W listopadzie 2022 roku poddałam się diagnostyce, ponieważ mój stan zdrowia znacznie się pogorszył. To był bardzo trudny czas. Choroba, z jaką mierzyłam się od 2010 roku, i jej objawy stały się dokuczliwe do tego stopnia, że nie mogłam wykonywać normalnie codziennych czynności. Miałam wtedy do siebie ogromny żal. Nienawidziłam słabości, jaką generowała, i siebie, ponieważ czułam się niewystarczająca, niepotrzebna i zbędna z własną niedoskonałością. Na domiar złego obszar ciała objęty zmianami należał do wstydliwej dla mnie sfery, dlatego długo (zbyt długo!) mierzyłam się z problemem sama. Dzisiaj wiem, że zupełnie niepotrzebnie.
Miałam wokół siebie ludzi, z którymi mogłabym podzielić się zmartwieniem, i każdy z tych ludzi byłby ze mną w momentach, gdy najbardziej tego potrzebowałam. W sierpniu 2023 roku poddałam się zabiegowi. Ze wzruszeniem wspominam wiadomości, jakie Beza wysłała wtedy do mojej drugiej Pełnej Połówki:
Hej! Co u Lideczki? Wszystko z nią OK? Nie chcę do niej pisać, żeby jej nie przeszkadzać.
Pozdrów ją ode mnie. I niech się odezwie, proszę, jak już będzie w lepszym stanie. Myślami jestem z nią.
Odezwałam się, było mi bardzo miło, kiedy M. przekazał mi te wiadomości, ale żałuję, że nie potrafiłam wtedy otworzyć się na jej miłość. Sama byłam gotowa wspierać ją w momentach, gdy tego potrzebowała, ale nie pozwoliłam jej dotknąć swojej wrażliwości, co doprowadziło do wielkiego emocjonalnego bólu. Fizycznie dochodziłam do siebie szybko, zmusiły mnie do tego okoliczności, ale psychicznie obsuwałam się w dół. Ciemny, bezbrzeżny, głęboki dół. W trudnych sytuacjach chowałam się przed światem, by nie dopuścić do przekonania, że mogę być dla kogoś ważna.
Teraz już widzę, jak wielu ludzi mam po swojej stronie. Tworzę z nimi satysfakcjonujące, głębokie relacje, w których jest miejsce na wzajemne wsparcie i miłość. Dzięki nim, oraz odwadze, na jaką się zdobyłam, moje życie stało się pełniejsze. Przepraszam, że wcześniej tego nie umiałam.
A Ty? Potrafisz otworzyć się na miłość?