skąpani w cieniuchłoniemy życiena plaży
to lubię 😀
Najwięcej treści kryje się w milczeniu, w niewypowiedzianych – z różnych powodów – słowach, w wypełnionych po brzegi przestrzeniach między wierszami. W nich właśnie mieści się esencja życia i prawdy.
słowa są jak żyletyjak balsamranią kojąsą zgubą nadziejągwoździem do trumnyostatnią deską ratunku
niech pierwszy rzuci kamieniemkto nigdy nie skrzywdził słowem
Z czystym sumieniem polecam Przedwiośnie grane w Teatrze Powszechnym. Spektakl zaspokoił moje potrzeby dzięki innowacji interpretacyjnej oraz nawiązaniom do problemów współczesnego świata. Tego właśnie mi było trzeba. Wyszłam z niego z garścią głębokich przemyśleń, rozbawieniem i zauroczeniem grą aktorską Arkadiusza Brykalskiego, którego miałam przyjemność oglądać również w Zemście.
Wniosek: w następnym wcieleniu będę jego żoną. Talent, charyzma i męskość w zaskakującym wydaniu – to coś, co mnie w nim pociąga.
Tylko nikomu o tym nie mówcie 😉
– Śpisz? – pyta z samego rana.
– Nie.
– To dobrze.
– No dobrze – odpowiadam, ponieważ muszę zbierać się do pracy – Ale dlaczego?
– Bo chciałbym pani zaproponować pożycie.
Boszzzz! Obejrzy taki Seksmisję, a później sypie cytatami jak z rękawa 😂😂😂
W podobnym temacie: bawiła nas kiedyś poniższa piosenka. Wykonanie – majstersztyk!
... przynajmniej duchem.
Chociaż... Podczas spotkania w pokoju nauczycielskim usłyszałam dziś:
– Przekroczyłaś granice przyzwoitości! – powiedziała znajoma, komentując mój wygląd – Dałabym ci najwyżej kilkanaście lat.
Z tą liczbą przesadziła, wiadomo, ale wiem na pewno, że promienieję. Z wiekiem.
I wszyscy, którzy mnie otaczają, dostrzegają przemianę. Głęboką, wewnętrzną. W moim sercu rozkwita wiosna.
– Bo ona jest jak Krzysztof Ibisz – dodała druga znajoma – Im starsza, tym młodsza!
Koń by się uśmiał. Ale uśmiałam się i ja, bo czasami chodzi głównie o to, żeby było miło.
Pozdrawiam koleżanki z pracy. Dowcipnisie 😉
Końcówka roku szkolnego zawsze obfituje w dialogi, jakie pisać może tylko życie 😁
Scenka 1.
Nauczyciel do ucznia z pięcioma zagrożeniami:
– Obawiam się, że nie spotkamy się w przyszłym roku.
– O – z zaskoczeniem w głosie reaguje uczeń – Odchodzi pani z pracy?
Scenka 2.
Nauczyciel do ucznia, któremu nie udało się zaliczyć poprawy:
– Przykro mi, ale musimy się spotkać w sierpniu na poprawce.
– Nie wie pan? – z groźbą w głosie pyta uczeń – Kto jest moim ojcem?
– Mama ci nie powiedziała? Ja nie wiem.
Na spektaklu Więzy byłam w kwietniu, ale dopiero dziś mogę się na jego temat zająknąć. Potrzebowałam czasu, żeby przetrawić wszystkie niewygodne myśli, jakie wywołało we mnie przedstawienie. Dla wielu ludzi życie to walka o przetrwanie, w czasie której jako istoty wchodzące w różne role społeczne dajemy się ponieść mechanizmom obronnym pozwalającym nam JAKOŚ funkcjonować w zbyt przerażającej i zbyt przytłaczającej rzeczywistości. Mimo ogromu bólu zobrazowanego na scenie i gładko układającego się w sercach odbiorców, spektakl pozostawia widza z nadzieją. Wystarczy czasami szerzej otworzyć oczy i dostrzec to, co wcześniej umykało naszej uwadze. Oprócz oczu trzeba również mieć otwarte serce, ponieważ tylko wtedy uchylimy drzwi do lepszego życia. Życzę tego i sobie, i Wam.
A spektakl... szczerze polecam. Tym bardziej, że grała w nim moja koleżanka, której serdecznie dziękuję za zaproszenie. WARTO BYŁO!
Spotkanie u Bezy bez bezy nie mogłoby się udać. Jestem tego pewna. W zacnym towarzystwie smakowała jak... hm... bajka?
Chyba wszystkie potrzebowałyśmy resetu. Końcówka roku dla każdej z nas to naprawdę trudny okres. Toniemy w pracach, w poprawach popraw i w wątpliwościach dotyczących ocen, dlatego wspólne pogaduszki sprzyjające oderwaniu się od przytłaczającej rzeczywistości działają cuda.
Dziękuję Wam za to spotkanie, za wspólnie spędzony czas i za śmiech, który rozsadzał ściany. Oby sąsiedzi nie mieli pretensji.