytłaczającą sytuacją, jaka spotyka go w szkole. Nigdy nie traci nad sobą kontroli, prezentując przy tym wzór godny naśladowania, dlatego podczas porannego spotkania w pokoju nauczycielskim TEORETYZUJE tylko na temat możliwych sposobów ekspresji.

– Dobrze byłoby czasami sypnąć soczystą wiązanką – rozmarzyła się o świcie jedna z koleżanek – I użyć słów, jakich nie wymyśliłby sam diabeł.

Tych na K, CH i P. Przykładów nie podam, bo przecież mnie – nauczycielce z krwi i kości – nie przeszłyby one przez gardło. Ba, ja takich słów nawet nie znam.

– A czy ksiądz – zadaję pytanie pedagogowi w sutannie, który wszedł właśnie do pokoju nauczycielskiego – Używa czasami brzydkich słów?

– Oczywiście – mówi z pewnością w głosie i jakby o oczywistości – Włańczam, poszłem, wziąść.

(16 września 2022)

piątek, 1 września 2023

nauczyciel życia

życie uczy cię życia
najlepszy belfer w dziejach świata
umiesz już ze sprawnością mistrza
pod powłokami ciała ukrywać strach

w momencie próby zamykasz serce
po raz kolejny połykasz łzy
pokornie schylasz znów swoją głowę
kieszenie masz pełne dumy

posłuchaj głosu nauczyciela
nie proś o miłość troskę uwagę
spójrz w stronę właściwych ludzi
kierunek światło kierunek wiatr

z wdzięcznością – …

poniedziałek, 28 sierpnia 2023

relacja

Siedzimy sobie z psem w ogródku – ja na huśtawce, on tuż przy mnie na fotelu, zwinięty w puszysty kłębek. Powoli zanosi się na deszcz, dlatego łapczywie chwytamy ostatnie promienie dzisiejszego słońca. Otula nas ciepły wiatr i widok dojrzewających malin, które obudziły się na dobre dopiero teraz – uparcie i zbiorowo czerwienieją.

– Fajny z ciebie zwierz – mówię i czochram go po głowie, dając wyraz sympatii i zaangażowania w relację.

A ten nic. Pomerdał tylko ogonem i rozłożył się do góry brzuchem. Jak placek na patelni.

– Powiedz, jak ci minął dzień? – pytam.

A ten nic, więc dodaję, by podtrzymać konwersację: 

– Mój był taki sobie, trochę ciężki – mówię zgodnie z prawdą.

Zagaduję i już sama nie wiem, co mam robić, co mam o tym wszystkim myśleć. Pies wciąż milczy. Wskoczył tylko na huśtawkę, oparł głowę na moich udach i oddycha spokojnie. 
I to ma być relacja? Ja się pytam?



niedziela, 27 sierpnia 2023

śladem wieszcza

spojrzał na niego
oczyma zmarniałej duszy
jak stojąc na górze Mont Blanc
wyrzucał w przestrzeń górnolotne słowa 
rozczarowany światem i ludźmi
posąg człowieka na posągu świata

jak żyć, Kordianie?
zapytał drżącym głosem 
chcąc znaleźć sens w bezsensie
w codziennych dążeniach na oślep
gdy przeszłość depcze po piętach
i gubi w czeluściach miasta

spojrzał zapytał zapłakał
stojąc bezwstydnie na skraju
psychicznej wytrzymałości
on – człowiek 
marionetka w rękach dawnych ran

poniedziałek, 21 sierpnia 2023

niepamięć

Nie pamięta, jak wyszła z czeluści mroku na świat. Nikt nie pamięta. Próbuje czasami przypomnieć sobie tę chwilę, dlatego widzi oczami duszy, jak matka wyciąga do niej ręce, by utulić w ramionach zrodzoną do życia bezbronną kruszynę. Musiała poznać wtedy miłość, troskę, ciepło matczynego ciała i bezpieczeństwo. Musiała. Czy można tęsknić za czymś, czego się nie zna? Ptak, który śpiewa w klatce, musiał się w niej urodzić, nie mógł poznać innego życia – w przeciwnym razie tęskniłby w milczeniu za utraconą wolnością.

Na świat przyszła zupełnie naga, niczego więc nie można było jej zabrać. Dano jej pokarm, ubranie i dach nad głową. Żyła, by brać. I brała pełnymi garściami. A jednak kiedyś, gdy była naga, zabrano jej ufność. Oblekł ją smutek i wciągnął w potworny, ciasny tunel, by karmić się słabością ciała. Ten sam smutek bywa wygodny i sprzyja lenistwu. Można w nim utknąć na tysiąclecia.
Tęskni, choć nie pamięta. Próbuje załatać powstałą pustkę skrawkami przyjemnych doznań, czyniąc z nich substytut najdroższej czułości, która słucha, wciąż czeka i wzmacnia. Próbuje wierzyć w zamysł wszechświata i sens swojego istnienia, które nie jest ani trochę więcej warte od istnień straconych nagle podczas wojen i tych, w których wciąż tli się życie. Warte nie mniej, nie więcej od innych. Dlaczego potrafi docenić wartość każdego życia, choć swoje własne postrzega jak piąte koło u wozu, co sprawia, że wciąż czuje się nieproszonym gościem wzdychającym do czegoś, czego nie umie sobie przypomnieć?
Może czas przywróci jej pamięć. Pamięta zapach papierówek w babcinym sadzie, odgłosy wiejskich zwierząt i krowi ząb, który wbił jej się w duży palec, gdy brodziła boso w ciepłym, mętnym stawie – po raz pierwszy i po raz ostatni. Od tamtej pory nie wchodzi do wody, gdzie nie widać dna. Zapach lata i jego wspomnienie koi zmysły, przywraca błogi spokój, dlatego często wraca myślami do czasów sprzed lat, gdy gołymi stopami przemierzała bezkresne w jej odczuciu pola, których ścieżki prowadziły do szczęścia. Było ono wówczas uchwytne i wręcz materialne, choć całkiem bezkształtne. Trzymała je w garści, jak trzyma się zerwane z polnego krzaka maliny, i czuła łaskawość świata w każdym kawałku własnego ciała.
Poznała dobro. Przyszło od obcych ludzi w postaci wspierających słów, czułych gestów, ich obecności. Było go wiele, bardzo wiele, aż trudno czasami je udźwignąć. Nosi je jednak w bagażu wspomnień, by mogło być tratwą, gdy znów zacznie tonąć lub zechce schować się w ciemnej norze przed życiem, w czasie którego zamiast mądrości zdobyła doświadczenie.
Uczy się nadziei i wiary od strudzonych codziennością osób znających smak cierpienia, żalu, lęku, lecz przede wszystkim radości, jaką wyrażają działaniami i sztuką, rozjaśniając w ten sposób barwy świata. Tworzą piękno, znają do niego drogę, choć nieobca jest im droga do bólu.
Zna ludzi wierzących w prawdziwą miłość i słyszy czasami:
– Pamiętaj, bardzo cię kocham – sens i ciepło tych słów są niczym przebłysk pamięci.
Czy miłość wyciągnie po nią ręce, gdy nastąpi kres? Gdy wróci w czeluści nieznanego mroku?

niedziela, 20 sierpnia 2023

słowo

gdy słowo nie ciałem się stało
a drzazgą w sercu i bólem
zaufaj swej intuicji
ona cię nigdy nie myli

zgnieć w ręce raniące słowo
rzuć nim w kierunku ciała 
bez serca
niech wróci szybko skąd przyszło

(20 sierpnia 2023)