Wiedeń to miasto pełne zdobień i sztuki. Podczas naszej wyprawy odwiedziliśmy Albertinę, w której nawet my, laicy malarstwa, znaleźliśmy coś dla siebie. Ja patrzyłam na dzieła przez pryzmat literatury i epoki – większość obrazów to dzieła z okresu modernizmu europejskiego – M. bazował na wrażeniach. Kiedy próbowałam go przekonać, że każdy obraz zawiera jakąś treść, odparł: "Ja to widzę inaczej. Albo mi się coś podoba, albo nie". Może i ma rację. Przy pracach Marca Chagalla, obfitujących w nawiązania biblijne, gubiłam się w interpretacjach. A można było prościej: albo się podoba, albo nie.
Nie daliśmy rady docenić geniuszu Picassa, ale może jeszcze kiedyś przyjdzie na to czas.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz