środa, 31 lipca 2024

matka czepialska

Wchodzę do pokoju Nastolaty, rozglądam się wokół i mówię w końcu:

– Dziecko, czy mogłabyś czasami zwrócić uwagę na porządek w twoim pokoju?

– Ja zwracam – odpowiada z przekonaniem.

– Tak? – dziwię się i wskazuję palcem  na paprochy na podłodze.

– No tak. Wczoraj spojrzałam na podłogę i powiedziałam: "O, Jezu!".

– I co zrobiłaś?

– Nic, ale uwagę zwracam.

wtorek, 30 lipca 2024

jestem

Jestem.
I to wystarczy.

Jesteś.
I to wystarczy.

Pomóż sobie. 
Zrób to wreszcie dla nas wszystkich i pokochaj siebie.
(Katie Byron)

piątek, 26 lipca 2024

w stronę spełnienia

– Wiesz – zagadnęło Serce – Martwię się czasami, że niektóre kroki wykonuję z wielkim trudem i tracę przy tym mnóstwo czasu.

– Dlaczego cię to martwi? – zapytał Rozum – Życie to nie wyścigi.

– Przyjemnie byłoby osiągnąć coś, czego bardzo się chce, natychmiast.

– Co na przykład?

– Na przykład spełnienie.

– Marzenia! – roześmiał się Rozum – Nie martw się, gdy idziesz powoli, martw się, gdy stoisz w miejscu.

czwartek, 25 lipca 2024

środa, 24 lipca 2024

kochaj tak...

Serce na niebie przypomniało mi o słowach Marka Twaina:

Śpiewaj, jakby nikt nie słuchał. 

Kochaj, jakby nikt nigdy cię nie zranił. 

Tańcz, jakby nikt nie patrzył. 

I żyj tak, jakby to było niebo na ziemi.

(Mark Twain)

Uwielbiam!

życie

życie wzywa do życia

i do miłości 

mówią o tym wszystkie znaki

na ziemi

i na niebie 


Czy tylko ja widzę anielskie skrzydełka przy sercu?

poniedziałek, 22 lipca 2024

ogrodniczka

Zamieniam się w rasową ogrodniczkę. Co prawda, niewiele przestrzeni mam do dyspozycji, ale nawet wykorzystywanie tej, którą mam, daje mi ogromnie dużo satysfakcji. Szczególnie, kiedy widzę skutki swoich działań.

W tym roku nawoziłam uprawy i walczyłam z chrząszczakami, które chciały zniszczyć plony malin. Co to była za walka! Przeszperanie Internetu, żeby postawić diagnozę, a później odpowiednio przeciwdziałać. Misja.

Planuję wykorzystać przestrzeń na tarasie i postawić tam szklarnię. Zasadzę warzywka i będę ich doglądać, ale to może dopiero za rok. Bo w tym roku chyba już za późno?

Zaraz wygugluję 😉

W ogródku owocki i kwiatki. W ziemi i jej uprawie kryje się coś życiodajnego. Czerpię pełnymi garściami.



sennik

Oczywiście, że zajrzałam do sennika. Zawsze to robię, gdy przyśni mi się coś intrygującego, choć mam świadomość, że to, co przeczytam w Internecie, to daleko idące uproszczenia.

Interpretacje wynalezione w sieci, które w małym chociaż stopniu trafiają do mnie, brzmią tak:

"Sny o rozmowach ze zmarłym ojcem są [...] intensywne i pełne emocji. Mogą wskazywać na nierozwiązane konflikty, pytania czy wątpliwości, które pozostały po śmierci ojca. Takie sny mogą symbolizować również potrzebę wsparcia, porady lub po prostu obecności ojca w trudnych momentach życia" (źródło);

"Jeśli rozmawiasz ze zmarłym, wróży to dobre wiadomości lub spełnienie jakiejś nadziei. Jest to także przestroga, aby śniący dotrzymywał danego słowa. Niekiedy sen ten wróży zerwanie jakiejś relacji, np. utratę przyjaciela – informuje słownik sennik.biz" (źródło 1.);

"Sen, w którym prowadzimy dialog ze zmarłą osobą, oznacza, że zaświaty otaczają nas swoją opieką. Może to być pomoc w rozwiązaniu trudnego problemu, który pozornie wydaje się być niemożliwy do pokonania. Taki motyw wskazuje, że już niebawem zdołamy uporządkować sytuacje i sprawy, które do tej pory pozostawały niewyjaśnione" (źródło 2.).

Moje sny są zwykle bardzo szczegółowe i wyzwalają we mnie potężne emocje. Od radości po rozpacz. Czasami, gdy po obudzeniu otwieram powieki, wylewają się spod nich łzy. Wciąż ciepłe i... żywe. Im mocniej w różnych sytuacjach w swoim życiu próbowałam zagłuszyć intuicję, tym wyrazistsze stawały się moje sny, dając mi właściwą odpowiedź albo wskazówkę. Tak, jakby stały na straży mojego dobra.

Niech się śni!

A życie poza rzeczywistością senną może wyglądać tak 👇


sobota, 20 lipca 2024

granice

 – Jak zadbać o siebie w relacji, jeśli stawianie granic wiąże się z przykrymi dla mnie konsekwencjami? – zapytało Serce.

– Jakimi na przykład? – pytaniem odparł Rozum.

– Czyjąś złością, odrzuceniem, stratą. 

– Stawiając granice, musisz liczyć się z konsekwencjami.

– I tak po prostu odejść, kiedy ktoś ze mnie rezygnuje?

– Odejść.

– Z miłością w sercu? Zdecydowanie lepiej byłoby w takiej sytuacji czuć nienawiść.

– Mądra miłość to stawianie własnych granic i szanowanie cudzych bez nienawiści.

piątek, 19 lipca 2024

refleksja

Jak spodziewali się wszyscy, Bobasek bardzo dobrze zdał maturę. Celował wysoko i wysoko doskoczył. Od wczoraj wiemy, że dostał się na wymarzone studia. Kierunek, który wybrał, jest bardzo oblegany, dlatego młody, chcąc się zabezpieczyć, zdobył jeszcze przed zakończeniem szkoły certyfikat językowy na poziomie C2. By go uzyskać, poświęcił wiele czasu, weekendów i stresu, ponieważ bardzo, bardzo mu zależało. Punkty procentowe z matury to wynik ciężkiej kilkuletniej pracy, ogromnego wysiłku, jaki wkładał w przeróżne aktywności. Niczego, co ma, nie otrzymał za darmo.

– Największa radość towarzyszy sukcesom tych osób, które mają problem z nauką, dlatego przykro mi czasami, że większość ludzi nie dostrzega trudu, jaki w swoje osiągnięcia wkładają ci, którzy z nauką nie mają problemów – wyraził kiedyś Bobasek.

– Rozumiem – powiedziałam wtedy i głęboko zdałam sobie sprawę z przekazu, jaki do mnie skierował.

– Dla niektórych przejście do kolejnej klasy jest ogromnym osiągnięciem, dla innych zakończenie roku szkolnego ze średnią powyżej 5,5. Jakby na to nie patrzeć, wszyscy mają swój Mount Everest do zdobycia, ale tylko ci pierwsi spotykają się z uznaniem otoczenia, gdy uda im się osiągnąć szczyt. Osiągniecia tych drugich kwituje się stwierdzeniami typu:" "Wiedziałem/wiedziałam, że tak będzie", "Jak zwykle".

Mój mądry Synek. Oczywiście, że ma rację. Ja również zauważam taką prawidłowość. 

Bobasku, cieszymy się ogromnie z Twojego sukcesu i uważamy, że powinieneś być z siebie dumny. Widzieliśmy starania i Twoją nieustępliwość w drodze do osiągnięcia celu. Pawie z nas – nie rodzice. Od zawsze i na zawsze z Tobą i obok Ciebie gotowi ofiarować Ci wsparcie i siłę. Ju noł? 😉 Jak wrócisz z tej odległej Danii, wyprawimy przyjęcie. Z szampanem 🍾, balonami 🎈, pysznym żarełkiem 🍱 i z czym jeszcze zechcesz. Będzie się działo! 

środa, 17 lipca 2024

misja metamorfoza

Misja metamorfoza zakończona. 

Było tak:





Teraz jest tak:







I jeden ważny detal. Oryginalne gałki wymienione zostały na kryształowe, żeby Nieletnia poczuła się jak księżniczka w swoim królestwie.


Mam nadzieję, że pokój spodoba się właścicielce 😅

wtorek, 16 lipca 2024

sieroty

Dzisiaj o tym, jak staliśmy się sierotami. Niedosłownie oczywiście, ale tak właśnie się czujemy. Młode w Anglii, a Bobasek od 25 czerwca w Danii robi za rolnika (raczej nie tego, który szuka żony). Mam tak dużo czasu, że zabrałam się za metamorfozę pokoju Nieletniej, ponieważ już jej się znudziła wymarzona, bez której nie mogła żyć, antresola. 
Gdybym chciała wrzucić wszystkie zdjęcia, jakie otrzymujemy, zużyłabym chyba wszystkie strony na blogu 😉, dlatego ograniczę się do umieszczenia kilku poglądowych fotek, tym razem z Danii.





Na szczęście mamy jeszcze tych dwoje pod opieką 
👇👇👇

poniedziałek, 15 lipca 2024

uparta wiara

a ja wciąż wierzę w miłość 

w niewinne podrygi serca

w mądrość wszechświata

w ciebie

– człowieku

i w siebie 

niedziela, 14 lipca 2024

londyńskie laleczki

Młode od prawie tygodnia w Anglii na obozie językowym. Donoszą, że jest cuuudnie, i jak mają gest, zdają od czasu do czasu relację.

– Tak mocno się przyjaźnicie, że chciałyście mieszkać w jednym pokoju? – zapytała pani przy zakwaterowaniu.

– My jesteśmy siostrami – odparła jedna z młodych.

– Naprawdę? – zdziwiła się rozmówczyni.

– Naprawdę.

– A niepodobne – podsumowała.

Patrzcie, ludzie  z jednej matki i z jednego ojca.

Ten dialog odbył się oczywiście w języku angielskim, ale nie podejmę się tłumaczenia 😉





Artystyczna słitfocia (zbliżenie) 🫶🏻



To dla mnie wciąż te same dwie małe. Jak na zdjęciu poniżej 💖

sobota, 13 lipca 2024

na wylocie

Spała bardzo, bardzo nam się spodobała 😅 (tak, czuję, że rymuję). W drodze powrotnej do Warszawy postanowiłyśmy zwiedzić jeszcze okoliczną miejscowość. I to był bardzo dobry pomysł. Nie widziałam dotąd tak uporządkowanej, czystej i pięknie zaaranżowanej przestrzeni. Było czym nacieszyć oko. I ucho!

– Kurczaczki – mówię do dziewczyn, gdy usiadłyśmy na chwilę w Zajeździe Spalskim – Wszystko mnie piecze. Chyba za mocno się spiekłam.

– Weź się umyj – odpowiada Księżniczka.

– Weź się hamuj – reaguję.

– Weź nie marudź – dodaje pewnie.

– Weź nic nie mów.

– Wredna! 

– Zołza!

Uwielbiam ją 💖


Poniżej fotki z tego urokliwego miejsca 💥💥💥





A tu piosenka. O tym, co ważne. Dziwnym trafem mi się przypomniała.




piątek, 12 lipca 2024

Tuwimi się

W świecie jadą na Tuwimie, a już na pewno w gminie Inowłódz. Poeta przebywał w tamtych stronach swojego czasu, dlatego nawet w zamku Kazimierza Wielkiego, którego ruiny zwiedzałam, znajduje się wzmianka o Tuwimie. Ulica Tuwima, festiwal Tuwima, skwer Tuwima... Tuwimi się 😂

Z tej wyprawy zrodziły się poniższe zdjęcia.


Zamek z zewnątrz wyglądał niepozornie,
a w środku... 
bogactwo wrażeń







+ masakrycznie zobrazowane metody tortur z dawnych czasów




czwartek, 11 lipca 2024

Fryszerka

Fryszerka i znajdująca się w starym młynie smażalnia ryb, gdzie pierwszy raz w życiu jadłam jesiotra – wyłowionego i przygotowanego na miejscu. Niebo w gębie!
Można było jeszcze zamówić karpia albo pstrąga, ale ponieważ te dwie pozostałe ryby mogę dostać również w innych miejscach, tzn. w tych, które znam, zdecydowałam się na degustacyjny debiut. 
I dieta poszła się paść. Biblijna oczywiście 😅






Drodzy Państwo, podano jesiotra!
😋😋😋



środa, 10 lipca 2024

za kościołem

Zakościele przywitało nas trzydziestostopniowym upałem. Nazwa miejscowości pochodzi od budynku znajdującego się na granicy dwóch miejscowości – Inowłodza i Zakościela właśnie. Jakże to intuicyjne. Jak zresztą wszystko w języku polskim. 
Zaskoczyła mnie górzystość tych terenów, ale biorąc pod uwagę bliskość Gór Świętokrzyskich, znajduję w tym jakiś sens 😉


Kościół pw. św. Idziego



Pięknie zachowana zakrystia 



Żaden szczegół nie mógł umknąć mojej uwadze 😉


Stare zakrystie budzą we mnie zachwyt i przerażenie jednocześnie...

wtorek, 9 lipca 2024

biblijna dieta

Zanim dotarłyśmy na miejsce, postanowiłyśmy skontaktować się z koleżanką, która przed nami dotarła do Zakościela, żeby zapytać, co kupić, żeby komfortowo i bezstresowo nam się odpoczywało:

– Za dwadzieścia minut powinnyśmy być, ale niedługo miniemy Biedronkę, może coś kupić? – pytam.

– Co konkretnie masz na myśli? – odpowiada pytaniem.

– Coś do jedzenia albo do picia – sugeruję.

– Nie! Wszystko tu mamy. Rzekę, las, słońce. Postawmy na dietę biblijną.

– Biblijną? – dziwię się całkiem na serio.

– Biblijną! – mówi z przekonaniem – O chlebie i winie!

Tak się odpoczywa, Drodzy Państwo. Nad Pilicą spozierał na nas drzewny anioł. I nie krzywił się nic ani nic na naszą biblijną dietę – o chlebie i winie 😅 Może tylko lekko zwiesił głowę. Ale to chyba znak aprobaty? Tak?

poniedziałek, 8 lipca 2024

proces

Więc tak to wygląda i nie może wyglądać inaczej… 

szok

złość 

wewnętrzne negocjacje

ból 

akceptacja

Człowiek nie zdaje sobie sprawy, jak dużo w nim siły, dopóki tego nie sprawdzi. A później rodzi się w nim pokora, najgłębsza z najgłębszych, do życia i do świata. Spogląda na ludzi wokół siebie jeszcze życzliwiej niż zwykle, bo wie, że każdy ma swoją ciernistą drogę, przez którą musi przejść. Zupełnie sam, pomimo bliskiej obecności drogich mu osób. Nie ma życia bez cierni. Bez strat, chorób, powalających doświadczeń. W końcu bierze w ramiona całe swoje jestestwo i tuli każdy jego kawałek. Ten zły i ten dobry. Wreszcie ze współczuciem i z prawdziwą miłością do swojego życia jako cudu. Uśmiecha się na myśl o czasie, jaki mu jeszcze pozostał, i postanawia nie zmarnować ani jednej cennej sekundy, ponieważ zdaje sobie sprawę z kruchości własnego istnienia. 

Oddycha, patrzy, słucha, jest. 
A życie toczy się dalej...

niedziela, 7 lipca 2024

foka

Stara foka leniwie przeciągnęła się w słońcu. Nie, nie była siwa, raczej grafitowa z jaśniejszym niż grzbiet brzuchem, jakby opierzała, dlatego na pierwszy rzut oka wydała się sędziwa wiekiem. A potem leniwie potarła oczy płetwo-łapą, żeby strzepać z nich nadmiar piasku, i wyłożyła się ciężko na namokłej od fal plaży. Kobieta patrzyła na nią z odległości najwyżej trzech metrów i mimo ciekawości ziewnęła w końcu ze znużenia, do czego skłoniły ją prawdopodobnie mozolne ruchy  zwierzęcia. 

Pusto. Tylko ona i foka. I morze. Więc znów rozbłysły w jej głowie odwieczne pytania, lekko może zmodyfikowane kolejnymi rozwianymi złudzeniami. Nieśmiertelne dlaczego, na które przecież i tak nie ma odpowiedzi. Kobieta miała już tyle lat, a wciąż tak mało wiedziała o sobie i o życiu. Może żyła po to, by w końcu umrzeć z brakiem wyjaśnienia. Jak każdy. Zapadła nagle w zadumę, której czasami z powodu natłoku codziennych obowiązków zwyczajnie jej brakowało. Albo nie pozwalała sobie na nią z powodu lęku. Często po prostu wygodniej i bezpieczniej jest wiedzieć i rozumieć mniej. 

– Proszę na nią uważać. One bywają bardzo niebezpieczne – nagle znikąd pojawił się głos mężczyzny. Zapatrzona w fokę kobieta na długo straciła rachubę czasu i rzeczywistości. Wciąż tej samej. Wspaniałej i przerażającej jednocześnie rzeczywistości. 

Ze zdziwieniem uniosła wzrok w stronę dźwięku, by połączyć go z mówiącą do niej osobą, i dostrzegła, że to przecież Starszy Pan Znad Morza. Miał wszystkie jego cechy. Przede wszystkim pogodę ducha i metafizyczne spojrzenie. Nie miał tylko siwej brody, ale po wielu tego typu przygodach była skłonna stwierdzić, że nie jest ona obowiązkowa.

– Proszę uważać – powtórzył cierpliwie mężczyzna – Podszedłem do takiej niedawno, bo myślałem, że nie żyje. A ta! Jak się na mnie nie rzuciła!

– Coś podobnego. Aż trudno uwierzyć – odparła kobieta, raz jeszcze intensywnie spoglądając na leniwe, wyjątkowo łagodnie wyglądające zwierzę.

– Widać, taka jej natura. A co tu panią sprowadza? – zapytał starszy pan zdziwiony obecnością człowieka na plaży jeszcze przed sezonem.

– Ostatnio mam za dużo pracy i zmartwień – zaczęła – Ale jestem tym wszystkim tak bardzo zmęczona, że aż nie chce mi się o tym opowiadać.

– Samo życie, co?

– No tak – westchnęła i ciągnęła dalej, choć wiedziała, że później długo będzie żałować zbytniej otwartości – Wie pan, zrobiłam w życiu mnóstwo głupich rzeczy, których teraz bardzo żałuję.

– Co też pani mówi? – z nieukrywanym zaskoczneniem zareagował rozmówca.

– Naprawdę – odparła nielekko.

– Jakoś nie wygląda mi pani na taką.

– No tak. Takie są najgorsze – powiedziała żartobliwym tonem, chcąc chyba ukryć głębię wypowiedzianych słów albo przeciwnie – mocno ją zaakcentować.

– Dobre – roześmiał się starszy pan – Bardzo dobre. I może nawet prawdziwe.

Potem odszedł tak samo niepostrzeżenie, jak się zjawił. Zniknęła też foka. A życie toczyło się dalej.

piątek, 5 lipca 2024

Chrystus w cenie

Spotkałyśmy się wczoraj wieczorową porą na jednej z mokotowskich działek i urządziłyśmy sobie grill. A jak grill, to wjechały poważne, filozoficzne tematy.

– Doświadczenie nauczyło mnie nie wierzyć w Boga – powiedziała jedna z dziewczyn – A katolicyzm to dla mnie zło wcielone.

– Katoliczka ze mnie żadna, ale w Boga wierzę – odparłam – Tego, który jest miłością.

– Z lekcji religii, po bataliach z rodziną, zrezygnowałam w wieku czternastu lat – dodała.

Akurat dobrze ją rozumiałam. Dla mnie te lekcje były formą biczowania całego mojego istnienia. Ale chodziłam, nie odważyłabym się toczyć walki, jaką stoczyła koleżanka.

– A ślub masz kościelny czy cywilny? – zapytałam z ciekawości.

– Kościelny – powiedziała z pewnością w głosie – Mam też bierzmowanie i przedmiot zaliczony na każdym etapie kształcenia.

– O. Jak to zrobiłaś?

– Za dwa Chrystusy.

Zdziwiłam się i czułam, że ta opowieść zmierza w ciekawym kierunku.

– Ksiądz, który później się ożenił i ma teraz czworo dzieci, poprosił mnie o namalowanie dwóch obrazów z Chrystusami do salki katechetycznej. I mam. Zaliczenie, bierzmowanie, ślub kościelny.

– A, czyli tak to się robi – zaśmiałam się – Za dwa Chrystusy. A ja przez tyle lat chodziłam na religię.

„Jezusa Judasz przedał za pieniądze nędzne”*, 
za dwa Chrystusy znajoma kupiła wolę księdza.

Chrystus zawsze w cenie.

* Cytat pochodzi z Żołtarza Jezusowego – utworu powstałego w okresie średniowiecza.

czwartek, 4 lipca 2024

plany

– Wiesz, mama, mam zaplanowane życie na najbliższe dwa lata – mówi Nieletnia.

– Po co?

– Żeby się nie martwić.

– Oj. Kochana.

Ja, gdy planuję, martwię się jeszcze bardziej. Jak to jest?

odsłonięcie

stanęłam przed sobą
jak przed Bogiem,
gdy mnie stworzył.
naga, odsłonięta,
z winą własną i niewiną.

i co?

i nic.

tulę swoją duszę
w objęciach dobrej matki,
jaką nigdy nie byłam
dla samej siebie.

to duża odwaga.

patrzenie sercem

– Czego się bałaś? – zapytał głos.

– Nie wiem.

– Chyba tego, czego mogłabyś się o sobie dowiedzieć.

– Nie przeraża mnie prawda o mnie.

– To dlaczego zrezygnowałaś ze spotkania?

– Rozmowa w emocjach nie miałaby sensu. Nie doprowadziłaby do niczego dobrego. 

– Mogłaś przyjść później.

– Zanim emocje opadły, zamknęły się przede mną drzwi.

– I co teraz? Co byś powiedziała, gdybyś dostała jedną, jedyną szansę, żeby się wypowiedzieć?

– Powiedziałabym: patrzę na ciebie sercem, ponieważ tylko ono pozwala mi dostrzec kruchość twojego wnętrza i potężny lęk i wierzyć, że to wszystko nie było przeciwko mnie.

środa, 3 lipca 2024

licealne party

Wychodziła wczoraj na pierwszą poważną imprezę Rozpoczęcie Wakacji w La Playa. Kiedy była już na miejscu, piszę dla przypomnienia:

Nie pij niczego od nikogo

okej

Nie zostawiaj picia, nie spuszczaj z oczu

okej

I trzymaj się cały czas z dziewczynami

okej

M., który bacznie obserwuje naszą korespondencję, każe napisać jeszcze, żeby nie dopijała niczego, co choć na chwilę straci z oczu, więc dodaję:

Jak stracisz z oczu picie, to już go nie wypijaj

okej

Nie okej, tylko pamiętaj

Mamo!

Córko!

Uważam, że nie należy się ze mnie śmiać.
Kto inny miałby jej o tym powiedzieć, jeśli nie ja? 
Ludzie, strzeżonego Pan Bóg strzeże!

Edyta Geppert dobrze to rozumie.

wtorek, 2 lipca 2024

pytanie do wszechświata

prosiłam wszechświat o znak
by odpowiedział mi prostym zdaniem
na jedno proste pytanie
– dlaczego?

to złe pytanie
odrzekł natychmiast
– chciałabym wiedzieć.
lepiej zapytaj co dalej

– co dalej?