środa, 3 marca 2021

tajemnica dzieciństwa

Kiedy byłam mała, uwielbiałam udawać, że nie żyję. Wykładałam się wtedy na łóżku z rozłożonymi na boki rękami, zamykałam oczy, otwierałam buzię i, przyjmując dziwaczny grymas twarzy, zamieniałam się w trupa. Potrafiłam trwać w tej pozie naprawdę długo.

– Jak będziesz udawała martwą, przyjdzie po ciebie śmierć – powiedziała kiedyś mama, kierując przestrogę w moją stronę.

Od tej pory wykładałam się na łóżku tak często, jak tylko się dało. Przed lekcjami, po lekcjach, zawsze wtedy, gdy nadarzała się możliwość. W oczekiwaniu na śmierć wyobrażałam sobie jej wizerunek. Nie była ani trochę podobna do obrazu rozkładającego się trupa ukazanego w "Rozmowie Mistrza Polikarpa ze Śmiercią". W moich myślach przyjmowała postać wysokiej, szczupłej kobiety ubranej w jasną suknię zakrywającą jej stopy. Tkanina, z jakiej uszyte było ubranie, przypominała mgiełkę – lekką, przewiewną. Pani uśmiechała się do mnie i sprawiała wrażenie, jakby przyszła po to, by mnie ocalić. Całym sercem pragnęłam wtedy skryć się w jej objęciach. 

Nie przyszła.

Dziś już wiem, że śmierć to katar cieknący z nosa i uniemożliwiający normalne oddychanie. Leżę właśnie na łóżku z rozłożonymi na boki rękami, z zamkniętymi oczami, otwartą buzią, ponieważ tylko w ten sposób mogę nabrać powietrza do płuc, i dziwacznym grymasem twarzy. 

Chyba umieram.

(3 marca 2021)