Najwięcej treści kryje się w milczeniu, w niewypowiedzianych – z różnych powodów – słowach, w wypełnionych po brzegi przestrzeniach między wierszami. W nich właśnie mieści się esencja życia i prawdy.
czwartek, 31 października 2024
zaproszenie
środa, 30 października 2024
zło w świecie
Byłam wczoraj na Fauście w Teatrze Narodowym. Początkowe, sceptyczne nastawienie szybko ustąpiło miejsca zaciekawieniu. Goethe nie jest moim ulubionym twórcą, a jego sztuki potrafią nudzić, ale to, co zobaczyłam, przerosło oczekiwania. Na scenie ukazano istotę istniejącego w świecie zła, mieszając historię głównych bohaterów z historią Holocaustu. Opowieść okazała się głęboko poruszająca, prowadząca do co najmniej dwóch wniosków:
1. zło można tłumaczyć, ale nigdy usprawiedliwiać;
2. dobro i zło zawsze są wyborem.
Jeden ze znanych mi autorów, Edmund Burke, pisze (uwaga, parafrazuję), że zło istnieje, ponieważ dobrzy ludzie na nie pozwalają. To przekonująca myśl, która dotyczy braku odpowiedniej reakcji, ale podchodzę do niej ostrożnie. To moim zdaniem próba zrzucenia przynajmniej części odpowiedzialności na ofiary. Chociaż w większości przypadków sprawdzi się jej sens, bywają sytuacje, w których na zło po prostu nie da się zareagować. Na pewno nie od razu. Dlaczego? Ponieważ albo działa pod przykrywką troski i życzliwości, albo ofiara jest zbyt nieświadoma, by móc w ogóle nazwać to, co się dzieje, a gdy jeszcze dodamy do tego fakt, że często dzieje się w ukryciu, wtedy trudno o właściwą reakcję. Człowiek staje się wówczas wobec zła po prostu bezsilny.
Jedno jest pewne, w przypadku Holocaustu zło było jawne i kto mógł i chciał, ten reagował. Wiemy to ze świadectw, jakie pozostawili świadkowie albo bezpośredni uczestnicy tamtych zdarzeń. Zawsze znaleźli się odważni, którzy ratowali innych, ryzykując własne życie, ale ich reakcje nie doprowadziły do zniwelowania istniejącego w świecie zła. Ono jest potęgą przejawiającą się w wielu odsłonach.
czwartek, 24 października 2024
trudności i inne chochliki
Picasso przemówił ;)
Całkiem niedawno, po powrocie z Wiednia, napisałam, że nie daliśmy rady docenić geniuszu Picassa, więc może dlatego objawił mi się dzisiaj w nietypowej postaci. Podczas podróży metrem na trasie Wierzbno-Świętokrzyska znalazłam kamyk, który ktoś porzucił, by ten wyruszył w drogę.
Znacie tę akcję? Kamień w drodze? Ludzie malują coś na kamykach i posyłają je w świat. Mój na pewno pochodzi z warszawskich Bielan, a wyruszy tam, gdzie sama go umieszczę. W każdym razie znalazłam na nim malunek w stylu Picassa, jakby ten chciał mi powiedzieć: doceń mój geniusz. Muszę przyznać, całkiem niezła zabawa.
środa, 23 października 2024
wniosek
jest rodzaj muru
nie do przebicia
ludzkie ego
zranienie cię nie było twoją winą
ale leczenie rany jest
twoją odpowiedzialnością
I co? I nic. Wybór należy do ciebie.
wtorek, 22 października 2024
prywata
poniedziałek, 21 października 2024
tak to się robi
Co teraz czytasz?
"Toksyczny wstyd"
John Bradshaw?
Tak
To zaraz poczytam
po krótkiej chwili
Już mi się podoba ten "Toksyczny wstyd"
niedziela, 20 października 2024
sobota, 19 października 2024
wybór zdjęć
I chyba M. popełnił błąd, ponieważ zrobił bardzo dużo zdjęć. Teraz nie wiem, które tu umieścić. Z wszystkimi wiąże się jakieś wspomnienie. Wybieram dwa – mają one dla mnie szczególne znaczenie.
trochę sztuki
Wiedeń to miasto pełne zdobień i sztuki. Podczas naszej wyprawy odwiedziliśmy Albertinę, w której nawet my, laicy malarstwa, znaleźliśmy coś dla siebie. Ja patrzyłam na dzieła przez pryzmat literatury i epoki – większość obrazów to dzieła z okresu modernizmu europejskiego – M. bazował na wrażeniach. Kiedy próbowałam go przekonać, że każdy obraz zawiera jakąś treść, odparł: "Ja to widzę inaczej. Albo mi się coś podoba, albo nie". Może i ma rację. Przy pracach Marca Chagalla, obfitujących w nawiązania biblijne, gubiłam się w interpretacjach. A można było prościej: albo się podoba, albo nie.
Nie daliśmy rady docenić geniuszu Picassa, ale może jeszcze kiedyś przyjdzie na to czas.
randka w Wiedniu
Randka? Oczywiście, że to była randka! Jakoś dziwnym trafem wychodzi, że najważniejsze dla nas rocznice celebrujemy jesienią. W ubiegłym roku byliśmy w Karpaczu, w tym w stolicy Austrii. Daty właściwie mają tylko takie znaczenie, że kiedyś coś bardzo dla nas ważnego miało miejsce konkretnego dnia. Kto powiedział, że nie można przenosić świętowania?
Wiedeń
Wiedeń ma bardzo długą historię, czego można się dowiedzieć z ogólnodostępnych źródeł. Zachwyca, bo ma czym zachwycać. W czasie wojny nie został zbombardowany, większość zabudowań to zabytki, które sukcesywnie są konserwowane, dlatego zdecydowanie jest na czym zawiesić oko.
Moje pierwsze wrażenie było klaustrofobiczne, ponieważ uliczki są wąskie, budynki na całej długości ulicy są ze sobą złączone, więc podróż po Wiedniu sprawia wrażenie, jakby pokonywało się labirynt. Ma to oczywiście swoje zalety – niepowtarzalny klimat i piękne ujęcia perspektywy na zdjęciach.
piątek, 18 października 2024
przed siebie
Nie byłam jeszcze w Wiedniu. Księżniczka powiedziała, że znajduje się on na liście trzech (według niej) najpiękniejszych miast w Europie. Mam szansę się o tym przekonać. To jedziemy! Kawałek drogi już za nami.
czwartek, 17 października 2024
foczka
nie bój się, foczko nadbrzeżna,
tu jest bezpiecznie, tu życie trwa,
piasek jest miękkim, mięciutkim łożem,
szum morza, wiatru – melodia twa –
zaufaj falom, zaufaj życiu,
niech cię pęd życia do życia pcha.
środa, 16 października 2024
DOBRANOC
Wszystkim życzę DOBREJ NOCY!
Lubię spać, nawet jeśli czasami miewam koszmary, z których nie mogę się sama wybudzić. Na szczęście zawsze robi to M. Podczas snu jestem świadoma tego, co się dzieje, ale nie jestem w stanie tego przerwać, dlatego zaczynam głośno oddychać, żeby M. mógł zareagować. A reaguje zawodowo! Swoim szturchaniem wybudziłby nawet umarłego!
Zwykle mam bardzo plastyczne, szczegółowe sny. Uwielbiam zatracać się w tym fantazyjnym świecie (oczywiście z pominięciem koszmarów!) i bawić się wytworami własnego umysłu.
Kładę się już, to będzie dobry czas.
Niech przyśni mi się dziś coś miłego.
I Wam!
liścik od wszechświata
W niedzielę, w drodze powrotnej do Warszawy, na podłodze autobusu znalazłam zwiniętą karteczkę. Licząc na list od wszechświata, natychmiast pochyliłam się i ją podniosłam.
Powoli zbieram się do wyjazdu do Wiednia. Myślę, że czas tam spędzony będzie szczęśliwy. Na pewno zdam relację 😉
Jeszcze w temacie liścików od wszechświata. Długo podnosiłam się po śmierci Krysi, chociaż teoretycznie mogłam się przygotować do jej odejścia. Dziś wiem, że jest to niemożliwe, ale sądzę, że łatwiej przyjmuje się wieści o czyjejś śmierci, gdy spodziewa się jej nadejścia. W każdym razie któregoś dnia po stracie zupełnie nie umiałam znaleźć sobie miejsca, a gdy jest mi tak bardzo smutno i źle jak wtedy, wychodzę zwykle na długie spacery. Podczas kojącej wyprawy natrafiłam na małą karteczkę leżącą na chodniku. Musiałam ją odwrócić, żeby zobaczyć, co jest na niej napisane. Nie mogłam wyjść z wrażenia, widząc zawarty na niej napis KRYSTYNA. Od razu zrobiło się jakoś lżej i spokojniej.
Czy wierzę w przekazy od wszechświata? Nie wiem, ale wiem na pewno, że znalezienie podobnej do moich karteczki zawsze jest bardzo miłe.
Coraz więcej w moim życiu ludzi, za którymi tęsknię...
mizar
Przewodnik podczas oprowadzania nas po mizarze powiedział, że w Polsce są tylko trzy takie cmentarze. Jeśli ktoś umrze w innej miejscowości niż Warszawa albo Kruszyniany, jego zwłoki muszą być przetransportowane i złożone na jednym z tych trzech cmentarzy. Zmarłego chowa się w samym całunie, chociaż na cmentarz transportuje się go w trumnie, a jego twarz musi być skierowana w stronę meczetu. Bliscy nie oglądają go po jego śmierci. Złożone w grobie ciało okłada się deseczkami i przykrywa kamieniami. Po czterdziestu dniach od śmierci bliscy spotykają się przy grobie i wspominają zmarłego.
Przy jednym z nagrobków, już w stylu nowoczesnym – takie można organizować dopiero po jakimś czasie od pochówku – widziałam starsze małżeństwo, które sprzątało grób kogoś bliskiego. Pan zebrał stare kwiaty – muzułmanie nie mają kultu ognia, dlatego na ich grobach nie ma zniczy, ale nie gaszą i nie wyrzucają świeczek pozostawionych przez chrześcijańskich przyjaciół – i kiedy niósł je do cmentarnego śmietnika, żona zwróciła się do niego słowami:
– Tylko pamiętaj, nie mocz rąk.
Pomyślałam, że w komunikacie skierowanym do męża kryje się jakaś inna muzułmańska tradycja, dlatego przystanęłam dyskretnie, żeby dowiedzieć się, o co chodzi.
– Niedawno byłeś chory – dodała żona – Musisz uważać, żeby znowu się nie zaziębić.
To nie tradycja, to troska! Bardzo, bardzo roztkliwiła mnie ta scenka.
wtorek, 15 października 2024
odpytki
Rozpoczynam właśnie w klasie czwartej wzmożone przygotowania do matury. Abiturienci z lat minionych dobrze wiedzą, że w tym ostatnim okresie jestem najbardziej wymagająca i nieugięta w dążeniu do celu – o czym oczywiście informuję na początku roku szkolnego.
Punkt 1. – odpytywanie z jawnych pytań maturalnych. Młodzież wchodzi na lekcję zaangażowana, ale też bardzo zestresowana. Przed wejściem do sali słyszę:
– Może powie pani coś mądrego, zanim maszyna losująca zwolni blokadę?
– Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie* – odpowiadam.
– To nas pani pocieszyła!
Jestem pewna, że kiedyś będą wdzięczni za czas poświęcony na przygotowania do matury. I będą czuli się wygrani, wychodząc z egzaminu ustnego z języka polskiego. A teraz, cóż, wszyscy mierzymy się z trudnościami.
* Dante Alighieri, Boska komedia
poniedziałek, 14 października 2024
mój dzień
Dzisiaj oczywiście Dzień Edukacji Narodowej i od kilku lat to również mój dzień – choć, jak wspominałam, nigdy nie planowałam być nauczycielką.
Moja szkoła bawi się z tej okazji świetnie, uczniowie wpadli nawet na pomysł przeprowadzenia rozmowy z belframi, dlatego niektórzy mogli wypowiedzieć się na temat swojej szkolnej przeszłości. Zrobiłam to i ja. Tak, najważniejsi w tamtym czasie byli moi znajomi – jeden właściwie, który od wielu lat jest moim mężem, i dla tego jednego warto było przeżyć tamten czas.
Jeśli ktoś ma Instagram, może zobaczyć, jak te rozmowy wyglądały. Rozmówczynią była również moja Księżniczka:
niedziela, 13 października 2024
Tykocin
Zanim wyruszyłam do Tykocina, zaliczyłam grzybobranie – na miarę moich marnych możliwości. Na szczęście nie przepadam za potrawami z grzybów, w przeciwnym razie moje losy byłyby niepewne.
Przed powrotem do Warszawy zjadłam jeszcze obiad w żydowskiej restauracji – każdego dnia zresztą żywiłam się regionalną kuchnią – pychota! Podróż po Podlasiu wymęczyła mnie, ale też głęboko usatysfakcjonowała.
sobota, 12 października 2024
Kruszyniany
– Czy czujecie się Polakami?
– Nie czujemy się Polakami, my nimi jesteśmy.
piątek, 11 października 2024
Supraśl
Pierwszy raz w życiu odwiedziłam Podlasie. Zwiedzanie tamtych rejonów ożywiło wspomnienie filmów U Pana Boga za piecem oraz Zielona granica. Oba teksty kultury warte są obejrzenia, ale ten drugi pozostawia w sercu bardzo głęboką ranę, doszczętnie rozwarstwia, uświadamia. Dla ludzi o mocnych nerwach. Wciąż rozbrzmiewają w moim umyśle słowa: "Zabiłam swoje dziecko!", wypowiedziane przez matkę decydującą się na przekroczenie granicy, żeby dać swojej rodzinie szansę na godne życie, która podczas wędrówki (chyba donikąd) traci najstarszego syna.
