Więc tak to wygląda i nie może wyglądać inaczej…
szok
złość
wewnętrzne negocjacje
ból
akceptacja
Człowiek nie zdaje sobie sprawy, jak dużo w nim siły, dopóki tego nie sprawdzi. A później rodzi się w nim pokora, najgłębsza z najgłębszych, do życia i do świata. Spogląda na ludzi wokół siebie jeszcze życzliwiej niż zwykle, bo wie, że każdy ma swoją ciernistą drogę, przez którą musi przejść. Zupełnie sam, pomimo bliskiej obecności drogich mu osób. Nie ma życia bez cierni. Bez strat, chorób, powalających doświadczeń. W końcu bierze w ramiona całe swoje jestestwo i tuli każdy jego kawałek. Ten zły i ten dobry. Wreszcie ze współczuciem i z prawdziwą miłością do swojego życia jako cudu. Uśmiecha się na myśl o czasie, jaki mu jeszcze pozostał, i postanawia nie zmarnować ani jednej cennej sekundy, ponieważ zdaje sobie sprawę z kruchości własnego istnienia.
Oddycha, patrzy, słucha, jest.
A życie toczy się dalej...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz