czwartek, 12 czerwca 2025

zawieszka

Co ja robię ze swoim życiem? Zebrałam się dziś do pracy i ruszyłam do metra. Gdy znalazłam się na peronie, zegar wskazywał 2 minuty do pojawienia się pociągu. Pomyślałam, luz, mam rezerwę, wszystko się ogarnie, jak należy. I tak siedzę jak… Sama nie wiem jak. Wpatrzona przed siebie. Nadjechało metro. A ja siedzę, jak siedziałam. Zwróciłam nawet uwagę na to, że pojazd nowy, czyli ten lepszy, bo nie hałasuje i nie trzęsie tak bardzo jak stary. Luzik. Nawet się ucieszyłam. Ucieszył mnie też widok pani z wózkiem dziecięcym, która zgrabnym ruchem go podważyła i gładko weszła do środka. Ta przerwa między podłogami metra i peronu czasami wzbudza we mnie niepokój. Szczególnie wtedy, gdy widzę kogoś starszego i mniej sprawnego albo malutkie dziecko. Wyobrażam sobie wówczas – mimowolnie i staram się to w sobie hamować – najgorsze scenariusze. Zamieram zazwyczaj i czekam na pomyślny obrót sprawy.  Na szczęście na mojej stacji jest zdecydowanie mniejszy ruch niż na pozostałych stacjach, którymi jeżdżę. Jest więc bezpieczniej. Wszyscy ludzie stojący na peronie weszli do metra, drzwi się zamknęły, pociąg odjechał.

Odjechał? Ale jak to? Co ze mną? Spóźnię się do pracy i spełni się najgorszy sen – jeden z tych, jakie często miewam. 

I siedzę. Czekam na następny. Nie obchodzi mnie już nowy czy stary. Byle dowiózł do celu. 

Co ja robię ze swoim życiem? Zmęczenie materiału? Koniec roku szkolnego? Zawieszka do potęgi!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz