czwartek, 23 maja 2024

to, co tygryski lubią najbardziej

Życie zaczyna się po czterdziestce?

E tam!

Każdy moment w życiu to życie. 

Własne i kochane.


Dziękuję Wam za dzisiaj 💖

środa, 22 maja 2024

ulga

Doszłam właśnie do wniosku, że przestrzeń między wierszami jest bardzo głęboka. Kiedy tworzyłam nazwę bloga, wyobrażałam sobie nieprzyzwoicie wąską szczelinę z utrudnionym dostępem. A tymczasem: niczym studnia pochłania wszystkie troski i zatrzymując je w sobie, uwalnia od zbędnego balastu. Uczucie ulgi nie do opisania.

Uśmiecham się do życia 😀

a może jednak morze

Ziębuszka napisała wczoraj, że nad morzem powstają fajne zdjęcia. Trudno się z tym nie zgodzić. Rzeczywiście, widok wzburzonych albo uśpionych fal przyciąga wzrok i koi wewnętrznie, a błękit nieba podkreśla ich piękno. I chociaż – całkiem chętnie się do tego przyznaję – nie przepadam za polskim morzem, ponieważ kojarzy mi się ono głównie z chłodem, którego zdecydowanie nie lubię, z przyjemnością oglądam zdjęcia. 

Ludzie, ślijcie foty! Jak czyni Ziębuszka. Za co oczywiście bardzo dziękuję.

Zupełnie inne odczucia budzi we mnie Morze Adriatyckie – dopiero teraz to sobie uświadomiłam. Kiedy rok temu w Chorwacji moczyłam w nim stopy, miło zaskoczyła mnie wysoka temperatura wody, dlatego brodziłam w niej z wielką przyjemnością. Mam na to nawet dowód. Nieostrożnie stąpając po kamienistym dnie, skąpałam się wtedy w morzu i nie skłoniło mnie to do ucieczki. To znaczący fakt.

wtorek, 21 maja 2024

lekcja

Czasami dopiero w złamanym sercu, które umie kochać, 
rodzi się dojrzała miłość – do siebie i do innych.
Wtedy właśnie zranienie okazuje się lekcją.

poniedziałek, 20 maja 2024

wierny towarzysz

Pewnej nocy, gdy obudziłam się w ciemnym, pustym pokoju, w postaci chłodnego cienia pochylił się nade mną dobrze znany mi od zawsze Ból Odrzucenia. Spoglądał przenikliwie prosto w moje oczy i chłodził każdą, i tak już zmarzniętą, część mojego ciała. Sam chłód zresztą też był mi dobrze znany, od zawsze, ale dopiero teraz zrozumiałam, czym był. Tęsknotą za miłością, za akceptacją, za poczuciem bezpieczeństwa, za harmonią, jakiej nigdy nie umiałam w sobie stworzyć, bo zawsze coś burzyło wewnętrzny spokój.

– Czego właściwie chciałaś od życia? – zapytał złowrogo i z pewnego rodzaju zarzutem Ból, który wtopił się nagle w pozostające na łóżku w pozycji leżącej spięte ciało, i trawił od środka w taki sposób, żeby zaznaczyć swoją obecność w każdym jego zakamarku.

– Choć raz w życiu chciałam być czyjąś ulubioną osobą – odparłam z cichym westchnieniem i z ogromnym pragnieniem skrycia się przed światem, który tamtej nocy wydawał mi się jeszcze groźniejszy i bardziej nieprzewidywalny, niż sądziłam dotychczas.

– Może za dużo chciałaś? – zasugerował, wcale nie delikatnie, szyderczo uśmiechający się Ból.

– Może. To chcenie wzięło się z deklaracji, w które uwierzyłam.

– Może jesteś zbyt łatwowierna? 

– Może. Zaufałam zapewnieniom – odparłam i zaczęłam kurczyć się w sobie jak roślina pozbawiona dostępu do wody i światła.

– Może nie powinnaś ufać?

– Może.  

– Czy mogłaś coś zrobić, żeby zapobiec temu, co się stało? – dopytał z zaciekawieniem, ale też z pewnego rodzaju przytykiem, Ból, który znał dobrze moją przeszłość i wiedział, że to pytanie zawsze mnie rozwarstwia.

– Nie mogłam. Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka – odparłam słowami Alexisa de Tocqueville’a – Nawet jeśli ci na kimś bardzo zależy, musisz pozwolić mu odejść, kiedy już wiesz, że zmusza się do kontaktów z tobą i robi wszystko, żeby uniknąć twojego towarzystwa.

– I co teraz zrobisz?

– Skulę się w kłębek, by ogrzać odrobinę zmarznięte ciało, i pobędę z tobą jeszcze przez chwilę, a później poproszę, żebyś odszedł.

– Może już nigdy nie wrócę.

– Wrócisz. Ty zawsze wracasz, ale twoja obecność już mnie nie przerasta, ponieważ nauczyłam się z tobą obcować – odparłam lekko, a z tonu mojego głosu wybrzmiała nutka powracającego spokoju.

Ból został ze mną do rana. Poszturchał jeszcze, powywracał wnętrzności, ścisnął za serce, za żołądek, a kiedy za oknem pojawił się blask wschodzącego słońca, zniknął subtelnie, ustępując miejsca codziennym sprawom. Mój Ból, mój wierny towarzysz.

niedziela, 19 maja 2024

powrót

Moja babcia robiła na drutach i pachniała lawendą. I nie mam pojęcia, dlaczego na wiele lat zapomniałam o umiejętnościach, jakich mnie nauczyła. W czasie spędzanych u niej wakacji wykonywałam własnoręcznie mnóstwo nieużytecznych rzeczy, których stwarzanie sprawiało mi wówczas ogromną satysfakcję. Babcia mieszkała w małej wiejskiej chatce z sienią i jednym użytkowym pokojem i w nim właśnie, w każdym jego zakamarku, układałam ręcznie robione dywaniki z wielokolorowych sznurków.

(dom mojej babci)

Nauczyła mnie też szycia, czym sama hobbistycznie zajmowała się przez wiele lat, obdarzając swoimi niepowtarzalnymi darami mieszkańców małej społeczności. Czasami otrzymywała zlecenia od sąsiadów, którzy zgłaszali się do niej z prośbą o poprawienie lub naprawienie różnych części garderoby. Ochoczo przyjmowała każde zadanie i nigdy nie brała pieniędzy za wykonaną pracę. Ponieważ była już kobietą w podeszłym wieku, nie była w stanie uprawiać roli, dlatego ludzie w ramach odwdzięki dzielili się z nią swoimi plonami albo produktami odzwierzęcymi, które ja później ze smakiem pochłaniałam. Była w tym wszystkim głęboka jedność – jej moc ożyła we mnie dziś w nocy.

To dzięki babci, która cierpliwie uczyła mnie fachu szycia, moje lalki nosiły się w oryginalnych strojach. Przez długie lata parałam się tym zajęciem. W mieście, z którego pochodzę, nagabywałam regularnie szwaczkę, która – podobnie jak moja babcia – owocami pracy własnych rąk dzieliła się z bliskim otoczeniem i chętnie oddawała mi ścinki przeróżnych materiałów.

Zanim uszyłam swoją ostatnią spódnicę z pięknym pomarańczowym kwiatem, co miało miejsce w 2013 roku, z przyjemnością i z dumą wkładałam na siebie własnoręcznie uszyte ubrania. Rodzi się w moim wnętrzu jakieś nieokreślone ciepło, gdy wspominam sukienkę, którą nosiłam w pierwszych latach liceum. Byłam zachwycona jej niepowtarzalnością i z radością prezentowałam się w niej w murach szkoły. Princeska przed kolano w czerwono-brązową grubą kratę. Nie wiem, dlaczego ją wyrzuciłam. Jestem pewna, że wciąż byłaby na mnie dobra – sukienka ze studniówki ciągle przecież bardzo dobrze na mnie leży.

Już wiem, do czego chcę wrócić.

czwartek, 16 maja 2024

kiecka

Ponieważ wybieramy się w czerwcu na wesele, przeglądałam w Internecie kiecki, żeby, wiadomo, wyglądać jak człowiek. I... 

I wiele z nich od razu odrzuciłam, uznając je za nieadekwatne do wieku.

Zatem nadszedł ten czas, kiedy nie wszystko pasuje... 

I ani trochę mnie to nie martwi.

Jedna z blogerek, której wpisy działały na mnie inspirująco i uwrażliwiająco, napisała kiedyś (uwaga, parafrazuję), że:

Starzenie się jest przywilejem, nie każdy go ma. 

Te słowa, poza wieloma innymi, głęboko zakorzeniły się w moim sercu. Mam przywilej się starzeć i cieszyć się życiem. Autorka bloga odeszła w młodym wieku, pozostawiając kilkuletniego synka i ogromny kawałek siebie w sformułowanych na blogu złotych myślach. Cześć jej pamięci.

środa, 15 maja 2024

pierdolnik

– Wszystko na mojej głowie – skarżę się czasami, gdy trudno jest mi opanować powszechny i wciąż odnawiający się bałagan w domu. Pomarudzić muszę, wiadomo.

Bywa, że pochłania mnie lenistwo, bywa też, że rozdzielam zadania i wszyscy angażują się wtedy w porządki, ale nie zmienia to faktu, że brudu ciągle przybywa – niezależnie od podejścia. To constans, a jak dodaje M.: sprzątanie to syzyfowa praca.

– Posprząta się – odpowiada ze stoickim spokojem moja druga Pełna Połówka, czym jak zwykle mocno mnie stresuje.

– Samo się nie posprząta – mówię zawsze, słysząc podobne słowa.

– Najważniejsze to mieć porządek w głowie – dodaje, niestety całkiem sensownie.

– Porządek w głowie?! Człowieku! To dopiero syzyfowa praca!

Jakby powiedziała Księżniczka:

Praca nad sobą to jedyna pewna i niekończąca się praca.

Coś o tym wiem 😉

wciąż żywy

Ktoś mądry powiedział kiedyś, że najtrudniejsze w posiadaniu psa to jego strata. 

Już to wiem. 

Kaj wciąż jest bardzo żywy w naszych myślach.

Nastolata przygotowała piękną graficzkę.


Z wiekiem coraz bardziej wierzę w zaświaty. I coraz częściej mam nadzieję, że z tymi, którzy byli i wciąż są dla mnie bardzo ważni, i z którymi rozdzieliła mnie śmierć, spotkam się po drugiej stronie. 

wtorek, 14 maja 2024

w głąb serca

co byś zrobiła,

mając znów kilka lat

– zapytał głos o świcie

ukryłabym w sercu

resztki niewinności

a co zrobiłaś, 

mając kilka lat

– dopytał spokojnie

przetrwałam


Dla tego, co mam, warto było.  


poniedziałek, 13 maja 2024

raporcik znad morza

Każdy potrzebuje odpoczynku, ale taki odpoczynek to już przesada 😉

Zazdroszczę, mimo to z całego serca życzę miłych chwil w przepięknych okolicznościach.

niedziela, 12 maja 2024

zemsta

Bardzo lubię takie wieczory jak wczorajszy. Ja i on, on i ja. Razem. Dotarliśmy do takiego miejsca w życiu, że możemy celebrować chwile spędzone tylko we dwoje. Nawet nam tego nie brakowało, gdy przez wiele lat pochłonięci byliśmy codziennymi obowiązkami, ale i tak dostrzegamy wartość tego, co mamy dziś.

Zemsta Zadary... Unowocześniona wersja romantycznej komedii, w której zachwyciła mnie kreacja Cześnika – w jego rolę wcielił się Arkadiusz Brykalski. Kunszt aktorski najwyższego stopnia. A Maciej Stuhr w roli Papkina? Mistrzostwo ma we krwi, nie można temu mistrzostwu zaprzeczyć i wszyscy je doceniają. Również ja.

W moim odczuciu – zabrakło twórczej interpretacji, ale zobaczyć warto. Chociażby dla odświeżenia treści i sensu, jaki powszechnie przypisuje się dziełu.

Byliśmy jednymi z pierwszych widzów.

A później pojawiły się tłumy.

sobota, 11 maja 2024

chillout

Niektórzy, tak zwani szczęściarze, zamiast ślęczeć wczesnym majem na maturach, rozkoszują się nadmorskimi widokami. Żeby tego było mało, robią to na krzywy ryj (ryjek w tym przypadku 😆)! Darmowy dojazd, darmowy nocleg, darmowe żarełko. Grzech nie skorzystać.

Da się?

Da się!

A niech!

Koko pozdrawia znad Bałtyku 💖





piątek, 10 maja 2024

uwolnienie

Rzeczywiście, uświadomiłam to sobie dopiero teraz, tylko Nieletnia ruszyła w czwartek, pierwszego dnia po śmierci Kaja, do swoich obowiązków. Cała reszta, pogrążona w ogromnym bólu, nawet nie próbowała utrzymać się na nogach. Zostaliśmy w domu. Nad ranem wysłałam wiadomość do dyrekcji z prośbą o dzień wolny – jeden z kilku możliwych do wzięcia w ciągu roku – ponieważ byłam pewna, że nie dam rady poprowadzić lekcji. W tym samym czasie M. wsłuchiwał się w nieskończoność w słowa zawarte w refrenie piosenki: „czy mógłby ktoś tak wyzerować świat, żeby się nic nie stało do wczoraj [...] żebyśmy się poznali od nowa”, przy których wylał hektolitry łez.

 

Bobasek zamknął się w pokoju i swój cały żal wydobył w procesie tworzenia Pogody, a Nastolata gromadziła zdjęcia upamiętniające wspólnie spędzone chwile z Kajem, z których później przygotowała obraz na ścianę naszego domu, żeby mógł nam przypominać o tym, co jest dla nas ważne. 

– Zostań w domu, Myszko – zwróciłam się do Nieletniej, widząc głęboko ukorzeniony w całej jej postawie smutek i ból w oczach.

– Muszę iść do szkoły – zaprotestowała – Pani od matematyki powiedziała, że nie zrobi dodatkowego terminu sprawdzianu. Nie będzie innej możliwości.

Był to już drugi i jedyny termin, jaki młoda miała do dyspozycji. Podczas pierwszego nie przystąpiła do sprawdzianu, ponieważ bardzo się rozchorowała. To wtedy, gdy wylądowaliśmy z nią na SOR-ze. Zaproponowaliśmy, że napiszemy do pani i wyjaśnimy sytuację, ale Nieletnia postawiła na swoim. Pomyślałam wtedy, że może właśnie tego potrzebuje  rzucić się w wir pracy, żeby jakoś to wszystko przetrwać – i przestałam nalegać

Majówkowe noce spędziła w namiocie na tarasie. Bardzo zależało jej na tym, by móc tam spać, a ja, po sprawdzeniu do jakich wartości ma spaść temperatura w nocy, wyraziłam w końcu na to zgodę. Zabrała ze sobą lampkę, wodę i trochę przysmaków i najzwyczajniej w świecie urządziła sobie biwak. 

Ostatniej nocy, między godziną pierwszą a drugą, zjawiła się nagle i wskoczyła pod moją kołdrę. Cała roztrzęsiona, dlatego od razu sprawdziłam, czy przypadkiem się nie wyziębiła. Ale nie. Niemal fizycznie odczułam rozpacz, jaka właśnie wtedy ją pochłonęła.

– Co się stało? – zapytałam z przerażeniem, ponieważ w mojej głowie od razu zrodziły się najgorsze scenariusze tego świata.

– Ja tak strasznie tęsknię za Kajem! – odparła ze szlochem.

I zaczęły wylewać się wszystkie zalegające w jej młodym serduszku łzy. Oddech – zbyt krótki, przerywany i duszący – odsłonił głęboką, niezagojoną i nieopatrzoną dotąd ranę. 

Uwolniony tamtej majowej nocy ból przyniesie jej ulgę. Wiem to.


czwartek, 9 maja 2024

lekcje fizyki

Nie umiem fizyki. Znam jakieś marne podstawy, ponieważ reszta nauki z nią związanej to szkoła życia. Taki właśnie stosunek do przedmiotu miał mój licealny nauczyciel. Przychodził na lekcje i z kieszeni, bezbrzeżnie głębokiej, wyjmował dla nas kolejną cegiełkę – tak zwykł nazywać każdą moralizującą nas myśl. Jedna z nich szczególnie utkwiła mi w pamięci. Brzmiała mniej więcej tak:

Żyj w taki sposób, abyś mógł, stojąc przed lustrem u schyłku swojego życia, spojrzeć sobie w twarz.

To cenna rada, przekazuję ją również swoim uczniom, zaznaczając przy tym wyraźnie, że to słowa mojego nauczyciela, i jestem pewna, że przydaje się w życiu bardziej niż zasady fizyki. Chciałabym móc, stojąc przed lustrem u schyłku swojego życia, spojrzeć sobie w twarz.

środa, 8 maja 2024

obesraniec

Gdy zbliżałam się dzisiaj do szkoły, podbiegła do mnie grupa moich Wychowanków. Wielu z nich tłumaczyłam, że nie może być tak źle, jak się niektórym wydaje. Zadawali pytania i chcieli wiedzieć, czy nie popełnili jakiegoś błędu.

– Boże, jak ja się cieszę, że panią spotkałem – powiedział jeden z uczniów, gdy wytłumaczyłam mu, że jego tok myślenia w wypracowaniu był słuszny – Bo ja się tak wczoraj obsrałem – urwał natychmiast, gdy zorientował się, co właśnie powiedział.

– Zdenerwowałeś się bardzo – poprawiła go koleżanka.

– No widzi pani – dodał – Bardzo się zdenerwowałem, wciąż gadam głupoty.

Człowiek, który widzi swoje błędy, jest wygrany. Będzie dobrze!

ważne pytania

Dotarłam do miejsca w swoim życiu, w którym mogłam zadać sobie dwa ważne pytania:

1. Czym jest miłość do samej siebie?

2. Gdzie zaczyna się i kończy granica szacunku i własnej godności?

Dlaczego nie zadałam tych pytań wcześniej? Nie wiem. Ale wiem, że nie przyszłyby mi one do głowy, gdyby nie doświadczenie odrzucenia. 

O ludziach, którzy stanęli kiedykolwiek na mojej drodze, myślę z czułością – szczególnie o tych, którzy okazali się wspaniałymi nauczycielami.

Kocham i wiem już, że miłość do drugiego człowieka nie może się spełnić za cenę miłości i szacunku do samej siebie. 

maturka

Nie stawiam się w roli Boga jak literacki Konrad, ale z całej siły trzymałam dziś kciuki
za moich Wychowanków 💪
I oni o tym wiedzą!



poniedziałek, 6 maja 2024

wątpliwości = człowieczeństwo

– Często się waham, zmieniam zdanie albo wycofuję z postanowień – podsumowało Serce – Chyba coś ze mną nie tak. Brakuje mi pewności siebie.

– Dlaczego od razu tak krytycznie? – zapytał Rozum.

– Nieustanne wątpliwości doprowadzają mnie do szału. Zastanawiam się nad słusznością podejmowanych decyzji i działań i często w nie powątpiewam. Jak inaczej mam o sobie myśleć, jeśli nie krytycznie?

– A czego dotyczą te decyzje i działania? – dopytał Rozum.

– Ważnych spraw i ludzi. 

– Ten, kto nigdy nie ma wątpliwości co do własnych działań i osądów, nie jest człowiekiem.

sobota, 4 maja 2024

walka

Może już ktoś kiedyś doszedł do takiego samego wniosku, ale sformułowanie go w sercu jest moim osobistym odkryciem, które uznaję za niezwykle cenne:

Największa i najtrudniejsza walka, jaką kiedykolwiek toczysz, 

to walka wewnętrzna. 

piątek, 3 maja 2024

majówka

Majówka w Warszawie może się udać. Zamówienie na pogodę złożyłam z dużym wyprzedzeniem, dlatego zostało ono zrealizowane zgodnie z moimi preferencjami. Ten czas upływa pod znakiem spokoju, pracy, wyciszenia... Tego właśnie potrzebowałam. W tamtym roku grana była Chorwacja i z wielkim sentymentem wspominam ten czas, ale wolę czasami pobyć sama ze sobą, albo tylko z najbliższymi, i cieszyć się ciszą wokół i ciszą w sercu.


czwartek, 2 maja 2024

raj na ziemi

Jestem dumna z mojej drugiej Pełnej Połówki. Ponad dwa lata nosiłam w głowie i na ustach pomysł dotyczący zadaszenia podestu w ogródku. Co ja się nazrzędziłam na ten temat, to moje. Wziął w końcu i stanął na wysokości zadania. Pełna profeska, a ja mam teraz raj na ziemi. 



środa, 1 maja 2024

rozwiązanie

Opcje mogą być dwie – powiedział głos:

1. Ktoś, kto źle cię traktuje, uważa cię za głupka;
2. Ktoś, kto źle cię traktuje, jest głupkiem.

Co wybierasz? 

Odejdź od tego, co ci nie służy.

To jedyna słuszna opcja.