Uparcie szukam pozytywów w sytuacji związanej z wyborami. Plus dodatni jest taki, że w każdym lokalu wyborczym w Warszawie wygrał Trzaskowski, co oznacza, że ludzie, których na co dzień widuję, mijam, z którymi obcuję, podzielają moje poglądy.
Zastanawiałam się, co było przyczyną obecnego rezultatu. I chyba już wiem. To wina Tuska! Wielu ludziom źle się kojarzy, a i we mnie nie wzbudza zaufania. Jeśli patrzy się na Trzaskowskiego właśnie przez pryzmat Tuska, wynik jest taki, jaki jest.
Czy to ma jakiś sens? Sądzę, że tak. Żal tych, którym przyjdzie się w najbliższym czasie zetknąć z nienawiścią, brakiem akceptacji, ostracyzmem. Tego, że tak się stanie, akurat jestem pewna. Czas pogardy, jak w okresie II wojny światowej, właśnie się rozpoczął.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz