Moja babcia robiła na drutach i pachniała lawendą. I nie mam pojęcia, dlaczego na wiele lat zapomniałam o umiejętnościach, jakich mnie nauczyła. W czasie spędzanych u niej wakacji wykonywałam własnoręcznie mnóstwo nieużytecznych rzeczy, których stwarzanie sprawiało mi wówczas ogromną satysfakcję. Babcia mieszkała w małej wiejskiej chatce z sienią i jednym użytkowym pokojem i w nim właśnie, w każdym jego zakamarku, układałam ręcznie robione dywaniki z wielokolorowych sznurków.
Nauczyła mnie też szycia, czym sama hobbistycznie zajmowała się przez wiele lat, obdarzając swoimi niepowtarzalnymi darami mieszkańców małej społeczności. Czasami otrzymywała zlecenia od sąsiadów, którzy zgłaszali się do niej z prośbą o poprawienie lub naprawienie różnych części garderoby. Ochoczo przyjmowała każde zadanie i nigdy nie brała pieniędzy za wykonaną pracę. Ponieważ była już kobietą w podeszłym wieku, nie była w stanie uprawiać roli, dlatego ludzie w ramach odwdzięki dzielili się z nią swoimi plonami albo produktami odzwierzęcymi, które ja później ze smakiem pochłaniałam. Była w tym wszystkim głęboka jedność – jej moc ożyła we mnie dziś w nocy.
To dzięki babci, która cierpliwie uczyła mnie fachu szycia, moje lalki nosiły się w oryginalnych strojach. Przez długie lata parałam się tym zajęciem. W mieście, z którego pochodzę, nagabywałam regularnie szwaczkę, która – podobnie jak moja babcia – owocami pracy własnych rąk dzieliła się z bliskim otoczeniem i chętnie oddawała mi ścinki przeróżnych materiałów.
Zanim uszyłam swoją ostatnią spódnicę z pięknym pomarańczowym kwiatem, co miało miejsce w 2013 roku, z przyjemnością i z dumą wkładałam na siebie własnoręcznie uszyte ubrania. Rodzi się w moim wnętrzu jakieś nieokreślone ciepło, gdy wspominam sukienkę, którą nosiłam w pierwszych latach liceum. Byłam zachwycona jej niepowtarzalnością i z radością prezentowałam się w niej w murach szkoły. Princeska przed kolano w czerwono-brązową grubą kratę. Nie wiem, dlaczego ją wyrzuciłam. Jestem pewna, że wciąż byłaby na mnie dobra – sukienka ze studniówki ciągle przecież bardzo dobrze na mnie leży.
Już wiem, do czego chcę wrócić.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz