piątek, 23 lutego 2024

czasami droga życia znajduje cię sama

Nigdy nie chciałam być nauczycielką. Kiedy studiowałam polonistykę, wybrałam redaktorsko-wydawniczą specjalizację – z miłości do języka, z przekonania, z potrzeby. Przez jakiś czas zajmowałam się edycją i korektą tekstów staropolskich i dawało mi to bardzo dużo satysfakcji. Ponieważ w moim studenckim planie powstały wtedy luki, postanowiłam wypełnić je przedmiotami z innej specjalizacji i tak oto rozpoczęłam kształcenie w kierunku nauczycielstwa. Jak sama powiedziałam: "Nigdy nie wiadomo, co się w życiu przyda".

Nie zapomnę stresu i popłochu, jakie przeżywałam, kiedy odebrałam telefon ze szkoły, do której złożyłam swoje CV. "I co ja teraz zrobię?!" – pytałam przerażona. Chciałam tylko zbadać rynek pracy, nie zamierzałam zatrudniać się w placówce oświatowej.

Pierwsze miesiące spędzone z młodzieżą to nic innego jak JAZDA BEZ TRZYMANKI! Fizyczny i psychiczny rollercoaster, który przetrwałam dzięki ogromnemu wsparciu współpracowników – z całego serca dziękuję im za ich obecność, dostępność i dobre rady.

Dziś nie wyobrażam sobie życia w innym miejscu. Na języku polskim jest chemia – między mną a uczniami. Zwykle bardzo mnie inspirują i, jak się okazuje, uczą! Odwzajemniają moje starania, choć czasami droga do odwzajemnienia jest bardzo wyboista, ale wniosek końcowy zawsze przybiera formę tego samego pytania: "Nie można było tak od razu?".

Inspirują, uczą, ale też bawią. Hit sprawdzianowy, jaki kiedyś przeczytałam, oceniając prace uczniów, brzmi tak:

Bardzo panią lubię i chciałbym zaliczyć.

Polski język, trudna język. Do dziś uśmiecham się na wspomnienie zawartej w zdaniu dwuznaczności.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz