piątek, 27 września 2024

drzwi

pukałam uparcie
do zamkniętych drzwi
głuche na stukot i głosu ton
zawarte szczelnie na spusty trzy
w swoim zawzięciu odrzekły mi

 

wejdź rozgość rozejrzyj się
zanurz stopę w marzeń toni 
otul proszę zimne dłonie
poczuj się jak w swoim domu
tutaj spełnią się twe sny

 

żyłam długo marzeniami
wciąż pukałam wciąż trudziłam 
umysł serce ręce dwie
i wierzyłam w słowa puste
i w głos drzwi co rzekły mi

 

wejdź rozejrzyj rozgość się 
bo my drzwi jak to drzwi
otworzymy się dla ciebie 
i przed tobą już na zawsze 
odsłonimy wnętrze ci

 

drzwi złożyły deklarację 
roznieciły wiary ogień
że na świecie pośród zgiełku
pośród trudów i zawiei
są otwarte dla mnie drzwi

 

wejdź rozejrzyj rozgość się
musisz jedno wiedzieć tylko
nie da się otworzyć drzwi
co bez klamki są i domu
choć ten w jaźni wciąż się tli

 

co to znaczy?


że pukałaś do złych drzwi 

wtorek, 24 września 2024

refleksja

Przyjęcie czyjegoś bólu oznacza troskę. 
Nie można kogoś kochać, 
nie otwierając się na problemy i lęki tej osoby.

Prawdziwej miłości nie zastąpią żadne słowa.

niedziela, 22 września 2024

obrona

 – Jak bronić się przed oczernianiem? – zapytało zrezygnowane Serce.

– Nie bronić się – odparł spokojnie Rozum.

– Tak po prostu?

– Osobom, które widzą prawdę, nie musisz niczego tłumaczyć, a tych, które nie chcą jej znać, nie przekonasz.

– I powiesz mi teraz, że mam robić swoje?

– Dokładnie tak – potwierdził Rozum – Najlepszą formą obrony własnej prawdy jest utrwalenie jej w sobie. A świat niech myśli, co chce.

sobota, 21 września 2024

błędne połączenie

Śniło mi się, że chciałam wykonać połączenie telefoniczne. Sama decyzja kosztowała mnie dużo energii, a kiedy wzięłam do ręki telefon, by móc to zrobić, zalała mnie fala lęku i niepewności. Nie od razu udało mi się odblokować urządzenie. Gdy wreszcie to zrobiłam, przy każdej próbie skontaktowania się z wybranym numerem na ekranie wyświetlał się obrazek z powywijanymi mazańcami. Po jakimś czasie dotarło do mnie, że połączenie nie jest możliwe. Poczułam wtedy wszechogarniającą mnie niemoc i zawód. 

Czasami po prostu się nie da… Niezależnie od tego, jak bardzo chcemy znaleźć porozumienie. Myślę, że powinnam podziękować wszechświatowi za mój sen. 

 Niechcemisizm jest gorszy od choroby

piątek, 20 września 2024

nienawiść

Natknęłam się w sieci na dialog 👇


Negatywne odczucia, jakie człowiek w sobie pielęgnuje, szkodzą wyłącznie jemu. Cała literatura świata o tym mówi. 

Z moich obserwacji wynika, że ci, którzy nienawidzą, w trudnych sytuacjach czują ogromną wściekłość, nad którą nie mogą zapanować. Przerzucają odpowiedzialność na drugą osobę za działania albo zaniechania, jakich sami dokonali. Sprawiają wrażenie, jakby wszystko było dla nich jasne i niezaprzeczalne. Zawsze bronią swojej racji, jakby ta racja miała ocalić im życie. Kto wie, może tak właśnie jest. Nie przyjmują do świadomości punktu widzenia drugiej osoby. 

Ci zaś, którzy kochają, odczuwają przede wszystkim żal. W pierwszym odruchu biorą na siebie całą winę, powątpiewają we własną percepcję zdarzeń i szukają odpowiedzi. Niczego nie są pewni. Okłamują samych siebie, chcąc zrozumieć, co się właściwie dzieje, i usprawiedliwiają działania tych, którzy nienawidzą. Rozumieją, że każdy skutek ma swoją przyczynę.

Biorąc pod uwagę ten dwubiegunowy podział, który jest oczywiście zbyt dużym uproszczeniem, stwierdzam:

Wszyscy jesteśmy zjebani 😉

I wszystkim nam brakuje miłości!

czwartek, 19 września 2024

perełka

Kociara podarowała mi wczoraj tomik poezji Daniela Naborowskiego. Zupełnie się tego nie spodziewałam. Spotkałyśmy się przed szkołą, subtelnie sięgnęła ręką do swojej torebki, zgrabnie wyjęła pakuneczek i... I oto moim oczom ukazał się barokowy twórca! 

Oczywiście, że od razu zabrałam się za lekturę obscenicznych tekstów zawartych w tomiku, niedostępnych raczej dla ogółu przeciętnych pożeraczy chleba żyjących w jego czasach. Kiedyś na pewno się jakimś kąskiem z Wami podzielę, a teraz poobcuję sobie sama z perełką od Kociary. Ona dobrze wie, jak chwycić mnie za serce. Dziękuję 💖

środa, 18 września 2024

powroty

Reperkusje wcześniejszej albo fałszywej przynależności nie kończą się z chwilą, kiedy postanawiamy ją porzucić. W zależności od tego, jak głęboko i prawdziwie weszliśmy w tamte relacje, nasze łańcuchy mogą być mocno zaciśnięte i bolesne do zrzucenia. Wciąż odbijają się echem w naszych snach jeszcze długo po tym, jak ruszyliśmy do przodu, i mogą wywoływać w nas ambiwalentne uczucia na temat naszego wyboru. W tej ambiwalencji nie ma niczego złego – stanowi ona jeden z niezbędnych trudów rozpaczania z powodu wszystkiego, co tak bardzo kochaliśmy.
(Toko-pa Turner, Przynależność. Jak przypomnieć sobie drogę do domu)

Droga, jaką przebyłam, wcale nie w ciągu kilku ostatnich miesięcy, ale w ciągu kilku lat, doprowadziła mnie do miejsca, w którym teraz jestem. To przestrzeń, przede wszystkim wewnętrzna, gdzie wreszcie uznaję swoją wartość. Nie umiem tak po prostu unieważnić tego, co było dla mnie niezwykle cenne, oraz ludzi, w relację z którymi mocno się zaangażowałam. Minione sytuacje pozwoliły mi stawać się sobą, zmuszając mnie do zmierzenia się z demonami przeszłości i dostrzeżenia wszystkiego, co wcześniej w jakiś sposób mnie ograniczało. Mam teraz w sobie więcej odwagi i więcej pogody ducha, więcej spokoju i przede wszystkim miłości do samej siebie.

Pamiętam, jak trudno było mi odejść od ważnej dla mnie relacji, jak goła i samotna poczułam się w momencie, gdy wszechświat dokonywał swojego dzieła. Runęły wtedy fundamenty mojego bytu i musiałam ponownie, jak działo się to we wczesnej młodości, te wszystkie rozsypane kawałki siebie złożyć w jedną całość. Bez nienawiści do drugiej osoby, ale z miłością do samej siebie. Ponieważ przez większość życia nie umiałam uznać własnej podmiotowości, a zadanie wymagało sprawności szachowego mistrza, nieustannie potykałam się w dążeniu do celu.  

Żadna inna relacja nie odsłoniła tak wielu moich braków. W żadnej innej relacji nie czułam się równie wyjątkowa i nieważna jednocześnie, co w tej, i wiem już, że problem jest tak złożony, jak złożony jest wszechświat, dlatego daleka jestem od osądzania kogokolwiek. Zamiast tego pozwalam sobie nazywać rzeczy po imieniu i wskazywać wszystko to, co było dobre, i wszystko to, co nie było dobre, żeby się czegoś nauczyć. 

Tak, to normalne, że wracam czasami myślami do tego, co stanowiło ważną część mojego życia. Wracam, bo jestem człowiekiem, i pamiętam, że po drugiej stronie zawsze stoi człowiek.

wtorek, 17 września 2024

[...]

Usłyszałam: 

Ze wszystkich rzeczy, jakie się nie wydarzyły, najbardziej nie wydarzyła się miłość.

proszę
nie mów mi tylko
że ta miłość się nie wydarzyła 
że chłonięcie jej i dawanie
było iluzją 
pobożnym życzeniem 
tęsknotą zbolałego serca

nie wiesz
że karmi mnie to
że jednak była 
zanim nastąpił jej kres?


 

poniedziałek, 16 września 2024

wybory

I tak sobie dywagujemy na temat życia z Ziębuszką, która przesyła mi złote, wartościowe myśli dotyczące sensu istnienia, natury ludzkiej i miejsca człowieka w świecie. Spośród wielu treści wybieram dziś tę:

Najwspanialszą rzeczą, która może nam się kiedykolwiek przydarzyć, 

jest bycie sobą.

(Melody Beatty)


Dla mnie to wielka rzecz – odparłam po otrzymaniu wiadomości – że mogę być sobą, że nie muszę niczego udawać, że jestem, jaka jestem, i jest mi z tym dobrze.

Życie jest zdecydowanie prostsze, od kiedy wiem, czego chcę, a dowiedziałam się tego już bardzo, bardzo dawno temu. W momencie, gdy wyjeżdżałam na studia. Wtedy też postanowiłam, że chcę uczynić swoje życie takim, by było warte przeżycia. Ponosiły mnie czasami mechanizmy obronne, przez które popełniłam mnóstwo błędów albo bardzo się pogubiłam w swoich dążeniach, ale zawsze ostatecznie umiałam wyciągnąć właściwe wnioski i iść dalej. Z wiedzą na temat tego, czego chcę, i z założeniem, że żyję po to, by kochać i być kochaną.

Jesteśmy tylko i aż ludźmi. Istotami odróżniającymi dobro od zła, dlatego tak wiele od nas zależy. Spoglądam w głąb siebie. Widzę własne winy i niewiny i świadomie staram się kreować swój świat. Tylko tyle mogę: zmieniać to, co mnie w środku uwiera. Z całym swoim wewnętrznym bólem, z rozterkami, ciepłem i radością. 

niedziela, 15 września 2024

szkolne rozgrywki

Pamiętaj, napomina mnie intuicja, kiedy zwykle mało zaangażowany uczeń wykazuje nagle niespotykane dotąd zainteresowanie zajęciami, coś musi być na rzeczy. 

Było tak. Prowadzę spokojnie lekcję. Jednym z jej punktów było samodzielne wykonanie przez uczniów zadania. W pewnym momencie młodziak, siedzący w ostatniej ławce po przekątnej od mojego biurka (w każdej klasie i w każdym roczniku w tym miejscu siadają największe klasowe rozrabiaki), podniósł rękę. Zdziwiłam się odruchowo, ale reakcję zachowałam dla siebie. Pewnym krokiem podeszłam do niego, pochyliłam się i… 

I już wszystko było jasne! Kiedy jego koledzy zanosili się od tłumionego śmiechu, dzielnie odpowiadałam na zadawane przez gagatka pytania. Przypuszczam, że osiągnął właśnie w tym względzie życiowy rekord. Po wykonanej misji uśmiechnęłam się wymownie i spokojnie wyrzekłam:

– Dobre. Dobre.

W odpowiedzi koledzy gagatka ryknęli śmiechem. I ja ryknęłam śmiechem, łapiąc się przy tym za czoło.

Młodziak nie wie nawet, jak wiele mi o sobie powiedział. Niechcący zdradził, że całkiem logicznie myśli i wspaniale orientuje się w kontekstach, że drzemie w nim ogromny potencjał – świadomość tego bardzo mnie uspokaja. 

A śmierdzący pierd? Jak to pierd. Podrażnił trochę zmysły, a później spokojnie ulotnił się przez otwarte okno. He, he.

sobota, 14 września 2024

słowa

gdybym umiała pisać tak

jak nie umiem

słowa miałyby kształt duszy

delikatność mgiełki

wrażliwość serca

piątek, 13 września 2024

...

Myślę, że głęboki sens słów wypowiedzianych przez Bezę: „To ty decydujesz o tym, co cię rani”, wyjaśnia poniższe stwierdzenie:

Nie wszystko, co cię spotyka, jest o tobie, dla ciebie, przeciw tobie, przez ciebie. 

Remember this.

czwartek, 12 września 2024

sztacham się życiem

– Dziewczyno, co ty bierzesz? – usłyszałam od dyrekcji po wejściu do pokoju nauczycielskiego.

– Ale ja? – zapytałam zaskoczona – Dlaczego?

– Ty! – odparła bezsprzecznie pani dyrektor – Zawsze zjawiasz się zadowolona i taka szczęśliwa.

– Oj.

– Nie oj, tylko się podziel!


Miałam powiedzieć, że lubię swoją pracę?

To takie oczywiste.

środa, 11 września 2024

wtorek, 10 września 2024

wdzięczność

W odpowiedzi na opublikowane przeze mnie posty, Ziębuszka przesłała myśl, która koniecznie musiała się tu znaleźć:

Wdzięczność otwiera pełnię życia. Sprawia, że to, co mamy, wystarcza. 
Zamienia opór w akceptację, chaos w porządek, konfuzję w klarowność. 
Może zamienić posiłek w ucztę, mieszkanie w dom, obcego w przyjaciela. 
Wdzięczność nadaje sens przeszłości, przynosi pokój dzisiaj i tworzy wizję jutra.

(Melody Beattie}

Na temat wdzięczności nie będę się rozwodzić, na pewno nie dziś, uznaję jednak jej ważność. Umiem odróżniać światło od ciemności, jawę od snu, dobro od zła, widzieć, że życie składa się z pełnej gamy barw, jakie dostrzegam w relacjach z ludźmi – dzięki temu właśnie nigdy nie przekreślam dobra, jakie kiedykolwiek otrzymałam od spotkanych w swoim życiu osób i nieustająco jestem za nie wdzięczna. Dziękuję, że jestem, że żyję.

A Tobie, Ziębuszko, dziękuję za Twoją obecność, wsparcie i troskę, za otwarte serce, za nasze pisane rozmowy, które są dla mnie jak powietrze, za spotkania trwające do późnych godzin nocnych, za Twoją wrażliwość i podobną do mojej percepcję życia, za ciepło grzejące moją duszę, za szczerość i otwartość, dzięki którym czuję, że jestem dla Ciebie kimś ważnym, za wspólnie spędzony już czas i ten, który wciąż mamy... 

życiodajna miłość

Jest jeden wiersz, który bardzo lubię – mój własny 😅

Cokolwiek dzieje się w moim życiu, zawsze, ale to zawsze dochodzę do jednego wniosku: cały świat prosi o miłość.

Żyję, by kochać, kocham, by żyć… Też tak masz?


Dzień dobry, Nowy Dniu!

poniedziałek, 9 września 2024

matkoteresizm

Nie wyznaję MATKOTERESIZMU. Zostałam matką, ponieważ bardzo tego chciałam. Czynności, jakie kiedykolwiek wykonałam, traktuję jako swój obowiązek albo wyraz wolnej woli. Dbam o bliskich najlepiej, jak potrafię, ponieważ chcę, żeby byli szczęśliwi, spokojni, spełnieni i zdrowi i żeby wiedzieli, jak powinni dbać o siebie. Nieprzespane noce, tony pieluch, wizyty w szpitalach, mniejsze i większe problemy? Życie, które przyjmuje się z dobrodziejstwem inwentarza 😉 Nie oczekuję wdzięczności za coś, co robię lub robiłam z własnej woli, chcąc dla kogoś dobrze. 

Jestem, jaka jestem, bo chcę.

Kocham, bo chcę.

Dbam o drugą osobę, bo chcę.

Jestem miła, bo chcę.

Pomagam, bo chcę.

Troszczę się, bo chcę.

Daję to, co mogę dać, bo chcę.

Nie żałuję więc gestów, które były dobre i mogły chociaż w malutkim stopniu sprawić komuś radość. Nie żałuję czynów, którymi nie wyrządziłam nikomu krzywdy. Nie żałuję zachowań zgodnych z moimi wartościami i światopoglądem. I gdybym mogła cofnąć czas, postąpiłabym tak samo. Wybór dobra działa w dwie strony. Jednej daje poczucie ważności, drugiej spokojny sen. 

Nie jestem ideałem i daleko mi do niego. Popełniłam w życiu mnóstwo błędów. Wiele z nich udało mi się naprawić, ze świadomością innych muszę żyć. Czasami zabrakło cierpliwości, uważności, zrozumienia. Bywało, że słuchając drugiej osoby, nie słyszałam tego, co miała mi do powiedzenia. Tego naprawdę żałuję i gdybym mogła cofnąć czas, chciałabym postąpić inaczej.

Matkoteresizm? To nie dla mnie!

Jeśli coś dla kogoś robię, to dlatego, że chcę, 

jeśli czegoś nie robię, to dlatego, że nie chcę. 

Mam tak od bardzo dawna.  

niedziela, 8 września 2024

studnia

Śniło mi się, że zjeżdżałam z zaśnieżonej górki. Na jej końcu była szczelina zakrywająca głęboką studnię, o czym przekonałam się dopiero wtedy, gdy w nią wpadłam. Spadając na dno, wiedziałam, że umrę, że to droga w jedną stronę. Wtedy natychmiast zrodziła się we mnie myśl, że zrobię wszystko, żeby przeżyć, choć miałam świadomość, że szansa jest nikła. Postanowiłam mimo wszystko się nie poddawać i nie układać spokojnie w przepastnym grobie, nawet gdyby miało się okazać, że się nie uda. Woda w studni była przejrzysta, dlatego gdy spojrzałam w górę, mogłam dostrzec światło, do którego z całych sił zaczęłam podpływać. To ono wskazywało mi drogę. 

Poobijana, obolała i zakrwawiona jakimś cudem wydostałam się na zewnątrz. Każdy kroczek, jaki później wykonałam, sprawiał mi dużo bólu, a widok posiniaczonych nóg wzbudzał przerażenie. Zdziwiłam się, gdy po jakimś czasie zorientowałam się, że mogę już swobodnie stąpać po ziemi, poruszając się normalnym, nie spowolnionym, tempem. Spojrzałam wtedy na swoje nogi. Wciąż widać było sińce, ale nie odczuwałam już bólu.

Moje sny mówią wszystko. Dlaczego nie słuchałam ich wcześniej? Nie wiem. Są zwierciadłem mojej duszy i łącznikiem między światem ziemskim i duchowym. Ze świadomością, jaką mam teraz, sięgam pamięcią do szczególnie wymownych i ważnych snów z przeszłości. Wiele mi wyjaśniły. Niech się śni!

środa, 4 września 2024

W takiej ciszy – tak ucho natężam ciekawie,

Że słyszałbym…

głos własnego serca... 

(A. Mickiewicz, fragm. Stepy akermańskie)

Tarda, 2-4 września 2024 r.

poniedziałek, 2 września 2024

żałoba

Wrócić do miejsc, w których zgubiło się kawałki duszy. Pozbierać je, oczyścić i zlepić w całość. To też życie. 

Własne i kochane.


Wspominałam już o żałobie kilkakrotnie. Przeżywamy ją w życiu wiele razy i nigdy nie jest to dla nas łatwe doświadczenie. Rozpaczamy nie tylko z powodu straty bliskich nam ludzi czy zwierząt, ale również z powodu straty innych ważnych elementów naszego istnienia, również nas samych. Niektóre sytuacje w życiu powodują właśnie, że uśmiercamy samych siebie, odrzucając lub próbując zagłuszyć niewygodne emocje. Umysł idzie nam wtedy z pomocą, czy raczej z pseudopomocą. Zniekształcając prawdę do granic możliwości, pozwala trwać w iluzji, która jest mniej bolesna i mniej przytłaczająca niż prawda. Czasami mija bardzo, bardzo dużo czasu, zanim ją wreszcie przyjmiemy. Problem w tym, że samo zrozumienie sytuacji niczego nie zmienia, a już na pewno nie doprowadza do wewnętrznego uzdrowienia. Trzeba pójść zdecydowanie dalej. Zajrzeć w głąb siebie i dotknąć tych wszystkich ran, które dotąd z jakichś przyczyn nie mogły się zagoić.    
Nie chodzi o to, żeby wejść w rolę ofiary i zrzucić odpowiedzialność za wszystko, co nas spotkało, na otaczający nas świat, ale o przepracowanie wszystkich niewygodnych emocji, żeby wreszcie się od nich uwolnić. Tylko to pozwoli wpuścić światło do domu, w którym niepostrzeżenie zapanował mrok.

Narysowałam dom. Ten dom jest metaforą mojej duszy. Wiadomo, że żyje ona tylko dzięki światłu, dlatego rozprawienie się z uczuciami blokującymi jego dopływ jest konieczne. Odkrywanie i ponowne przeżywanie każdego z nich zawsze wiąże się z uznaniem jakiejś straty.


Rozprawienie się z każdym z tych uczuć to długotrwały proces, czasami potrzebowałam naprawdę bardzo wielu dni, żeby się z którymś z nich uporać.

Poszczególne uczucia przywoływałam pojedynczo i wskazywałam wszystkie możliwe doświadczenia, jakie były ich źródłem – od najwcześniejszych lat do dzisiaj. Powszechnie wiadomo, że sytuacje, które obecnie dotkliwie nas ranią, ujawniają emocje, które przeżyliśmy albo zakopaliśmy w przeszłości.

Przykład: UPOKORZENIE

1. W których sytuacjach w życiu zostałam upokorzona?
– np. gdy w wieku kilku lat zostałam publicznie ośmieszona (przywołałam w pamięci to doświadczenie, by zmierzyć się ponownie z niewygodnym uczuciem).
– itp.
    
2. Co o sobie myślałam, kiedy zostałam upokorzona?

3. Dlaczego pozwalałam na to, by ktoś mnie upokorzył?

4. Czego najbardziej potrzebowałam, gdy zostałam upokorzona?

5. Jaka potrzeba nie została wtedy zaspokojona? Czy mogę zaspokoić ją dzisiaj?

6. Jakie zachowania/mechanizmy wypracowałam w sobie, by uniknąć upokorzenia albo ukryć je przed światem?

7. Co odrzuciłam w sobie w wyniku tego doświadczenia?

Pytań było oczywiście dużo więcej, ale nie widzę potrzeby wypisywania ich wszystkich. Skonfrontowanie się z każdym z uczuć za każdym razem odsłaniało jakąś stratę, którą wreszcie mogłam opłakać. 

Teraz już wiem, że przez lata traciłam samą siebie. 
Widzę to, czuję to – głęboko w swojej duszy.

Zajrzenie w głąb siebie wymaga dużej odwagi,
a jeszcze większej dotknięcie krwawiących ran
– skutkiem tego staje się odkrycie prawdy o sobie.
Właśnie o SOBIE.

niedziela, 1 września 2024

poniosło nas ;)

Podwózka M. na lotnisko w Modlinie zakończyła się wypadem nad morze. Sprawdziłam tylko wcześniej pogodę na najbliższe dni, później spakowałam namiot, siebie i dwie młode panny i ruszyłyśmy w stronę wolności.

Możliwość spontanicznego wyjazdu zdecydowanie daje wrażenie wolności. Po prostu ruszasz przed siebie, gdy masz wszystko, czego ci potrzeba, by móc to zrobić. Posiadanie prawa jazdy, samochodu i pieniędzy na paliwo ułatwia sprawę. Do tego mnóstwo innych czynników, typu praca dająca odpowiednie środki, wiek, zdrowie, dlatego właśnie piszę o wrażeniu wolności, a nie o niej samej. Tak czy siak, nawet taka ograniczona wolność ma ogromną wartość.

Za rok powtórka z rozrywki. Jestem tego pewna. 

Tymczasem poniżej załączam króciutką relację 👇


W Stegnie byłam po raz pierwszy. Zaskoczyła mnie czystość wody i jej płytkość na dość dużym obszarze. To lubię 😉 Miło wspominam również Camping 180, gdzie rozbiłyśmy nasz namiot. Niczego nam nie brakowało. Nawet stołu i krzeseł, ponieważ strategicznie zajęłyśmy miejsce przy stoliku z ławką i z daszkiem. Oczywiście jednym z wielu.

Stegnę zwiedziłyśmy, poruszając się albo autonogami, albo meleksem, dzięki któremu czułyśmy prawdziwy wakacyjny klimat. Wszystko, co nas otaczało, karmiło zmysły i dawało dużo radości, to tylko wzmacniacze. I tak wiemy, że prawdziwa radość jest w nas samych. Gdyby nie to, nie znalazłybyśmy jej w żadnym miejscu na Ziemi.

Przejażdżka meleksem bardzo, bardzo nas rozbawiła 😅