Ukłony dla Agnieszki Holland za dosadne ukazanie głębi problemu oraz ludzkich postaw motywowanych różnymi czynnikami. I chociaż zachowanie niektórych filmowych bohaterów odbiega od oczekiwań ogółu, nie można w nikogo rzucić kamieniem. Nie wiemy, jak my postąpilibyśmy w podobnej sytuacji.
Dla wielu wykreowanych w opowieści postaci życie w zaistniałych, nieziemsko trudnych warunkach tylko wtedy ma sens, kiedy czują, że robią wszystko, co w ich mocy, by choć odrobinę pomóc. Każde istnienie ma ogromną wartość, dlatego uratowanie chociaż jednego powoduje, że bohaterowie decydują się na poświęcenie, ryzykując przy tym bardzo wiele.
Supraśl jest przepiękny – co tu dużo gadać 😉 Przechadzając się uliczkami miasteczka, odnosiłam wrażenie, jakby czas zatrzymał się tam co najmniej sto lat temu. Urokliwe alejki, piękne miejsca, interesujące zabytki robią ogromne wrażenie. Na miejscu zwiedziłam między innymi Muzeum Ikon czy prawosławny monaster, które stanowiły początek zaznajamiania się z multi-kulti podlaskich rejonów. Tłem zwiedzania była piękna złota jesień.
Poniżej załączam kilka zdjęć – nie tylko z Supraśla.
czwartek, 10 października 2024
imieninowo
Ponieważ Pina ma dzisiaj imieniny, w drodze do pracy (tak, nie włożyłam telefonu do torebki) postanowiłam do niej napisać:
Ja:
🥂🎁
Pina:
😀👍🏻
Ja:
❤️😘
Pina:
😍❤️
I wszystko jasne!
środa, 9 października 2024
za duża na bajki
Stałyśmy we trzy – ja, Nastolata i Czterolatka – na mostku i z zachwytem przyglądałyśmy się lśniącej wodzie. Magiczny nastrój udzielił się nie tylko mnie.
– Gdzieś w głębi pływa syrena – w tajemniczy, melodyjny sposób powiedziała Nastolata.
– Tak, syrena – potwierdziłam równie enigmatycznie – To pewnie Arielka.
Czterolatka natychmiast nabrała powietrza do płuc i krzyknęła z całej siły w stronę niewzburzonej wody:
– Arielko! Arielko!
Pomimo głośnych nawoływań, ta jednak nie wypływała.
– Ty też zawołaj – zachęcała najpierw Nastolatę, a później mnie zniecierpliwiona brakiem rezultatu Czterolatka – I ty, ciociu, zawołaj!
Wszystkie trzy zmobilizowałyśmy siły i zaczęłyśmy głośno wołać:
– Arielko! A-rie-lko!
Bezskutecznie. Ponieważ powierzchnia wody wciąż cudownie błyszczała, Nastolata zdecydowała się pociągnąć historię dalej:
– Tam w głębi kryje się królestwo Arielki, dlatego woda tak pięknie lśni.
Czterolatka spojrzała nieufnie, a później trzeźwym okiem oceniła stan rzeczy:
– Jakie królestwo? To słońce odbija się w wodzie.
I koniec bajeczki 😅
wtorek, 8 października 2024
misjonarka
poniedziałek, 7 października 2024
refleksja
Otrzymałam od Księżniczki wiadomość:
Czy żałujesz czasami, że jesteś osobą wrażliwą? Bardziej niż inni?
Już nie, ale kiedyś żałowałam, że brakuje mi gruboskórności. Po lekturze wielu wartościowych książek dowiedziałam się, czym jest wrażliwość i jak nią zarządzać. Wiedza stała się dla mnie wybawieniem. Rozumiem wreszcie swoje potrzeby i bardziej świadomie staram się je realizować. Ważne są dla mnie bliskie relacje oparte na intymności, głębokich rozmowach i wzajemności i takie też staram się tworzyć z wybranymi przez siebie ludźmi z mojego otoczenia. Czasami to oni wybierają mnie. Tacy ludzie, choć dawno temu w to powątpiewałam, naprawdę istnieją! To właśnie oni rozświetlają ścieżki mojego życia.
sobota, 5 października 2024
leniwa sobota
Leniwa sobota wygląda tak:
* uznanie za koncept





















