poniedziałek, 31 marca 2025

zdrowienie

Zastanawiałam się, od czego rozpoczyna się zdrowienie, i znalezienie odpowiedzi zajęło mi naprawdę dużo czasu. Poszukiwania na szczęście uznaję za owocne: to ten moment, w którym człowiek zaczyna odrzucać wszystkie kłamstwa na swój temat, pseudoprawdy, do których przywiązał się tak bardzo, że sam ślepo w nie wierzy. 

Dążenie do prawdy jest niezwykle trudną i bolesną drogą, przekonałam się o tym na własnej skórze. Wiąże się z odrzuceniem złudzeń i koniecznością wzięcia odpowiedzialności, a to nie jest łatwe zadanie. Pojawiają się momenty załamania, rozwarstwienia, a nawet żałoby, ponieważ trzeba pogrzebać dawną wersję siebie.

Ale czy warto? Myślę, że wszystko jest kwestią priorytetów i wyznawanych wartości. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie: Co jest dla mnie najważniejsze? Co da mi spełnienie i poczucie szczęścia? 

Nie chodzi o to, żeby obnażyć się przed całym światem, ale wewnętrznie zdać sobie sprawę z wypielęgnowanych w sercu i w umyśle przekłamań i wybrać drogę, jaką chce się podążać. To jak rachunek sumienia przed sobą, inaczej chyba zwany autorefleksją, głęboką, szczerą. 

ODRZUCENIE KŁAMSTW O SOBIE

STAJE SIĘ POCZĄTKIEM ZDROWIENIA

ideał

Pretendować do roli ideału? Przecież to głupie. 
Miewasz w ogóle takie pomysły?
Dlaczego? 
Czego w sobie nie akceptujesz?
Czego się boisz? 

niedziela, 30 marca 2025

cisza w sercu

Prawie cały wczorajszy dzień spędziłam w ogródku. Rośliny budzą się do życia. Patrzę na zwinięte listeczki, które czekają jeszcze na właściwy moment, by w pełni się rozwinąć, i czuję spokój. 

Wszystko jest tak, jak ma być. Natura ma swój rytm i myślę, że umiejętność dostosowania się do niej jest pewnego rodzaju osiągnięciem. Niczego nie przyspieszać, nie wymuszać, nie napierać. Być tu i teraz z tym, co tu i teraz jest. Czuję się dobrze ze sobą.






sobota, 29 marca 2025

idol

Zupełnie niespodziewanie moim idolem stał się 

Carl Gustav Jung.

konopielka

Może ktoś z Was zna Konopielkę Edwarda Redlińskiego i zachwyca się nią tak samo jak ja. Utwór powstał w 1973 roku i rejestruje życie mieszkańców wsi z Kresów Wschodnich w powojennej Polsce. W całości napisany jest wiejską podlaską gwarą, jego narratorem i jednocześnie głównym bohaterem jest Kaziuk Bartosiewicz. To pozornie prosty tekst, zawiera bowiem wiele istotnych wątków, nad którymi siłą rzeczy czytelnik się pochyla.

Powieść została zekranizowana w latach 80. przez Witolda Leszczyńskiego i osobiście uważam, że jest to bardzo udana adaptacja. Oglądam ją z uczniami przy okazji omawiania Chłopów Reymonta. Jako utwór należący do nurtu chłopskiego stanowi świetny kontekst do dzieła noblisty. Pojawia się w nim mnóstwo komicznych scen, które służą wzmocnieniu groteskowego przesłania dzieła i odsłaniają gorzką prawdę o mentalnym oporze człowieka przed zmianami, które jawią się jako przerażające i niemożliwe do wprowadzenia z powodu lęku przed utratą bezpieczeństwa. Konopielka jest też utworem satyrycznym, w którym ze sprawnością mistrza udało się twórcy ośmieszyć postawy ludzkie wynikające ze ślepego przywiązania do tradycji.

Sam tekst można znaleźć w zasobach Wolnych Lektur 👉 Konopielka

Poniżej jedna ze scen z ekranizacji👇


W sieci dostępny jest też cały film.

Dla młodzieży konfrontacja z tym tekstem to spotkanie z nieznanymi jej realiami. Zresztą dla nas starszych chyba też. Podczas omawiania lektury jedna z dziewczynek podniosła rękę i skierowała w moją stronę pytanie: 

Czy za pani czasów było radio? 

Wiadomo, zaśmiałam się w duchu i odparłam z pełną powagą: 

Tak, radio już na szczęście było.

piątek, 28 marca 2025

ptaki

Dwa ptaki z połamanymi skrzydłami nigdy nie wzlecą, choćby nie wiem jak sobie pomagały. W końcu muszą się od siebie oderwać, by oddzielnie poskładać swoje poranione skrzydła i pozwolić im się zrosnąć.

(Irvin Yalom, Kat miłości. Opowieści psychoterapeutyczne)

środa, 26 marca 2025

rozmyślania o zmroku

Co bym zmieniła, gdybym mogła cofnąć czas o 10 lat? Zdecydowanie nic. Wszystko, co się wydarzyło, było ważne i potrzebne i doprowadziło mnie do miejsca, w którym teraz jestem, a każda spotkana osoba wniosła coś dobrego do mojego życia.

A te smutne historie? Może łatwiej byłoby, gdyby ich nie było. Łatwiej na pewno, ale czy owocniej? Nie sądzę.

Czyli jest idealnie? W życiu! Idealnie nigdy nie będzie, ale dobrze jest tak, jak jest, i zawsze może być lepiej.

Za życie! 

poniedziałek, 24 marca 2025

ukłucie w sercu

– W takim razie to musiałeś być ty – powiedziałam wybudzona w środku nocy, gdy tylko zdałam sobie dokładnie sprawę z tego, w jakim miejscu i czasie się znajduję.

– Ja? – zapytał Anioł wciąż obecny obok mnie – Kiedy dokładnie?

– Kiedy sprawiałeś lekkie ukłucia w moim sercu. Za każdym razem, gdy działo się coś niedobrego.

– Tak – odparł po chwili – To mogłem być ja.

– Czasami jednak przesadziłeś.

– Przesadziłem? – zdziwił się Anioł – Nie mógłbym.

– A jednak. Mogłeś – odparłam, a on spojrzał na mnie z oczekiwaniem w oczach – Ścisnąłeś kiedyś moje serce tak mocno, że zawyłam jak dzikie zwierzę prowadzone na rzeź.  

– Widocznie nie mogłem inaczej. Nie chciałaś słuchać moich sugestii.

– Zawsze słyszałam.

– To dlaczego nie reagowałaś, jak należy? – zapytał Anioł, choć przecież dobrze znał odpowiedź.

– Nie wierzyłam, że zasługuję na miłość i szacunek. Zawsze czułam się gorsza od innych. I winna. 

– Dlatego musiałem w końcu tobą potrząsnąć.

– Dziękuję bardzo. A jednak trochę mi przykro.

– Przykro? – zaciekawił się Anioł – Dlaczego?

– Przykro mi, że nie umiałam siebie ochronić. To oczywiście skutek wszystkiego, co przeżyłam w swoim życiu.

– Czy teraz już umiałabyś to zrobić?

– Teraz już tak.

– Na pewno? – dopytał Anioł.

– Gdy czuję ukłucie w sercu, wiem, że dajesz mi znać, że dzieje się coś niedobrego. Zadaję sobie wtedy pytanie, co bym zrobiła, gdyby sytuacja, która akurat ma miejsce w moim życiu, zdarzyła się mojemu dziecku.

– I nie masz wtedy wątpliwości, czy to, co się właśnie stało, jest dobre czy złe?

– Najmniejszych nawet! 

niedziela, 23 marca 2025

anioł

Każdy z nas ma swojego Anioła Stróża, usłyszałam. 

– Aniele, jesteś? – zapytałam wprost.

– Jestem – odparł, zaskakując mnie natychmiastową reakcją.

– Zawsze byłeś?

– Byłem.

– Dlaczego mnie nie ochroniłeś? – zapytałam z żalem w głosie.

– Nie mogę wpływać na wybory ludzi.

– To na czym właściwie polega twoja rola?

– Jestem przy tobie w każdej chwili i wspieram z całych sił i z całej mocy, jaką posiadam.

– W jaki sposób? 

– Ochraniam płomień miłości w twoim sercu, żeby nigdy nie zgasł.

