środa, 20 marca 2024

wnioski

Zdaniem Tippinga, autora Radykalnego wybaczenia, wszyscy ludzie, których spotykamy na swojej drodze, są duchowymi towarzyszami w wędrówce do wewnętrznego rozwoju. Pewne sytuacje – zadziwiająco podobne do siebie, chociaż dotyczące zupełnie innych relacji – zdarzają nam się dopóty, dopóki nie zobaczymy, w czym tkwi problem. Dopiero dostrzeżenie go i zrozumienie, że wszystko, co się dzieje, służy naszemu dobru, pozwala zamknąć cykl powtarzających się zdarzeń. Z ulgą i z wdzięcznością.

W swoim życiu wchodziłam w bliższe relacje z dwoma typami ludzi. Tymi, którzy pokazali mi, jak należy mnie kochać, i tymi, dzięki którym dostrzegłam, jak bardzo siebie nie kocham. Jedni i drudzy ujawniali to poprzez swoje postawy. Oczywiście wielu z nich prezentowało wobec mnie oba aspekty jednocześnie. Jak już zdarzyło mi się wspomnieć, w życiu nic nigdy nie jest tylko czarne albo białe. Okazali się znakomitymi nauczycielami, za co serdecznie dziękuję. Prawda na własny temat, wcale niełatwa, jaka docierała do mnie na różnych etapach życia, ostatecznie zawsze okazywała się uzdrawiająca. Dopiero jej odkrycie pozwalało mierzyć się ze stosowanymi przez lata mechanizmami postępowania i zaakceptować siebie taką, jaka jestem, ale też dokonywać koniecznych zmian. Mogłam dzięki temu okazać sobie wsparcie i zrozumienie. Z wyrozumiałością spojrzeć na pewne sprawy i wyciągnąć wnioski. Myślenie, że odpowiedzialność leży tylko po jednej ze stron, gdy w relacji dzieje się coś złego, jest błędem. Zawsze należy ją rozdzielić między dwie osoby, które być może przyciągnął do siebie wszechświat, by mogły wzajemnie się uzdrowić.

Oczywiście mam wiele zastrzeżeń do teorii Tippinga, nie ze wszystkim się zgadzam, ale umiejętności dostrzegania własnych błędów i patrzenia na nie z szerszej perspektywy nauczyłam się właśnie od niego. Prowadzi to do wyzbycia się żalu zarówno względem siebie, jak i wobec drugiego człowieka. Nie ma winnych i nie ma ofiar – wszyscy są nauczycielami.

Z pełnym przekonaniem dziękuję wszystkim ludziom, którzy przysłużyli się mojemu rozwojowi, za dobre i złe doświadczenia, za budowanie ze mną relacji, za okazaną mi na poziomie duchowym miłość. Nigdy wcześniej nie miałam do siebie tyle szacunku, ile mam teraz. Nigdy wcześniej nie kochałam siebie tak bardzo jak teraz! Wyrażam głęboką wdzięczność, że zgodzili się być częścią mojego życia.

Milowy krok w kierunku samopoznania za mną. Ciekawe, co jeszcze ofiarują mi życie i ludzie. Nie boję się być trzciną na wietrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz