Zanim dotarłyśmy na miejsce, postanowiłyśmy skontaktować się z koleżanką, która przed nami dotarła do Zakościela, żeby zapytać, co kupić, żeby komfortowo i bezstresowo nam się odpoczywało:
– Za dwadzieścia minut powinnyśmy być, ale niedługo miniemy Biedronkę, może coś kupić? – pytam.
– Co konkretnie masz na myśli? – odpowiada pytaniem.
– Coś do jedzenia albo do picia – sugeruję.
– Nie! Wszystko tu mamy. Rzekę, las, słońce. Postawmy na dietę biblijną.
– Biblijną? – dziwię się całkiem na serio.
– Biblijną! – mówi z przekonaniem – O chlebie i winie!
Tak się odpoczywa, Drodzy Państwo. Nad Pilicą spozierał na nas drzewny anioł. I nie krzywił się nic ani nic na naszą biblijną dietę – o chlebie i winie 😅 Może tylko lekko zwiesił głowę. Ale to chyba znak aprobaty? Tak?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz