środa, 18 czerwca 2025

strata

Tydzień temu otrzymałam od nich pierwszy wydruk USG z 8. tygodnia ciąży i wiadomość, że serduszko bije książkowo. 170 uderzeń/min. Po tylu latach starań po raz pierwszy mogli usłyszeć bicie serca własnego dziecka, które kochali – i chyba nigdy nie przestaną kochać – zanim jeszcze się poczęło. Radość w nich mieszała się z troską i niepokojem i wiedziałam, że gdyby trzeba było, zrobiliby wszystko, by utrzymać je przy życiu. Ale Ono odeszło. Cichutko, bez zapowiedzi, nagle, pozostawiając ich z wyrwą w sercach, która długo nie pozwoli im wziąć głębokiego oddechu. Po kimś, kogo się kochało, zawsze pozostaje pustka... Nie do wypełnienia. 

"Serduszko przestało bić" – tyle mogli dzisiaj napisać. I aż tyle.

Wiem doskonale, że to moment w ich życiu, kiedy będą zadawać pytania, na które nigdy nikt im nie odpowie. Tak już jest w przypadku nagłych strat. Odwieczne pytanie dlaczego nieprowadzące do żadnej sensownej odpowiedzi. A nawet jeśli, będzie to namiastka prawdy. Może taka, która pozwoli im pogodzić się ze stratą, albo taka, która spowoduje, że pozostaną silni i nie przestaną walczyć. Wyobrażam sobie, że będą tulić się do siebie tej nocy i zmrużą oczy dopiero wtedy, gdy wyleją hektolitry łez. Przysną na chwilę, a później uścisk w sercu przywróci im świadomość, wyrywając ich nagle z płytkiego snu. Są wrażliwymi, dobrymi ludźmi, kochającymi każdą komórką własnego istnienia. Ból długo nie da im spokoju.

Nigdy nie przeczytają tego, o czym dziś piszę – nie mają nawet pojęcia, że prowadzę jakiś blog – i może właśnie dlatego pozwalam sobie formułować tę wypowiedź. Dla siebie, bo i mnie jest strasznie ciężko, dzisiejsza wiadomość zwaliła mnie z nóg. Dobrzy ludzie powinni być rodzicami, powinni mieć szansę nimi zostać, ponieważ żyją właśnie po to, żeby dawać miłość. Właśnie Oni powinni nimi być. Napisałam to również po to, żeby upamiętnić istnienie Dzidziusia. Zbyt krótkie i przerwane, ale też ważne i oczekiwane. Jestem pewna, że w sercach Rodziców pozostanie na zawsze.

Strasznie mi przykro, że muszą przez to przechodzić. I kurewsko boli mnie to, że w żaden sposób nie mogę pomóc...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz