Stwarzam sobie wieś w środku miasta. Proces wciąż trwa i potrwa jeszcze pewnie długo. Cieszy mnie każda nowa rzecz, a wraz z nią możliwości, jakie daje. Mam borówki, porzeczki, maliny i... Od teraz również agrest. Zasadzony w liczbie dwóch sztuk tuż przy podeście, na którym znajdują się huśtawka i fotele.
Totalny chillout. Wyobraź sobie, że siedzisz wygodnie na huśtawce, która kołysze się w rytm twojego oddechu. Powoli, spokojnie. Leniwie wyciągasz rękę i chwytasz garść dojrzały agrest, który później ze smakiem pożerasz. Czujesz to? To dopiero życie!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz