poniedziałek, 4 marca 2024

pamięci Kaja

Autorem poniższego tekstu jest Bobasek. Dzięki jego uprzejmości mogę go opublikować. Mogę i bardzo chcę.

POGODA

Nowy dzień wstaje, w pełnym blasku obejmując ciepłem swych promieni każdego, kto wyjdzie mu na spotkanie.
Cudowne powitanie.

Przewrotność i markotność pogody nie pozwala jednak na każdy dzień w jasności. Przychodzą chmury, spada deszcz, przeszywa zimno i skraca się dzień. Wszystko jednak wraca do normy. Do czasu, gdy słońce – źródło życia – przesłania mgła. Ta z początku błaha, ledwie widzialna. Myślisz, że nieco nachalna, ale przecież odda ci na powrót blask energii, która w ruch wprawia twój świat.
Ignorujesz ją.

Ona jednak niewzruszona twoim stanem wypełnia coraz większą barierę między życiem i świetlistym spojrzeniem.
Przeważa mrok.

Nie rozumiesz, skąd to nadchodzi. Szukasz przyczyny, rozwiązania.
Próżne poczynania.

Nie ty jesteś w mocy przy tej diabelskiej przemocy. Jesteś zły na słońce, że nie umie zwalczyć tej przeszkody.
Opadasz z sił.

Nie widzisz już światła. Nie widzisz pomocy. Wierzysz w cuda.
Ułuda.

Gdy świat twój wkoło obumiera, krzyczysz, błagasz, nic to nie zmienia. Łapiesz i próbujesz chronić ostatnie oznaki życia w niedoli.
Aż nie poznajesz.

Nie poznajesz już twego skarbu, skarb nie widzi już ciebie.
Odwracasz wzrok.

Nie chcesz tego widzieć. Bierzesz za rękę swoją skrzywdzoną, biedną, bliską ci tak rzeczywistość, na której wyrosło twoje zewnętrzne ognisko.
Dziękujesz za wszystko.

Na rozstaju odwzajemniasz pożegnalne spojrzenie. Pozwalasz odejść, kończy się cierpienie.
Kompan wspaniały.

Mogłeś doświadczać przeróżnych nieprzyjemności, ale teraz nie rozumiesz swej złości. Tęsknisz za każdym drobnym szczegółem, mimo że jeszcze chwilę temu gniew brał górę. Wspaniałe były wszystkie niedoskonałości. Gdybyś mógł, to nawet je same byś gościł.

Byłeś genialnym, bliskim towarzyszem. Dziękuję Ci za wszystkie wspólne chwile. Dziękuję Ci za swe pogodne oblicze, za radość, jaką tchnąłeś w nasze życie, za to, że nadałeś kolorów szarości. Twoja radość tak ekspresywna była ciepłem w chłodzie nocy. Pocieszne dreptanie z charakterystycznym stukaniem w akompaniamencie Twego tańca z głową rozhuśtaną jak wachlarz emocji dręczących mnie teraz – po Twoim niespodziewanym odejściu. Twe wsparcie niezrównane z niczym, bezinteresowne i tak miłe, że wydawało się czymś, co zawsze będzie dawało nam siłę. Teraz nie możesz już go dać. Jednak więcej zrobić nie mogłeś, dałeś nam wszystko, o czym mogliśmy marzyć. Pamiętaj, że nie przepadłeś, bo do końca będziesz z nami. Niesiony w sercach. Z pamięcią o Twej miłości nie damy się żadnej przeciwności. Dla Ciebie, Drogi Przyjacielu, idę dalej przed siebie.
Mimo zwątpienia w sens istnienia.

Serce klęka...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz