Jeśli ktoś raz przeżył psią miłość, nie może bez niej żyć. Już to wiem. W ciągu ostatnich kilku dni przytrafiły mi się dwie sytuacje, które zdziwiły nie tylko mnie, ale przede wszystkim właścicieli czworonogów. Kiedy mała jorczka – już ośmioletnia – wybiegła do mnie z podwórka i położyła się na plecach przy moich nogach, żebym mogła pogłaskać ją po brzuszku, właścicielka przecierała oczy.
– Ona nigdy nie robiła takich rzeczy. Ma ogromny dystans do obcych.
Kilka dni wcześniej, w bardzo podobnej sytuacji, inny właściciel psa, gdy jego pupil podbiegł do mnie i z radością się przywitał, a później wyłożył się na plecach w wiadomym celu, powiedział:
– Wy się chyba już znacie – z ogromnym zdziwieniem w głosie – On się nigdy tak nie zachowuje.
Nie, nie znamy się. Wciąż mam w sobie bardzo dużo bólu i tęsknoty. Próbuję skleić kawałki serca. Może psy to wyczuwają.
Weekend, gdy jest ciepło i świeci słońce, to weekend stracony. Bez porannego spaceru? Bez smyczy?
Jeśli ktoś raz przeżył psią miłość, nie może bez niej żyć. Już to wiem.
Pamiętam nasz pierwszy spacer z Kajem, przeżycie nie do opisania.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz