niedziela, 22 lutego 2026

dzieje się

Wszystko to, co jest ci potrzebne i jest dla ciebie naprawdę ważne, 

wydarza się najpierw w twoim wnętrzu.

niedziela, 15 lutego 2026

sobota, 14 lutego 2026

dzień trzeci

Dzień trzeci, towarzyszy mi Wilku. Próbuję doskoczyć do jej poziomu i całkiem nieźle mi idzie. To dobrze, bo zamierzamy iść olejową drogą długo. Przy wzajemnym wsparciu na pewno nam się uda.

piątek, 13 lutego 2026

zawał

Rzadko zaglądam do telefonu w pracy, ponieważ wrzucam go do torebki zaraz po wejściu do szkoły. Czasami tylko, gdy spodziewam się jakiejś wiadomości, zdarza mi się na niego zerknąć. Z reguły jednak wszystko dzieje się tak szybko i tak intensywnie, że zupełnie o nim zapominam. 

Dzisiaj jednak odebrałam w pracy wiadomość, tuż przed rozpoczęciem się 1. lekcji. Akurat chowałam telefon, gdy rozświetlił się ekran. Patrzę i czytam, i oczom nie wierzę, że coś takiego w ogóle mogło się zdarzyć.

– Gizmo wpadł pod kosiarkę... – napisał M.

A ja, cała w stresie, zachodziłam w głowę, jak to się w ogóle mogło stać. W ogródku śnieg, który nie zdążył jeszcze stopnieć, więc nie mogłam sobie wyobrazić, jak można kosić trawę pod nim. No jak? To się przecież kupy nie trzyma. A że się nie trzyma, wyobraziłam sobie, że Gizmo wybiegł przed dom i tam wpadł pod sprzęt wyglądający na kosiarkę niewiadomego przeznaczenia. Przed oczyma stanęły mi najbardziej przerażające widoki tego świata. Natychmiast chciałam urwać się z pracy. Przypomniałam sobie od razu, że niektóre osoby biorą jakieś urlopy: na żądanie, okolicznościowe, czy z powodu siły wyższej. Zanim jednak pobiegłam do dyrekcji i do kadr, zapytałam:

– Jaką kosiarkę? Co się stało?

– Ktoś go ostrzygł.

– Człowieku, prawie dostałam zawału.

– Ja też! – odparł M. – Nie poznałem psa!

Okazało się, że sama jestem sobie winna. Podczas nieobecności M., który przebywał wczoraj na imprezie firmowej, ostrzygłam psa, nie informując go o tym. Gdy wskoczyło na niego rano całkiem obce mu zwierzę, prawie dostał zawału, a potem prawie dostałam go ja. Niech olej wyciągnie ze mnie ten stres.


dzień drugi

O czym ja wczoraj myślałam, ja nie wiem. Jaka porażka? Chyba Bóg mnie opuścił, że tak się w ogóle wyraziłam. Wykonanie zadania przez 5 minut, kiedy istniała obawa, że nie uda się nawet zbliżyć oleju do ust, to nie porażka, to SUKCES. I od teraz w ten sposób będę o tym myślała. Zmiana myślenia wiele zmienia 😊

Dziś raportuję sukces nieco dłuższy, bo 7-minutowy! Naprawdę nie mam nic do stracenia, a mogę tylko zyskać. Efektów jeszcze pewnie nie ma, ale placebo działa świetnie. Witalność +10 😀😀😀

czwartek, 12 lutego 2026

płaskoziemcy

Na zastosowanie metody ajurwedyjskiej namawiałam również Ritę, ponieważ tak jak ja zmaga się z nawracającymi infekcjami zatok. I już prawie dała się przekonać, jednak dziś, gdy spotkała się ze mną, po przeanalizowaniu wszystkich materiałów, jakie jej przesłałam, mówi:

– A jak wyjdziemy na płaskoziemców?

– Płaskoziemców? – odpowiadam – Ja na pewno wyjdę na desperatkę!

dzień pierwszy

Porażka! Wytrzymałam 5 minut, a potem… Jak mnie wzięło na wymioty! Nie wiedziałam nawet, że tak szybko umiem pokonać odległość od kanapy do łazienki.

Mam problem i wiem o nim od długiego czasu. Natury psychicznej. Jeśli cokolwiek dzieje się wokół moich ust wystarczająco intensywnie, to albo bierze mnie na mdłości, albo na omdlenie. Sprawdzone u dentysty wielokrotnie. Nie pomaga odwracanie uwagi. Po prostu przychodzi taki moment, graniczny, że reaguję jak wulkan powyżej wskazanymi objawami. 

Olej, to tylko olej. Jutro włączę sobie jakąś głupotkę w telefonie – może się uda, może zignoruję to, że coś dzieje się wokół moich ust.

środa, 11 lutego 2026

idę w to

Szukałam, szukałam i znalazłam. Medycynę ajurwedyjską, o której dowiedziałam się całkiem przypadkiem. Jej zaletą jest chyba to, że jeśli nie pomoże, to przynajmniej nie zaszkodzi. A ja już mam dość nawracających zapaleń zatok. Metoda obrzydliwa, płukanie ust olejem przez 20 minut. Na samą myśl dostaję mdłości, ale jak zareaguję, okaże się jutro rano.

Poznałam wiele pozytywnych opinii, kilka też mniej przychylnych, jednak do tych drugich się nie przywiązuję. Nie chcę sobie odbierać ewentualnego efektu placebo 😅 Ma zadziałać i tego się trzymam. 

Będę informować.

poniedziałek, 2 lutego 2026

spotkanie

Dzisiaj na przykład spotkałam się po pracy z Wilku. I taki powrót po feriach to ja rozumiem! Zostałam obdarowana podarunkami, których lekturę chciałabym zacząć natychmiast, ale niestety... Obowiązki wzywają, muszę odłożyć na później. Gdy wychodziłyśmy z kawiarni, świeciło słońce. I zrobiło się jakoś tak mniej mroźnie. Albo nawet CIEPŁO.

Przypadek?

Nie sądzę!

DZIĘKUJĘ 💖💖💖

minus dwadzieścia 😱

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie! Poszukuję czapki uszatki. Takiej z czasów komuny – o której pisze Olga Tokarczuk w opowiadaniu Profesor Andrews w Warszawie albo pokazują stare filmy. Gruba, skórzana, z misiową podszewką.

Ludzie drogie(!), ważą się moje losy!

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie! 

niedziela, 1 lutego 2026

zastrzyk energii

Już luty. Piękny luty. Obudziły mnie dziś promienie słońca nachalnie układające się na mojej twarzy. Świetliste, ostre, wyraźne. Wyglądając przez okno, przymrużyłam oczy, ponieważ śnieg uderzył z pełną mocą swoją bielą i blaskiem, i poczułam w jednej chwili, jak światło rozlało się w moim wnętrzu. Czuję je głęboko w sobie.