wtorek, 27 lutego 2024

jest nadzieja!

Drodzy Państwo!

Kaj walczy. Nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Wczoraj, gdy zabieraliśmy go z kliniki do domu, lał się przez ręce, nie było z nim kontaktu, nie umiał utrzymać się na nogach. Rozpacz. Dzisiaj – z głową w górze zamerdał ogonem, witając się z rodziną! To było wielkie coś! Radość nie do opisania.

Nadzieja wraca.

Odpoczywa teraz biedulek. Niech śpi, niech nabiera sił, jutro, jak wróci pod kroplówkę, będą mu potrzebne.



poniedziałek, 26 lutego 2024

nadzieja umiera ostatnia

Zanim pojawił się w naszym życiu, trzy razy dziennie przez miesiąc smycz wyprowadzana była sama. Taki test na odpowiedzialność – zdany na 100%

Dzisiaj ważą się jego losy. Nie podjęliśmy decyzji o eutanazji, nie daliśmy rady. I chociaż ma bardzo małe szanse, jak powiedziała pani weterynarz, to jednak je ma. Nie moglibyśmy żyć z myślą, że nie zrobiliśmy wszystkiego, co w naszej mocy, żeby mu tę szansę dać.

Najbliższe dni będą decydujące, mobilizujemy całą wiarę, jaką mamy w sobie, żeby się udało. 

Sił w łapach, Kaju. I w SERCU! Bardzo chcemy, żeby jeszcze dla nas biło.



niedziela, 25 lutego 2024

nasza codzienność

– Nie, nie kupuj tego w Carrefourze. W Biedronce będzie taniej – mówię podczas sobotnich zakupów.

– To my jedziemy jeszcze do Biedronki? – pyta zdziwiony i opierający się przed dalszymi sklepowymi wojażami M.

– No tak! 

– Nie mówiłaś.

– Jak nie? Pomyślałam przecież.

– Oj, jakoś niewyraźnie myślisz. I za cicho.

piątek, 23 lutego 2024

czasami droga życia znajduje cię sama

Nigdy nie chciałam być nauczycielką. Kiedy studiowałam polonistykę, wybrałam redaktorsko-wydawniczą specjalizację – z miłości do języka, z przekonania, z potrzeby. Przez jakiś czas zajmowałam się edycją i korektą tekstów staropolskich i dawało mi to bardzo dużo satysfakcji. Ponieważ w moim studenckim planie powstały wtedy luki, postanowiłam wypełnić je przedmiotami z innej specjalizacji i tak oto rozpoczęłam kształcenie w kierunku nauczycielstwa. Jak sama powiedziałam: "Nigdy nie wiadomo, co się w życiu przyda".

Nie zapomnę stresu i popłochu, jakie przeżywałam, kiedy odebrałam telefon ze szkoły, do której złożyłam swoje CV. "I co ja teraz zrobię?!" – pytałam przerażona. Chciałam tylko zbadać rynek pracy, nie zamierzałam zatrudniać się w placówce oświatowej.

Pierwsze miesiące spędzone z młodzieżą to nic innego jak JAZDA BEZ TRZYMANKI! Fizyczny i psychiczny rollercoaster, który przetrwałam dzięki ogromnemu wsparciu współpracowników – z całego serca dziękuję im za ich obecność, dostępność i dobre rady.

Dziś nie wyobrażam sobie życia w innym miejscu. Na języku polskim jest chemia – między mną a uczniami. Zwykle bardzo mnie inspirują i, jak się okazuje, uczą! Odwzajemniają moje starania, choć czasami droga do odwzajemnienia jest bardzo wyboista, ale wniosek końcowy zawsze przybiera formę tego samego pytania: "Nie można było tak od razu?".

Inspirują, uczą, ale też bawią. Hit sprawdzianowy, jaki kiedyś przeczytałam, oceniając prace uczniów, brzmi tak:

Bardzo panią lubię i chciałbym zaliczyć.

Polski język, trudna język. Do dziś uśmiecham się na wspomnienie zawartej w zdaniu dwuznaczności.


czwartek, 22 lutego 2024

dzielenie = mnożenie

Relacje z przyjaciółmi wiele mnie nauczyły. Dziś już wiem, ten wniosek zrodził się właśnie w mojej głowie, że:

Człowiek, który ma w sercu miłość, chętnie dzieli się nią z innymi.

Sposobów jest naprawdę wiele. Dzielenie się miłością mnoży ją, choć z matematycznego punktu widzenia nie ma to sensu. A jednak.

Trywialne?

Nielogiczne!

środa, 21 lutego 2024

potrzeba matką wynalazków

Kto jest autorem najznakomitszych wynalazków tego świata?
Kto szuka najlepszych rozwiązań odciążających człowieka w codziennym funkcjonowaniu?
Kto wymyśla bujaczki, huśtawki i inne gadżety dla niemowląt mające ułatwić opiekę nad berbeciami?

Mężczyźni!

Kiedy kupiliśmy dom, w przerażenie wprawiał mnie rozmiar okien, o których myciu oczywiście od razu pomyślałam. I pomyślałam też, że nie dam rady. No nie dam. Musiałabym cyklicznie poświęcać z dwa tygodnie, żeby je wszystkie ogarnąć. 

Co na to moja Druga Pełna Połówka, mój M.? Zakupił robota, który myje za nas okna. I lustra.

Podłóg też mamy dużo. I brudzą się, jakby to rzekła młodzież, na potęgę! Marudzenie więc stało się nieuniknioną konsekwencją mozolnych obowiązków.

Co na to M.?
Kupił urządzenie, które przemieszcza się po domu i sprząta. Nie tylko odkurza, ale też myje podłogi i... gada!

Czekam teraz, aż moja Druga Pełna Połówka wyłoży się wygodnie na kanapie, z nogami opartymi na miękkiej pufie, włączy Netflix i powie, słysząc w tle lekki szum pracującej maszyny:

– Teraz nikt mi nie powie, że nie sprzątam w domu.

Nie mam argumentów.

wtorek, 20 lutego 2024

jest dobrze

Dłuuugie popołudnie i wieczór spędziliśmy wczoraj z Nieletnią na SOR-ze. Na szczęście podejrzenie zapalenia wyrostka zostało wykluczone. Czas sprawi, że wszystko wróci do normy, zniknie ból i dyskomfort. Jeszcze chwilka. Może dwie.

O tego typu miejscach zawsze słyszę złe rzeczy, sama jednak nie mam tak negatywnych wrażeń. Po raz drugi zresztą. Kilka lat temu, gdy korzystaliśmy z pomocy dla Nieletniej, potraktowano nas z szacunkiem i troską – tak samo było też teraz. Kadra przesympatyczna, swoimi sposobami zyskująca przychylność młodych pacjentów.
A czas? Rozumiem, że proces często się wydłuża – siłą rzeczy. Ciepłe wnętrze i życzliwość pracujących tam ludzi bardzo pomagają.

Trzymamy poziom, Polacy!

niedziela, 18 lutego 2024

sen

Ten, kto nigdy nie miał kłopotów ze spaniem, nie doceni wartości spokojnego, długiego i regeneracyjnego snu. 
Przez kilka ostatnich tygodni budziłam się w środku nocy i długo nie mogłam ponownie zmrużyć oka, bo...
Bo było mi zimno! Przenikliwie zimno. Jakby ten cały chłód, który mroził każdą część ciała, tworzył się w moim wnętrzu, dlatego przykrywanie się kołdrą we flanelowej pościeli, drugą kołdrą w polarowej pościeli i grubym kocem w ogóle nie pomagało. 
Z radością więc melduję, że noc z 17 na 18 lutego przespałam całą! Co to była za noc! Ze snu, wcale nie wczesnym rankiem, wyrwał mnie głos mary nocnej:

Nie po to ruszasz do przodu, żeby stać w miejscu.
Wyciągnij wnioski.

Uff, na szczęście była to dobra mara.

sobota, 17 lutego 2024

taniec Jagny i Boryny

 OGŁOSZENIE!

Już niedługo w kinach nowa wersja Chłopów

(powiedziała Księżniczka, ta to ma pomysły 😅😅😅)

Mój wniosek: jestem stara, ale jara.

Jest ogień 💥

Jest moc 💪


PS Dwugodzinne prostowanie włosów na studniówkę dało efekt.
Nie wiem tylko czy oczekiwany 😂😂😂




piątek, 16 lutego 2024

idzie wiosna!

I mam na to dowód! 

A wraz z nią czas nadziei i ponownego rozkochiwania się w życiu. 

Już ostrzę sobie ząbki.

I co z tego, że dopiero połowa lutego. Nawet jeśli jeszcze spadnie śnieg albo zawita jakaś inna zawierucha, poniższe zdjęcia są dowodem, że życie zawsze znajdzie drogę do życia. 

Znam to z autopsji.






środa, 14 lutego 2024

strata

Kiedy mój świat wywrócił się do góry nogami, poczułam nagle, jakbym tonęła w ogromnym morzu bez brzegu, bez portu, w którym można by bezpiecznie przycumować. Wtedy właśnie mój największy strach stał się rzeczywistością i wszystko, czemu ufałam – zarówno w sobie, jak i w życiu – runęło jak domek z kart. Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że pewne wartości, takie jak chociażby zaufanie, budowałam w sobie przez wiele lat, a teraz, w jednej chwili, niespodziewanie je straciłam. W ułamku sekundy prysnęły jak bańka mydlana, rozpływając się w powietrzu. W konsekwencji opuściło mnie przekonanie – karmione przez lata przez ślepą wiarę albo nawet naiwność – że wszystko będzie dobrze, że jakoś się ułoży, wystarczy tylko, że w biegu donikąd nie stracę sił. 
 
Już wiem, że czasami wiedzieć lub przeżyć mniej jest znacznie łatwiej i mniej boleśnie, niż wiedzieć lub przeżyć więcej. Dzień STRATY to moment, w którym człowiek się przebudza, dosłownie i metaforycznie, i chociaż czuje się wtedy, jakby ktoś zadał mu cios w sam środek serca, ten moment musi w końcu nastąpić. Zdecydowanie wygodniej byłoby to przebudzenie przespać albo magicznie przeoczyć.

Strata to zawsze zniszczenie jakiegoś cennego ideału, jakiejś wartości, której posiadanie wydawało się warunkiem dobrego życia, to odejście szczęśliwej niewiedzy chroniącej wcześniej przed bolesnymi sprawami istnienia. Prawda wówczas zdaje się być nie do zaakceptowania. A jednak – akceptacja to jedyna możliwa droga, by przetrwać, wcale nie bez szwanku. To właśnie dzięki stracie, jaka się nam przydarza, rozkwitamy. Zanim jednak nadejdzie nowy początek, czujemy się zdezorientowani, przybici, zranieni i wpadamy w ciemną otchłań niemocy. 
 
Zamiast zamykać się i rezygnować z tego, czego już nie ma lub czego  może nigdy nie być, mogę poddać się biegowi życia. Muszę ruszyć w nieznaną ciemność, mając serce i oczy szeroko otwarte, ufając, że znajdę w końcu pęknięcie w otaczającym mnie bezkresnym mroku, które wniesie nowe światło do mojego życia. Mam wszystko, czego potrzebuję, by kroczyć przez życie – miłość, odwagę, cierpliwość. Nie boję się być trzciną na wietrze.

czwartek, 8 lutego 2024

tłusty czwartek

 Także ten.

Skoro rewolucja październikowa mogła być w listopadzie, to tłusty czwartek może być w piątek.

Dlaczego nie?



środa, 7 lutego 2024

wartość miłości

– Czy da się zmierzyć wartość miłości? – zapytało Serce.

– A co to jest miłość? – pytaniem odparł Rozum.

– Troska, wsparcie, uwaga, życzliwość, szacunek.

– To teraz zadaj sobie pytanie, czy takiej miłości, jaką deklarujesz i dajesz drugiej osobie, chcesz dla siebie.

– Tak, takiej miłości chcę też dla siebie.

– To znaczy, że kochasz?

– Całym sercem!

– Widzisz? Prawdziwa miłość wyraża się w postawie i w działaniu.

wtorek, 6 lutego 2024

gęba, która leczy

– I wiesz, co mnie denerwuje? – powiedziała Księżniczka z oburzeniem w głosie – Że niby są te podwyżki dla nauczycieli, ale ich nie ma. I dowiedziałam się, że wypłacą dopiero w kwietniu.

– A możesz na to spojrzeć z innej strony? – zapytałam.

– Czyli jak?

– Rzeczywiście plus ujemny jest taki, że wypłacą dopiero w kwietniu, ale w lutym dostaniemy trzynastkę, więc sobie poradzimy. To pierwszy plus dodatni. A drugi jest taki, że kiedy dostaniesz w kwietniu wypłatę z podwyżką z wyrównaniem od stycznia, to będzie to ogromny zastrzyk gotówki, z którym będzie można zaszaleć.

– O, i już się nie denerwuję. Jak zwykle po rozmowie z tobą.

– No widzisz.

– Załóż sobie kanał w sieci – dodała Księżniczka – I nazwij go "Gęba, która leczy".

poniedziałek, 5 lutego 2024

duchowi sprzymierzeńcy

Zwierzęta jako duchowi sprzymierzeńcy zawsze są przy nas wtedy,
gdy najbardziej tego potrzebujemy.
Moje nie odstępują mnie na krok.


buty

– Uuu, nowe buty! – zachwyciła się Księżniczka.

– A jak! – odparłam z dumą w głosie.

– Od razu widać, że mianowana!

– Właśnie! Kto bogatemu zabroni.

Czy to przypadek, że Kali przechodząc obok sklepu z butami, robi zdjęcie, żeby mi je później pokazać?

Przypadek?

Nie sądzę!

niedziela, 4 lutego 2024

stalkerzy

Całą noc spędziliśmy przed ekranem, oglądając transmisję ze studniówki Bobaska. Kiedy wrócił do domu, nie mogąc wyjść z wrażenia, zaczęliśmy mówić, jak pięknie się bawił, jak cudownie brał udział we wszystkich aktywnościach, jak uroczo tańczył z koleżanką, jaka piękna była choreografia tancerek, jak pozytywnym jest człowiekiem, który potrafi cieszyć się życiem i czerpać z niego pełnymi garściami, jak wspaniała była ta impreza i jak bardzo warto było wziąć w niej udział. W końcu spojrzał na nas i powiedział:

– Ej, to ja wam miałem opowiadać, jak było na studniówce, a nie wy mnie.

Oj, stalkerzy z nas. Starzy stalkerzy. I w dodatku pełni dumy!

tango

Każdy taniec kiedyś się kończy. Gdy przestaje grać muzyka, wciąż ożywiony wewnętrznie człowiek, choć ciało stanęło w bezruchu, żyje minionym zdarzeniem. I trawi, i przetwarza wszystkie powstałe emocje, aż w końcu dochodzi do punku, w którym następuje spokój. Szczególny rodzaj tańca to tango, którego istotą jest dominacja. Można się w nim zamieniać miejscami i zajmować przypisaną określonemu miejscu rolę: przewagę albo uległość. 

Długie lata minęły, zanim Marta zorientowała się, w rytm jakiej muzyki wykonuje swoje ruchy i w rytm jakiej muzyki swoje ruchy wykonuje Wojtek. Kiedy wreszcie nastała cisza, oboje byli poturbowani: jedno rozżalone i obolałe, drugie wściekłe i równie mocno rozbite. To pierwsze wzięło winę na siebie, drugie – odepchnęło ją od siebie. A przecież żadne z nich nie chciało zranić drugiej strony i doprowadzić do sytuacji przypominającej piekło na ziemi.

Tym razem przynajmniej kobieta nie wpadła w rolę ofiary, jak zdarzało jej się robić to w przeszłości. Kilka miesięcy wcześniej uraziła Wojtka, mówiąc:

– Widzisz, oboje jesteśmy absorbentami – wywnioskowała wcale nielekko Umiesz o siebie zadbać i spędzasz czas z tymi osobami, które w danej chwili mogą zaspokoić twoje potrzeby. 

Zamiast powiedzieć o tym, co tak naprawdę zrodziło ten wniosek, wyraziła się w sposób, który przybrał formę uogólnienia. Jakiś czas wcześniej Wojtek, zbliżając się do swoich okrągłych urodzin, zapytał podczas rozmowy telefonicznej:

– Który weekend najbardziej by ci pasował, żeby do mnie wpaść?

– W ten, kiedy wypadają twoje urodziny, mam imprezę rodzinną, a dwa tygodnie później wypad za miasto, więc wygląda na to, że weekend między tymi dwoma mam wolny.

– To wspaniale! – zareagował Wojtek – W takim razie środkowy weekend będzie idealny!

Marta bardzo się ucieszyła. Chciała razem z nim dzielić chwile szczęścia, celebrować wspólnie święta, tak przecież robiła z innymi znajomymi i zawsze były to bardzo przyjemne i udane wydarzenia. Po słowach Wojtka poczuła się ważna i z niecierpliwością oczekiwała na dzień, w którym znów się zobaczą. 

Na komentarz Marty Wojtek zareagował słowami:

– Obrażasz mnie – tonem nieznoszącym sprzeciwu powiedział mężczyzna, reagując na wcześniejsze uogólniające stwierdzenie Marty – Nic o mnie nie wiesz i nie pozwolę się tak traktować. 

– Nie ma nic złego w tym, że człowiek zaspokaja potrzeby – kobieta próbowała jakoś wyprostować sytuację, ale im więcej mówiła, tym spięcie stawało się większe.

Dzień swoich urodzin Wojtek spędził z bliskimi w rodzinnej miejscowości, czas, kiedy miał się spotkać z Martą, z innymi znajomymi. Poczuła się pominięta, nieważna.

– Przepraszam. Nie chciałam cię zranić – dodała tak żałośnie, że aż załamał jej się głos – Nie miałam takiej intencji.

Zanim doszło do rozmowy z Wojtkiem, obiecała sobie, że nie będzie wspominać o swoim samopoczuciu. Widocznie – pomyślała wtedy – nie była mu wystarczająco bliska, dlatego zmienił zdanie co do zaproszenia. 

Mężczyzna sprawiał wrażenie, jakby usłyszał coś zupełnie innego, niż Marta w rzeczywistości powiedziała, i podczas rozmowy skrytykował ją, oskarżył, umniejszył, podważył w każdym aspekcie, swoim tonem i komunikatami ustawiając ją w pozycji podporządkowanej. Wydawało jej się, że uderzyła w jakiś czuły punkt, co spowodowało, że poczuł się zaatakowany. Jakby walczył z przekonaniem, które wcześniej ktoś musiał mu wpoić. Nie poznała go, czuła, jakby nagle z jego twarzy zsunęła się maska skrywająca jakieś mroczne oblicze. A ona wcale nie chciała go ani atakować, ani ranić. Nie musiał jej niczego udowadniać. Rozkochała się najpierw w jego twórczości, o czym on sam jeszcze nie wiedział, w jego wrażliwości, uważności i dobroci. Zbliżyła się, gdy nabrała pewności, że jest osobą, której można zaufać. Stało się, że zostali ze sobą dłużej i dali sobie szansę.

Wzięła na siebie odpowiedzialność za każde wypowiedziane słowo i za każdy gest, jaki wykonała, ale nie chciała brać odpowiedzialności za coś, czego nie powiedziała. Długo pracowała nad tym, żeby nauczyć się bronić własnego zdania. W przeszłości wmawiano jej intencje, jakich w sobie nie miała, dlatego teraz znów poczuła się jak mała zraniona dziewczynka, którą zmusza się do potwierdzenia czegoś, co nie jest prawdą.

Od tamtej pory wszystko zaczęło się sypać, chociaż Marta dokładała wszelkich starań, by poprawić sytuację. Rozpoczął się taniec podporządkowanej z dominującym, w którym cyklicznie zamieniali się rolami, wykorzystując do osiągnięcia celów manipulację. 

– Bardzo źle czuję się z tym, że tak rzadko ze sobą rozmawiamy. Chciałabym, żebyśmy mogli częściej się kontaktować – powiedziała podczas rozmowy z mężczyzną.

– To prawda – zareagował mężczyzna – Powinniśmy coś w tym względzie zmienić.

A potem nastawała cisza. Jak w jakiejś grze w ciepło-zimno mającej uregulować odległość między nimi. Miłe spotkania, po których następowało milczenie, które sprawiało, że Marta czuła się bardzo zdezorientowana. Wieczorem rozmawiali ze sobą, a następnego dnia nie zareagował na wiadomość, po czym po tygodniu zadzwonił i jak zwykle powiedział:

– Bardzo cię kocham.

Marta tak bardzo potrzebowała tej miłości, że zaczęła o nią walczyć, próbując na różne sposoby udowodnić, że na nią zasługuje. Zaznaczała swoją obecność coraz rzadszymi wizytami, ale też – i chyba przede wszystkim – uległością wyrażaną w różnych formach. Tak jak Wojtek próbowała regulować odległość, lecz w przeciwieństwie do niego chciała ją skracać. Nie zdawała sobie sprawy, że chodzenie przy kimś na paluszkach to też manipulacja – typowa dla podporządkowanych. Gdy wreszcie to odkryła, poprosiła o szczerą rozmowę:

– Chciałabym z tobą porozmawiać o czymś, co jest dla mnie bardzo ważne i trudne. Dotyczy naszej relacji. Odezwij się, proszę, jak znajdziesz na to gotowość.

– Dobrze – odparł Wojtek, ale nie zrobił niczego, żeby zainicjować rozmowę.

Po długim czasie dostała w końcu szansę na to, żeby się wypowiedzieć. Mogła wreszcie zakomunikować, że czuje, że bardzo się od siebie oddalają. W stosunku do tego, jak było wcześniej, kiedy rozmawiali ze sobą codziennie, wiele się zmieniło. A taka zmiana była dla niej bardzo trudna. Chciała więc zapytać, czy mogliby znaleźć jakieś wspólne rozwiązania, żeby on – dominujący – nie czuł się osaczony, a ona – podporządkowana – nie czuła się zaniedbana. Zanim doszło do spotkania, wysłała wiadomość z prośbą o stworzenie warunków, w których będą mogli z szacunkiem i spokojnie ze sobą porozmawiać. I znowu rozpętała się wojna. W przestrzeni między wierszami.

Nie przepraszała. Zamiast wejść w rolę ofiary, uświadomiła sobie, jaki mechanizm nią powodował, gdy przygotowywała się do rozmowy, i wyciągnęła wnioski.

Do spotkania nie doszło. W przestrzeni między wierszami bardzo się poranili, choć żadne z nich tego nie chciało. Taniec się skończył, ruchy ustały i pozostał tylko przeogromny ból.



sobota, 3 lutego 2024

materialny ból

– Ból, który mam w sobie, jest tak wielki, że nie wiem, czy sobie z nim poradzę – powiedziało złamane Serce.

– Aż tak? – zapytał Rozum z troską.

– Aż tak. Przez to bardzo boli mnie brzuch i chce mi się wymiotować. Nie wiem, co robić.

– Pamiętaj, rośnie to, czemu poświęcasz uwagę. Spróbuj zająć czymś swój umysł i ciało.

– Czyli posprzątać dom?

– Na błysk!


piątek, 2 lutego 2024

Calineczka

Miałam sen, w którym nagle znalazłam się w otoczeniu grupy znajomych ludzi. I chociaż czułam, i wiedziałam, że ich znam, nie umiałam nikogo rozpoznać. W pewnym momencie posadzono mnie na krześle wewnątrz okręgu i kazano przyznać się do brania narkotyków. W magiczny sposób stałam się bardzo, bardzo malutka. Jak baśniowa Calineczka. Wszyscy wokół stali i przyglądali mi się ze zniecierpliwieniem, wymuszając swoimi spojrzeniami wyznanie prawdy. Przypomniałam sobie wtedy, że paliłam kiedyś papierosy, ale o narkotyzowaniu się nic mi nie było wiadomo. Wtedy zaczęłam zastanawiać się, czy ten nałóg można zaliczyć do wskazanej przez osaczających mnie ludzi kategorii używek. 

– Przyznaj się i będziesz wolna – powiedział ktoś z tłumu tonem głosu niepozostawiającym mi wyboru.

W sekundzie przypomniałam sobie wszystkie życiowe przewinienia (a było ich naprawdę wiele!), niestety ani jedno nie miało związku z narkotykami. Przyciśnięta, osaczona, pozbawiona możliwości ucieczki krzyknęłam w końcu:

– Nie jestem ćpunką!

I z tymi słowami na ustach otworzyłam oczy.

czwartek, 1 lutego 2024

jasne komunikaty

Kiedy Ziębuszka przesłała mi zdjęcie ogłoszenia Akrobaty, które stworzył w 2008 roku, i napisała:

To nie jedyna rzecz, którą kocham w tych kartkach (najważniejsza jest chyba NATCHNIONA IDEA zrodzona w umyśle kilkulatka), ale jednocześnie uważam, że brak ślepego przywiązania do reguł ortograficznych czyni te dzieła wyjątkowo niepowtarzalnymi.

– nie mogłam się z nią nie zgodzić. 

(Akrobata)

Piurnik ŚE (!) znalazł – zatem słowa mają wielką moc. 
Trzeba więc szukać rozwiązań, a nie problemów.

***

(Nastolata)

Jasny komunikat, niepozostawiający odbiorcy wątpliwości.
Należy spełnić wymagania, by osiągnąć cel.

***

(Nieletnia)

Dotarło do mnie: JESTEM ZBOCZONA!

Otrzymałam od córki kartkę ze ślicznymi gratulacjami i co zobaczyłam?

Piękny, fonetyczny zapis wyrazu 'piątka': jota po głosce 'p' wywodząca się z połączenia literowego 'pi + ą', oraz idealna realizacja nosówki 'ą' przed przedniojęzykowo-zębową 't' i, dodatkowo, odnosowione 'ę' w wygłosie 😛

Słabo?
Słabo.
Idę się leczyć.