Miałam sen, w którym nagle znalazłam się w otoczeniu grupy znajomych ludzi. I chociaż czułam, i wiedziałam, że ich znam, nie umiałam nikogo rozpoznać. W pewnym momencie posadzono mnie na krześle wewnątrz okręgu i kazano przyznać się do brania narkotyków. W magiczny sposób stałam się bardzo, bardzo malutka. Jak baśniowa Calineczka. Wszyscy wokół stali i przyglądali mi się ze zniecierpliwieniem, wymuszając swoimi spojrzeniami wyznanie prawdy. Przypomniałam sobie wtedy, że paliłam kiedyś papierosy, ale o narkotyzowaniu się nic mi nie było wiadomo. Wtedy zaczęłam zastanawiać się, czy ten nałóg można zaliczyć do wskazanej przez osaczających mnie ludzi kategorii używek.
– Przyznaj się i będziesz wolna – powiedział ktoś z tłumu tonem głosu niepozostawiającym mi wyboru.
W sekundzie przypomniałam sobie wszystkie życiowe przewinienia (a było ich naprawdę wiele!), niestety ani jedno nie miało związku z narkotykami. Przyciśnięta, osaczona, pozbawiona możliwości ucieczki krzyknęłam w końcu:
– Nie jestem ćpunką!
I z tymi słowami na ustach otworzyłam oczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz