Bobasek znów przemówił sercem...
ŚCIANA
Nagły huk.
W naszej ścianie powstała dziura. Nie sposób jej nie zauważyć. Nic jej nie załata, nie istnieją cuda. Byłem gotów burzyć całą ścianę, potem chciałem patrzeć w otchłań. Myśleć o niegdyś pełnym stanie. Nie każdy jednak ma dość siły, aby trzymać taką pustkę.
Ma powstać ściana nowa, od zera. Dla mnie wpierw nie do pomyślenia. Co ze starą, co z jej utrzymaniem? Co się stanie, gdy uwagę od niej odwrócisz na obiekt będący zupełnie nowy? Prawda zarośnie, zniszczeje, to, co wiem, że się zawsze dzieje, ale nie myślałem, że pozwolimy na to tak szybko, tak gwałtownie.
Czy w porządku jest żyć bez bólu, bez przygniatającej pustki w chwilę po tym ciosie? Tego nie wiem, ale może i z mniejszym bólem, niż bym chciał czuć, wciąż nie pozwolę zostawić dawnej budowli w czeluściach zapomnienia, bez wspomnienia jej istnienia.
Czy byłbyś zły, gdybym się cieszył?
Czy miałbyś mi za złe mój spokój?
Czy wybaczyłbyś nam to zastępstwo?
Będę krzyczeć, wierzyć i rzucać: to żadne zastępstwo! Nic go nie zastąpi.
Czymże to niby jest?
Może też nie powinienem odpowiadać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz