piątek, 19 lipca 2024

refleksja

Jak spodziewali się wszyscy, Bobasek bardzo dobrze zdał maturę. Celował wysoko i wysoko doskoczył. Od wczoraj wiemy, że dostał się na wymarzone studia. Kierunek, który wybrał, jest bardzo oblegany, dlatego młody, chcąc się zabezpieczyć, zdobył jeszcze przed zakończeniem szkoły certyfikat językowy na poziomie C2. By go uzyskać, poświęcił wiele czasu, weekendów i stresu, ponieważ bardzo, bardzo mu zależało. Punkty procentowe z matury to wynik ciężkiej kilkuletniej pracy, ogromnego wysiłku, jaki wkładał w przeróżne aktywności. Niczego, co ma, nie otrzymał za darmo.

– Największa radość towarzyszy sukcesom tych osób, które mają problem z nauką, dlatego przykro mi czasami, że większość ludzi nie dostrzega trudu, jaki w swoje osiągnięcia wkładają ci, którzy z nauką nie mają problemów – wyraził kiedyś Bobasek.

– Rozumiem – powiedziałam wtedy i głęboko zdałam sobie sprawę z przekazu, jaki do mnie skierował.

– Dla niektórych przejście do kolejnej klasy jest ogromnym osiągnięciem, dla innych zakończenie roku szkolnego ze średnią powyżej 5,5. Jakby na to nie patrzeć, wszyscy mają swój Mount Everest do zdobycia, ale tylko ci pierwsi spotykają się z uznaniem otoczenia, gdy uda im się osiągnąć szczyt. Osiągniecia tych drugich kwituje się stwierdzeniami typu:" "Wiedziałem/wiedziałam, że tak będzie", "Jak zwykle".

Mój mądry Synek. Oczywiście, że ma rację. Ja również zauważam taką prawidłowość. 

Bobasku, cieszymy się ogromnie z Twojego sukcesu i uważamy, że powinieneś być z siebie dumny. Widzieliśmy starania i Twoją nieustępliwość w drodze do osiągnięcia celu. Pawie z nas – nie rodzice. Od zawsze i na zawsze z Tobą i obok Ciebie gotowi ofiarować Ci wsparcie i siłę. Ju noł? 😉 Jak wrócisz z tej odległej Danii, wyprawimy przyjęcie. Z szampanem 🍾, balonami 🎈, pysznym żarełkiem 🍱 i z czym jeszcze zechcesz. Będzie się działo! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz