piątek, 22 maja 2026

metro meterko znów

Napisała, a ja muszę tu to mieć.

W metrze był chłopiec. Nie jestem pewna na 100%, ale raczej chłopiec. Piękne ciemne włosy, trochę podobne do włosów Bobaska, tylko dłuższe i w większym nieładzie. Artystycznym, ma się rozumieć. Ze 2-3 czerwone pryszcze na buzi. Czarna bluza stylizowana na dziergany sweter, w różowe esy-floresy (jakieś napisy być może?). Workowate spodnie wystrzępione na butach. Glany. Torba przewieszona na ukos przez ramię i biodro, z mnóstwem przypinek i naszywek. Na szyi kilka łańcuchów lub rzemyków z dziwnymi zawieszkami różnej wielkości, których nie udało mi się rozpoznać. Całość bardzo staranna, stylowa i malownicza. Widziałam, jak wsiadał z plastikowym koszyczkiem, który początkowo wzięłam za pudełko na ciasto, chociaż miał pokrywę z otworami. Aż zauważyłam, że coś się w nim rusza. Chyba mniejszego od przeciętnej świnki morskiej. Usiadł, gdy zwolniło się miejsce i postawił sobie pudełko ze zwierzątkiem na kolanach. 

To tyle 💕

piątek, 15 maja 2026

debiut literacki

Wreszcie się doczekałam! Pierwsza książka Synka. Wilku podesłala, ja się zachwyciłam. Czekam na kolejne!

Wróżyłam mu przecież przyszłość pisarską. Podziwiajcie.



czwartek, 14 maja 2026

makaron z łososiem

Siedziało w metrze takich dwoje. Gołąbeczki. Po dwudziestce chyba. Gruchało cichuteńko o obiadku. 

– Zrób mu makaron z łososiem – wtrącił się nagle pasażer siedzący naprzeciw – Jadłem dziś pierwszy raz. Palce lizać. Zrób mu.

– Od niej nie chce. Ona nie umie gotować. 

– Zrób mu – powtórzył – Zobaczysz, jak będzie cię kochał.


Jadł ktoś? Rozkochuje w sobie ludzi?


poniedziałek, 11 maja 2026

nadmorski świat

Nadmorski świat później niż warszawski obudził się do wiosny.

Jest piękny.


Tyle dziś trzeba ciszy, ciszy tyle,
Że skrzące niebo zda się nazbyt gwarne,
Gwiazdy za głośno drżą w mgławicznym pyle - 
Z wolna je chmury zasnuwają czarne.

(Leopold Staff, Cisza wieczorna)
  

Fale świecą się jak szkiełka czeskie
i szepczą, by się morza nie bać,
choć jest jak połowa nieba:
równie pełne śmierci i niebieskie.

(Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Morze i niebo)