poniedziałek, 30 czerwca 2025

wędrówka

Wybierz się na spacer po lesie, poczuj pod gołymi stopami chłód piaskowej ścieżki. Drzewa skąpane w odcieniach zieleni pną się ku niebu, a ich listki delikatnie trzepoczą na wietrze. Czujesz ich lekkość i świeżość, dlatego bierzesz głęboki, życiodajny oddech. Otula cię las, otula cię wiatr, otulasz się sama, dziękując losowi za możliwość trwającej wędrówki. Kroczysz powoli i wręcz majestatycznie, chłonąc zapachy lata i miejsca, w którym się znalazłaś. Przystajesz na chwilę i czujesz siebie w sobie. Cudownie jest cieszyć się swoim własnym towarzystwem.

wyżerka

Owocki powoli zaczynają dojrzewać. Uwielbiam patrzeć na ten proces, dlatego codziennie rano wychodzę do ogródka i karmię oko. Będzie wyżerka 😀





sobota, 28 czerwca 2025

zmiana tematu

Spotkaliśmy się wczoraj z ludźmi z pracy w restauracji. Na bogato! Siedzieliśmy i rozmawialiśmy o minionym roku szkolnym. Każdy dzielił się wrażeniami, mówił o ważnych dla siebie sprawach zawodowych i o trudnościach, z jakimi się mierzył. A że robili to wszyscy, trwało to co najmniej pół wieczności.

– Zauważyliście? – zapytałam w pewnym momencie – Ciągle mówimy tylko o pracy. Zupełnie nie umiemy z niej wyjść.

– Tak – potwierdziła koleżanka – Rzeczywiście, tylko praca i praca.

– To może zmieńmy wreszcie temat – zaproponował ktoś z tłumu.

– Już wiem – ożywił się nagle kolega – Porozmawiajmy o modzie.

– O modzie? – zapytałam z niedowierzaniem.

– Tak, o modzie – odparł – Teraz na przykład jest moda na robienie sprawdzianów odwróconych.

Jeszcze kolega nie skończył mówić, a już wszyscy ryknęli śmiechem. Takśmy odskoczyli od tematu pracy 😅

piątek, 27 czerwca 2025

środa, 25 czerwca 2025

wtorek, 24 czerwca 2025

małe przyjemności

Macie czasami tak, że koniecznie musicie zrobić coś miłego dla kogoś bliskiego? Tak po prostu? Ja tak mam, a ponieważ dojrzałam dziś w lodówce półlitrową śmietankę 30%, postanowiłam zrobić z niej użytek i wpadłam na pomysł przygotowania deserków. Z truskawkami, bo przecież sezon na truskawki, i z galaretką, a że bita śmietana wyśmienicie smakuje z bezikami, pomyślałam też o nich.  Niewiele brakowało – czyli prawie wszystkiego, w lodówce była przecież tylko śmietana 😀 Ale co tam! Poprosiłam Nastolatę o zrobienie szybkich zakupów i kiedy zjawiła się w domu z potrzebnymi artykułami, zabrałam się do pracy. Rozpuściłam galaretkę, pokroiłam truskawki, pokruszyłam bezy i po niedługim czasie oczekiwania na stężenie się galaretki, ochoczo wyjęłam śmietanę z lodówki. Była w niej cały czas, ponieważ, jak wiadomo, przed ubijaniem musi być dobrze schłodzona. Przygotowałam mikser, miskę, otworzyłam śmietanę, a tam niespodzianka. Skwaśniała! 

„No ładnie!” – pomyślałam, ale zamiast załamywać ręce, wsiadłam szybciutko za kierownicę i ruszyłam do Biedronki, by kupić kluczowy składnik. Śmietanę! Od której przecież wszystko się zaczęło. Gdybym nie miała takiego produktu w lodówce, w ogóle nie zastanawiałabym się nad tym, co z nim zrobić. O to bestia, złośnica jedna!

Najważniejsze, że rodzina uszczęśliwiona z powodu małej przyjemności, jaką dla niej przygotowałam 😂


Powiedzcie, że Wam też zdarzają się takie historie 😅

poniedziałek, 23 czerwca 2025

odnalezione w naturze

Tęcza 🌈 zawsze zachwyca. Mnie zachwyciła. Pamiętam czasy z dzieciństwa, gdy po deszczu wychodziło słońce, a wszystkie dzieciaki z osiedla jak zahipnotyzowane – w tym ja – wpatrywały się w niebo. 

Zdjęcie nie najlepsze, ale udało mi się uchwycić choć skrawek nadziei.


A w truskawkach 🍓 znalazłam ciepło i radość.

oczyszczenie

Wyjechaliśmy na kilka dni do Stegny: ja, M. i Nieletnia. Pomysł zrodził się nagle, dlatego niewiele myśląc, zapakowaliśmy namiot i ruszyliśmy w drogę. 

Gdy dotarliśmy na miejsce, od razu poszliśmy na plażę. Wiało okrutnie, ale nie bardzo się tym przejęłam, ponieważ i tak nie zamierzałam wchodzić do wody. To przecież Bałtyk. Zbyt zimny, by cokolwiek w nim moczyć. Wiadomo.

Ale w sobotę jednak mnie poniosło. Zaczęło się od brodzenia po brzegu, a skończyło na pełnym zanurzeniu.  I to pełne zanurzenie dało wrażenie oczyszczenia, obmycia z tego, co trudne i niemożliwe do oswojenia. Od razu oczywiście przypomniał mi się fragment Dżumy:

Rozebrali się. Rieux dał nurka pierwszy. Woda chłodna z początku wydała mu się ciepła, kiedy wypłynął. Po kilku ruchach wiedział, że tego wieczora morze jest ciepłe, ciepłem mórz jesiennych, które zabierają ziemi żar nagromadzony przez długie miesiące. Pływał miarowo. Uderzenia stóp pozostawiały z tyłu kipiącą pianę, woda uciekała wzdłuż rąk, by przywrzeć do nóg. Ciężki plusk oznajmił mu, że Tarrou skoczył. Rieux odwrócił się na plecy i leżał nieruchomo, twarzą do odwróconego nieba, pełnego gwiazd i księżyca. Potem ze szczególną jasnością, w ciszy i samotności nocy, usłyszał coraz wyraźniejszy odgłos uderzanej wody. [...] Przez kilka minut płynęli jednako, z tą samą mocą, samotni, daleko od świata, wolni nareszcie od miasta i dżumy.

 

niedziela, 22 czerwca 2025

środa, 18 czerwca 2025

strata

Tydzień temu otrzymałam od nich pierwszy wydruk USG z 8. tygodnia ciąży i wiadomość, że serduszko bije książkowo. 170 uderzeń/min. Po tylu latach starań po raz pierwszy mogli usłyszeć bicie serca własnego dziecka, które kochali – i chyba nigdy nie przestaną kochać – zanim jeszcze się poczęło. Radość w nich mieszała się z troską i niepokojem i wiedziałam, że gdyby trzeba było, zrobiliby wszystko, by utrzymać je przy życiu. Ale Ono odeszło. Cichutko, bez zapowiedzi, nagle, pozostawiając ich z wyrwą w sercach, która długo nie pozwoli im wziąć głębokiego oddechu. Po kimś, kogo się kochało, zawsze pozostaje pustka... Nie do wypełnienia. 

"Serduszko przestało bić" – tyle mogli dzisiaj napisać. I aż tyle.

Wiem doskonale, że to moment w ich życiu, kiedy będą zadawać pytania, na które nigdy nikt im nie odpowie. Tak już jest w przypadku nagłych strat. Odwieczne pytanie dlaczego nieprowadzące do żadnej sensownej odpowiedzi. A nawet jeśli, będzie to namiastka prawdy. Może taka, która pozwoli im pogodzić się ze stratą, albo taka, która spowoduje, że pozostaną silni i nie przestaną walczyć. Wyobrażam sobie, że będą tulić się do siebie tej nocy i zmrużą oczy dopiero wtedy, gdy wyleją hektolitry łez. Przysną na chwilę, a później uścisk w sercu przywróci im świadomość, wyrywając ich nagle z płytkiego snu. Są wrażliwymi, dobrymi ludźmi, kochającymi każdą komórką własnego istnienia. Ból długo nie da im spokoju.

Nigdy nie przeczytają tego, o czym dziś piszę – nie mają nawet pojęcia, że prowadzę jakiś blog – i może właśnie dlatego pozwalam sobie formułować tę wypowiedź. Dla siebie, bo i mnie jest strasznie ciężko, dzisiejsza wiadomość zwaliła mnie z nóg. Dobrzy ludzie powinni być rodzicami, powinni mieć szansę nimi zostać, ponieważ żyją właśnie po to, żeby dawać miłość. Właśnie Oni powinni nimi być. Napisałam to również po to, żeby upamiętnić istnienie Dzidziusia. Zbyt krótkie i przerwane, ale też ważne i oczekiwane. Jestem pewna, że w sercach Rodziców pozostanie na zawsze.

Strasznie mi przykro, że muszą przez to przechodzić. I kurewsko boli mnie to, że w żaden sposób nie mogę pomóc...

piątek, 13 czerwca 2025

torcik

Mam 43 lata i jeszcze nigdy nie upiekłam żadnego tortu. Podejrzewam, że tak już zostanie. Za to Nastolata ma już na koncie niejedno cudo tego typu. Z takim talentem trzeba chyba się urodzić. 


rozrachunek

To, co bolało, znalazło swoje miejsce.

To, co nie było moje, wróciło tam, skąd przyszło.

Serce powiedziało: „Mogę ufać życiu”.

czwartek, 12 czerwca 2025

twarożek ze szczypiorkiem

Kończyłam akurat opowiadać swoją poranną historię na blogu, kiedy otrzymałam wiadomość od Ziębuszki. A w niej, ku mojemu zaskoczeniu, opowieść o metrze. Albo o niej samej właściwie. Musicie ją przeczytać!

Dzisiaj, przed schodami do przejścia podziemnego na Wileńskim, dostrzegłam panią. W moim wieku, niewysoka, w czerwonej kwiecistej sukience, z kwiecistą torebką. Miała też ciemne lakierki z paseczkiem przez środek stopy. Ten strój i ogólny wygląd kobiety poprawił mój – i tak nie najgorszy – nastrój, a także wzbudził podziw dla niewyszukanej radosnej inwencji. 

Pani trzymała przy uchu telefon i zatrzymała się z boku, żeby porozmawiać przed zejściem do tunelu. Gdy ją mijałam, usłyszałam: "Dzień dobry! Mirek, jak ciebie zawsze jest dobrze słyszeć!".

Potem szybciutko pobiegłam do metra i w przejściu podziemnym zaczęłam karmić się – jak co rano – zapachem świeżego twarożku ze szczypiorkiem. Przynajmniej brałam go za ten zapach, dopóki nie przekonałam się, że to zapach ziół dodawanych do pieczywa w podziemnej piekarni. Ale jakaż to różnica!

Wzruszył mnie ten twarożek 😉 A Was? 

Ciekawe, czy Ziębuszce spodobałyby się moje balerinki?

zawieszka

Co ja robię ze swoim życiem? Zebrałam się dziś do pracy i ruszyłam do metra. Gdy znalazłam się na peronie, zegar wskazywał 2 minuty do pojawienia się pociągu. Pomyślałam, luz, mam rezerwę, wszystko się ogarnie, jak należy. I tak siedzę jak… Sama nie wiem jak. Wpatrzona przed siebie. Nadjechało metro. A ja siedzę, jak siedziałam. Zwróciłam nawet uwagę na to, że pojazd nowy, czyli ten lepszy, bo nie hałasuje i nie trzęsie tak bardzo jak stary. Luzik. Nawet się ucieszyłam. Ucieszył mnie też widok pani z wózkiem dziecięcym, która zgrabnym ruchem go podważyła i gładko weszła do środka. Ta przerwa między podłogami metra i peronu czasami wzbudza we mnie niepokój. Szczególnie wtedy, gdy widzę kogoś starszego i mniej sprawnego albo malutkie dziecko. Wyobrażam sobie wówczas – mimowolnie i staram się to w sobie hamować – najgorsze scenariusze. Zamieram zazwyczaj i czekam na pomyślny obrót sprawy.  Na szczęście na mojej stacji jest zdecydowanie mniejszy ruch niż na pozostałych stacjach, którymi jeżdżę. Jest więc bezpieczniej. Wszyscy ludzie stojący na peronie weszli do metra, drzwi się zamknęły, pociąg odjechał.

Odjechał? Ale jak to? Co ze mną? Spóźnię się do pracy i spełni się najgorszy sen – jeden z tych, jakie często miewam. 

I siedzę. Czekam na następny. Nie obchodzi mnie już nowy czy stary. Byle dowiózł do celu. 

Co ja robię ze swoim życiem? Zmęczenie materiału? Koniec roku szkolnego? Zawieszka do potęgi!

środa, 11 czerwca 2025

moje małe wielkie ❤️

Jestem dumna z Nieletniej. Bardzo dumna i zachwycona jej dojrzałością. Wczoraj spotkała ją ogromna przykrość, ale kiedy oglądaliśmy występ Nastolaty, dała z siebie wszystko. Pomimo bólu, jaki zagnieździł się w jej małym serduszku, siedziała na widowni i z całych sił kibicowała swojej siostrze, cieszyła się jej sukcesem i okazywała tę radość całą sobą. Chliptałam po cichutku, zachwycając się zaangażowaniem i siłą, jakie zaprezentowała Nieletnia, ale też przeżywając razem z nią jej ból. Widziałam, jak jest jej trudno, widziałam, że najchętniej schowałaby się w łazience, by oddać się przeżywaniu przykrości, jaka ją spotkała. Zamiast tego, gratulowała, doceniała wysiłek, zadawała pytania i nazywała wszystko, co jej się spodobało. 

To było piękne i dobre.

Trzeba umieć spojrzeć poza czubek własnego nosa. Ona to umie. Ona ma wielkie serce.

wtorek, 10 czerwca 2025

życzenia

🍀🍀🍀🍀🍀

Serduszko Moje, z okazji urodzin życzę Ci jak najwięcej dobrych dni oraz ludzi wokół odwzajemniających Twoje starania, takich, którzy wesprą Cię w trudnych momentach życia i ofiarują siłę na jego zawiłych ścieżkach. Wewnętrznego spokoju, wiary w to, że jesteś wartościową osobą, i poczucia bezpieczeństwa wynikającego z bliskiej relacji z kimś dla Ciebie ważnym.

🍀🍀🍀🍀🍀

poniedziałek, 9 czerwca 2025

dobro w spojrzeniu

Jak patrzę na zdjęcie mojej babci, które niespodziewanie otrzymałam w sobotę, widzę łagodność i dobro. Jej spojrzenie zdradza sposób bycia i pozytywne nastawienie do świata. I tego właśnie sobie życzę: postawy wobec życia i ludzi, która nie przerodzi się w zgorzknienie, nie zaowocuje pogardą i zawiścią. 

Zdjęcie bardzo słabej jakości, ale chcę je tu mieć.




w drodze

Wróciłam wczoraj z Zakościela, w którym ofiarowałam sobie tyle radości, ile tylko mogłam. Z premedytacją. I... pomimo wszystko. 

Na jakim etapie jesteś? Na jakim etapie jest ktoś, kto siedzi obok ciebie i próbuje zgasić twój entuzjazm, ponieważ uśmiech i pogoda ducha otoczenia coś w nim uruchamiają? A może to ty jesteś tym kimś, kto odbiera radość innym? Poddajesz się temu? Do jakiego stopnia? Jak reagujesz? Co ta reakcja mówi o tobie?

Wszyscy jesteśmy w drodze do samych siebie. 

niedziela, 8 czerwca 2025

zdrowienie

zdrowienie to nie wyścigi

to proces

ostatnim etapem jest 

WYBACZENIE


samej sobie


czy jestem na to gotowa?

środa, 4 czerwca 2025

dlaczego?

Nie zadaję już pytania „dlaczego”, ponieważ poszukiwanie odpowiedzi na nie zawsze prowadzi mnie do jednego punku: „bo tak”. A na „bo tak” nie ma żadnej rady. I im szybciej się człowiek z tym pogodzi, tym lepiej dla niego. Ot, życiowy wniosek.

wtorek, 3 czerwca 2025

wydłużenie życia

Wielu ludzi szuka sposobu na wydłużenie życia. Właśnie z tego powodu dbają o zdrowie, stosują diety, gimnastykują się, unikają zagrożeń, wymyślają eliksiry młodości. A ponieważ i mnie się marzy długie, owocne życie, znalazłam sposób na jego wydłużenie.

Jak to zrobić?

Zasadzasz roślinki. Jakiekolwiek. Ja akurat poszłam w owoce, bo – jak wspomniałam wyżej – marzy mi się owocne życie 😉 Później czekasz na rezultaty pracy przy swoich uprawach. Obserwujesz pojawiające się pączki na łodyżkach, sprawdzasz regularnie wzrost pędów i liści. Co jakiś czas podsypujesz tym czy tamtym, żeby a) ładnie rosło, b) nie zniszczało. Czekasz na owoce. Są! Dlatego czekasz, aż urosną, a później dojrzeją. Całą wieczność co najmniej. Maliny obiecały, że w połowie czerwca będą gotowe.

Dłuży się jak cholera, to prawda, ale i życie staje się dłuższe. Od tego czekania właśnie 😅

Sprawdzone. Polecam.

poranna komunikacja

– Bierzesz dziś samochód? – pyta rano.

– Metro biorę.

– Jutro? – dopytuje, żeby upewnić się, że dobrze usłyszał.

– Metro – powtarzam głośno i wyraźnie.

– Samochód, pytam, czy bierzesz.

Ta rozmowa prowadziła donikąd. Przysięgam.

potwierdzenie

Milczenie jest potwierdzeniem. 

Mimo wszystko... rozumiem?

Tak jest!

poniedziałek, 2 czerwca 2025

RIP

Obiecałam sobie, że nie będę strzępić języka...

A jednak: jestem oburzona, zawiedziona, zdegustowana, zasmucona, przerażona, niepewna, zrezygnowana, poirytowana, zła, rozczarowana. Ogłaszam żałobę. 

Wolna Polsko, miło było o Tobie pomarzyć!

RIP (')

szukanie pozytywów

Uparcie szukam pozytywów w sytuacji związanej z wyborami. Plus dodatni jest taki, że w każdym lokalu wyborczym w Warszawie wygrał Trzaskowski, co oznacza, że ludzie, których na co dzień widuję, mijam, z którymi obcuję, podzielają moje poglądy. 

Zastanawiałam się, co było przyczyną obecnego rezultatu. I chyba już wiem. To wina Tuska! Wielu ludziom źle się kojarzy, a i we mnie nie wzbudza zaufania. Jeśli patrzy się na Trzaskowskiego właśnie przez pryzmat Tuska, wynik jest taki, jaki jest. 

Czy to ma jakiś sens? Sądzę, że tak. Żal tych, którym przyjdzie się w najbliższym czasie zetknąć z nienawiścią, brakiem akceptacji, ostracyzmem. Tego, że tak się stanie, akurat jestem pewna. Czas pogardy, jak w okresie II wojny światowej, właśnie się rozpoczął. 

:(

Powyborczo smutno. Co będzie dalej, czas pokaże... Martwię się głównie o przyszłość swoich dzieci.

niedziela, 1 czerwca 2025

31 maja – Anieli

31 maja to jednak był rewolucyjny dzień – teraz jeszcze bardziej się cieszę, że zamówiłam na ten czas ładną pogodę, bo właśnie dzięki niej:

A) udał się grill i spotkanie z Ziębuszką,

B) rozkwitła piwonia (chyba na okoliczność powitania wyżej wymienionej),

C) nasz uciekinier Milo, który noc spędził poza domem, czym napędził nam niezłego stracha, nie przemarzł na kość.



Chyba go dzisiaj nie dobudzimy.