Gdy Anioł wypowiedział ostatnie słowa, przypomniałam sobie momenty jego działania. Cudowne, niewytłumaczalne zdarzenia, po których nabierałam mocy i mogłam iść dalej, chociaż chwilę wcześniej wydawało się, że już nigdy nie wstanę. To chwile nagłego oprzytomnienia, gdy spływała na mnie fala ciepła nieznanego pochodzenia, a z moich barków znosił się nagle ogromny ciężar. Nic niby się nie zmieniało, a jednak zmieniało się wszystko. Czułam lekkość nie tylko w każdej części swojego ciała, ale przede wszystkim w duszy, która w momencie się rozświetlała, a tchnięta w nią energia skłaniała mnie do działania. Wtedy zawsze zastanawiałam się, czy wciąż żyję. 

Poznałam dotyk Anioła i ciepło spływające z jego dłoni, gdy gładził mnie po głowie. Zawsze wtedy, gdy zrezygnowana i bezsilna leżałam na łóżku. Gdy byłam mała, w moich myślach rozbrzmiewało słowo "mamo", kiedy dorosłam – "Boże". Długo sądziłam, że pozostaje ono głuchą modlitwą.

– Słyszałeś mnie? – zapytałam po chwili.

– Słyszałem.

– I byłeś?

– Byłem.

– I nigdy nie zostawiłeś mnie samej?

– Nigdy. 

– Dziękuję.

– Każde twoje pragnienie jest modlitwą, postaraj się o tym pamiętać.

sobota, 22 marca 2025

zmiany

Przeżyć wiele i pozostać sobą... Da się?

Zastanawiałam się nad tym i próbowałam nawet wmówić sobie, że nic się nie zmieniło. Bałam się straty zaufania do ludzi i  tego, że stanę się bardzo podejrzliwa albo (nie daj, Boże!) zgorzknieję, utracę sens i radość życia. Od kiedy jednak świadomie zaczęłam słuchać swojej intuicji, wszystko zaczęło układać się samo. Nie potrzebuję już fachowych poradników i drogowskazów, a mój system wartości, który nie uległ zmianie, umocnił tylko swoje fundamenty. Zbudowałam na nim całe swoje życie i jestem z tego życia zadowolona.

Co zatem się zmieniło? Bardzo wiele, ale o tym innym razem... 

wiosna

Też tak macie, że jak przychodzi wiosna, a za oknem świeci słońce, budzi się w Was optymizm? Taki szczególny? Podszyty nadzieją? 

Ja odczuwam spokój w takich chwilach i pielęgnuję radość, którą mam w sobie. Wzniecają ją dodatkowo zwierzęta wyrywające się od rana do ogródka. One też są pobudzone i rozentuzjazmowane. Milo opracowuje plan ucieczki za ogrodzenie, uważnie wpatruje się w zabezpieczenie i w swojej główce tworzy system ominięcia przeszkody. W chwilach knucia jest bardziej skupiony niż kiedykolwiek. Gaja kopie doły! Ciągle muszę ją korygować i mam wrażenie, że chwilami działa z premedytacją. Jakby cieszył ją mój zryw, bieg i podskok. Co ja się nalatam za nią, to moje.

Trwaj, chwilo, jakże jesteś piękna!*


* Faust, J. W. Goethe

czwartek, 20 marca 2025

poszukiwania

Takie to życie. Niby już wszystko odkryto i wszystko nazwano, zbadano każdy aspekt ludzkiego istnienia, a my ciągle szukamy igły w stogu siana. Istoty istnienia i tej jednej, jedynej prawdy. Idziemy drogą, jaką przed nami szło wielu. Zadajemy te same pytania, mamy te same dylematy. I znajdujemy odpowiedzi – zależne od położenia. Brodzimy na co dzień w gęstym błocie trosk i niepewności, wciąż nie przestając liczyć na cud olśnienia. Kto doznał, niech się pochwali.

Ciekawe, w jakim punkcie znajdę się u kresu drogi. Może nie martwym, choć przecież martwym na pewno.

środa, 19 marca 2025

podróż w jedną stronę

Świadoma podróż różni się od nieświadomej tym, że po pokonaniu pewnego dystansu nie ma już powrotu do punktu wyjścia. Nie ma możliwości cofnięcia się do miejsc, w których się było, a tego, co się zobaczyło, nie da się odwidzieć. Nie marzę o powrocie do stanu niewiedzy, ale przyznam jednocześnie, że w jakimś sensie był to stan bezpieczny, który porównałabym do poziomu świadomości zwolenników komuny. Wygodniej czasami jest nie wiedzieć zbyt dużo i pozwolić przejąć odpowiedzialność za siebie komuś lub czemuś nadrzędnemu. To bardzo wygodna opcja.

Od czego zależy poziom zagmatwania własnego życia? 

poniedziałek, 17 marca 2025

wyzwolenie czy ograniczenie

Człowiek jest wyzwalany lub ograniczany przez stan umysłu, w którym przebywa.

(Nevile Goddard)

Zdecydowanie zgadzam się z powyższą myślą. Poznałam w życiu najprawdziwszą miłość i najprawdziwszą nienawiść, czyli życzliwość i jej brak, jakie były w moją stronę skierowane. Zarówno na jedno, jak i na drugie nie miałam właściwie wpływu, ponieważ były one wynikiem nastawienia danej osoby do ludzi czy do świata w ogóle. Określały jej stan umysłu. A może przede wszystkim duszy.

Czy jedno albo drugie uczucie/nastawienie może wyzwalać albo ograniczać człowieka? Tak sądzę. Nawet dowody naukowe wskazują na to, że nie ma wzrostu bez miłości, a człowiek nasiąknięty nienawiścią zawsze stoi w miejscu. Ciekawy natomiast wydaje mi się fakt, że zarówno jedno, jak i drugie – pozytywne lub negatywne nastawienie do świata – mogą mieć wspólne źródło – ból. 

Oczywiście obie postawy bywają nieuświadomione, ale czasami są wyborem. Często też człowiek wobec nich jest bezradny, gdy tkwi w uścisku doświadczonego i nieprzepracowanego bólu. 

Która opcja jest Ci bliższa? Nie wierzę, że ominął Cię ból. Co wyrosło z tego źródła? 

sobota, 15 marca 2025

słowo na sobotę

Wasz czas jest ograniczony, więc nie marnujcie go, żyjąc cudzym życiem. 
Nie wpadajcie w pułapkę dogmatów, żyjąc poglądami innych ludzi. 
Nie pozwólcie, żeby hałas cudzych opinii zagłuszył wasz własny wewnętrzny głos. 
I najważniejsze, miejcie odwagę kierować się sercem i intuicją.

(Steve Jobs)

lekcje

Wszystko, czego doświadczasz, 

jest odpowiedzią na potrzeby twojej duszy.

Dlatego właśnie tak długo będziesz przeżywać podobne zdarzenia, jak długo nie odrobisz pracy domowej z lekcji życia, nie wyciągniesz wniosków, nie zmienisz niczego w swoim życiu. Ten sam problem można też ugryźć od strony psychologicznej. Dopóki nie rozprawisz się z ranami przeszłości, będziesz konfrontować się z sytuacjami, które za każdym razem staną się dla ciebie szansą do odrzucenia mechanizmów, jakie dotychczas kierowały twoim życiem.

Już wiem, że w kołowrotku podobnych zdarzeń można się nieźle zapętlić. I do czasu, gdy nie dostrzeżesz powtarzającego się schematu, nie uświadomisz sobie strategii własnych działań, będziesz popełniać wciąż te same błędy. Jesteś jedyną osobą na świecie, która może ci pomóc, inni mogą tylko wspierać cię w drodze do celu. Jeśli ktokolwiek odrobi za ciebie lekcję, nie pomoże ci w żaden sposób, i pozostawi w miejscu, z którego wyruszyłeś w drogę.

Zasłon będących usprawiedliwieniami twoich działań może być naprawdę bardzo wiele, a twój umysł, w dużej mierze twoje ego, chętnie się za nimi schroni. Dzięki nim wytłumaczysz każdy swój czyn, nigdy nie dopuszczając do siebie prawdy.  I można tak do usranej śmierci... 

Wybór należy do ciebie.

Myślicie, że to dobry moment, żeby podziękować wszechświatowi za lekcje?

czwartek, 13 marca 2025

wiadomość

Po trzech latach i siedmiu miesiącach 

wynik tomografii dobry!!!

To się nazywa wiadomość, 
proszę Państwa!
Przez duże W!

środa, 12 marca 2025

spokój

Czuję spokój, jakiego wcześniej nie czułam w pewnych okolicznościach. Kiedyś z całych sił próbowałam tłumaczyć swój punkt widzenia i robiłam wszystko, żeby zostać usłyszaną. Dziś już wiem, że jeśli ktoś CHCE mnie USŁYSZEĆ, to usłyszy. 

Nie mam już potrzeby walki o zrozumienie, odpuszczam, gdy tylko zorientuję się, że osoba rozmawiająca ze mną ocenia, zamiast słuchać. Ci najważniejsi ludzie w moim życiu są uważni i zainteresowani tym, co mam do powiedzenia, i kierując się sercem, nadstawiają ucha. To mi w zupełności wystarczy. 

Można słuchać, ale nie słyszeć.

Niech zdecyduje serce.

wtorek, 11 marca 2025

przesyłka

Kochani, zapracowałam się na śmierć, dlatego przez jakiś czas nie pisałam. Przede mną jeszcze mnóstwo wyzwań, ale wszystkie są do pokonania. Zdecydowanie pomocne okazałoby się wydłużenie doby o dwie, trzy godzinki. Wtedy z pewnością starczałoby mi na wszystko czasu. Wśród czynności, przy których owocnie go zużywam, są również i takie, kiedy go marnuję. Głównie przez własne roztargnienie. Albo, jakby powiedziała Ziębuszka, przez PESEL. 

Działo się dnia 3 marca 2025 roku w Warszawie. Wybrałam się na pocztę, na której nie byłam chyba ze trzy lata. Paczkomaty (uwielbiam je!) zaspokajają wszystkie moje przesyłkowe potrzeby. Nic nie mam do ludzi, ale męczą mnie z reguły przypadkowe interakcje i chociaż odnajduję się w nich całkiem nieźle, sprawiają mi pewną trudność. Jeśli dołoży się do tego konieczność stania w kolejce, sprawa staje się jasna. Paczkomaty górą!

A że na poczcie nie byłam już ze trzy lata, ostatni wypad zyskał rangę wyprawy. Nieletnia zamówiła przesyłkę, która jakimś cudem (no chyba właśnie cudem!) znalazła się w placówce. Na awizo znajdował się wyłącznie napis FUP Warszawa 9; żadnego adresu. Wrzuciłam więc w mapy Google powyższą nazwę i wybrałam się komunikacją miejską do wskazanego punktu. Odległego, ale nie wzbudziło to moich podejrzeń. Nie do końca orientowałam się, który oddział obsługuje ulicę, przy której mieszkam przecież od całkiem niedawna.

Wchodzę na pocztę, a tam tłumy. Tzn. Tłumy przez duże t. Początek miesiąca, opłaty, kolejki. Wokół mnie mnóstwo starszych ludzi z kopertami i papierkami w rękach, którzy tak jak ja czekali na swoją kolej. Kiedy wreszcie przyszedł czas na mnie, po dwóch godzinach oczekiwania, podbiegłam, tfu, podfrunęłam właściwie, do okienka uskrzydlona.

– Nigdy w życiu nie cieszyłam się tak bardzo! Nareszcie ja – powiedziałam, a potem podałam pani w okienku numer przesyłki.

– Nie ma u nas takiej przesyłki – odparła po kilkukrotnym, skrupulatnym sprawdzeniu.

– O – zdziwiłam się – Mam właśnie taki namiar. FUP Warszawa 9.

– Proszę pani – powiedziała obsługująca mnie kobieta, wyrażając przy tym pewnego rodzaju politowanie. A może pobłażliwość. Sama nie wiem – Pani oddział jest przy Łojewskiej – poinformowała mnie i odprawiła z niczym.

Może nie z niczym. Z dwiema godzinami straconego czasu i z nadzieją, że przesyłka gdzieś jest. Nieletnia zamówiła spodnie za kilka złotych i wiedziałam, że bez nich nie mogę wrócić do domu. Wyruszyłam więc pod właściwy adres. Wchodzę, a tam tłumy. Tłumy przez duże t. Początek miesiąca, opłaty, kolejki. Wokół mnie mnóstwo starszych ludzi z kopertami i papierkami w rękach, którzy tak jak ja czekali na swoją kolej. Już po dwóch godzinach trzymałam w garści swoją przesyłkę. 

Cztery godziny minęły jak mrugnięcie okiem 😉


czwartek, 6 marca 2025

mama

Śniło mi się dzisiaj, że otrzymałam telefon, w którym poinformowano mnie, że zmarła moja mama. Zupełnie nagle i bez zapowiedzi. Prawdopodobną przyczyną śmierci był zator. W pierwszej chwili poczułam się bardzo zdezorientowana, a później zaczęłam żałować straconego czasu. Tych wspólnych chwil, które nigdy się nie wydarzyły. Zrodziły się smutek i tęsknota, i wielki, przejmujący żal.

SENNIK

💫 przemiana i odrodzenie – sen o śmierci mamy może być […] metaforycznym wyrazem zmian, które przechodzisz w swoim życiu. Może symbolizować koniec pewnego etapu życia i początek nowego, pełnego zmian,

💫 przepracowanie emocji – sen może wynikać z doświadczenia traumy. Może być także próbą podświadomego zrozumienia i rozwiązania krzywdzących emocji lub zdarzeń z przeszłości.


A moja interpretacja? Zachowam ją głęboko w swoim sercu. Żeby ją przedstawić, musiałabym napisać o czymś, o czym nie chciałabym pisać. Dużo bólu we mnie czasami, i tęsknoty, ale sobie radzę. 

Dawno, dawno temu doszłam do wniosku, że więzy krwi to szczególny rodzaj więzów. Sformułowałam wtedy myśl, że nikt obcy nie może nigdy stać się tak bliski jak rodzina, bo ta, nawet jeśli odległa, zawsze się o nas upomni. Moja mama powiedziała mi kiedyś, że krewny, jeśli nawet nie zapłacze nad nami w trudnych chwilach, to chociaż się skrzywi, a obcy... nie splunie nawet w naszym kierunku. W razie nieporozumienia czy problemów odwróci się na pięcie i zajmie się wyłącznie swoim życiem. Trzeba znać swoje miejsce w szeregu.

Nie wiem, czy dziś zgadzam się ze wszystkim, o czym kiedyś usłyszałam, i czy moje wnioski wciąż byłyby takie same. Chyba nie, chociaż zdarzyło mi się znaleźć w relacjach, które wydawały mi się bliskie i w których szukałam spełnienia, a później wszystko się rozpadało. Ale zdarzyło mi się też stworzyć relacje z ludźmi, tak dzisiaj o nich myślę, którzy są spełnieniem moich marzeń. Czuję się przy nich ważna, moje potrzeby się liczą, mogę na nich polegać tak samo, jak oni mogą polegać na mnie. Dzisiaj powiedziałabym, że wszystko zależy od człowieka, od jego podejścia do ludzi i do życia. I nie ma znaczenia, czy jest kimś znajomym, czy kimś z rodziny. 

wtorek, 4 marca 2025

dowód miłości

– Nie kochasz mnie – mówi dzisiaj Bobasek – Tak nagle i właściwe bez powodu.

– Jak to? – dziwię się – Nie kocham cię?

– Nie kochasz – odpowiada i teatralnie pociera powieki, jakby miał się za chwilę rozpłakać, ale w kącikach jego ust rysuje się uśmiech.

– Kocham cię – przekonuję – Wiesz przecież.

– Nie kochasz. Jakbyś mnie kochała, to dałabyś mi 70 zł na fryzjera.

– A – olśniewa mnie nagle – Tu jest pies pogrzebany.

sobota, 1 marca 2025

spokój

– Musiało cię to bardzo boleć – zagaił Rozum z troską w głosie – Tyle przykrych słów.

– Tylko przez chwilkę – odparło ze spokojem Serce.

– Przez chwilkę tylko? – zdziwił się Rozum, znał przecież dobrze swoje Serce – To może jesteś złe?

– Ani troszeczkę.

– Ani troszeczkę?

– Ani.

– Co daje ci spokój? – zaciekawił się Rozum.

– Znam swoje motywacje, zjawiam się w czyimś życiu tylko po to, by kochać i być kochane. Właśnie to daje mi spokój i spokojny sen.