Drodzy Państwo!
Kaj walczy. Nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Wczoraj, gdy zabieraliśmy go z kliniki do domu, lał się przez ręce, nie było z nim kontaktu, nie umiał utrzymać się na nogach. Rozpacz. Dzisiaj – z głową w górze zamerdał ogonem, witając się z rodziną! To było wielkie coś! Radość nie do opisania.
Nadzieja wraca.
Odpoczywa teraz biedulek. Niech śpi, niech nabiera sił, jutro, jak wróci pod kroplówkę, będą mu potrzebne.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz