Pamiętaj, napomina mnie intuicja, kiedy zwykle mało zaangażowany uczeń wykazuje nagle niespotykane dotąd zainteresowanie zajęciami, coś musi być na rzeczy.
Było tak. Prowadzę spokojnie lekcję. Jednym z jej punktów było samodzielne wykonanie przez uczniów zadania. W pewnym momencie młodziak, siedzący w ostatniej ławce po przekątnej od mojego biurka (w każdej klasie i w każdym roczniku w tym miejscu siadają największe klasowe rozrabiaki), podniósł rękę. Zdziwiłam się odruchowo, ale reakcję zachowałam dla siebie. Pewnym krokiem podeszłam do niego, pochyliłam się i…
I już wszystko było jasne! Kiedy jego koledzy zanosili się od tłumionego śmiechu, dzielnie odpowiadałam na zadawane przez gagatka pytania. Przypuszczam, że osiągnął właśnie w tym względzie życiowy rekord. Po wykonanej misji uśmiechnęłam się wymownie i spokojnie wyrzekłam:
– Dobre. Dobre.
W odpowiedzi koledzy gagatka ryknęli śmiechem. I ja ryknęłam śmiechem, łapiąc się przy tym za czoło.
Młodziak nie wie nawet, jak wiele mi o sobie powiedział. Niechcący zdradził, że całkiem logicznie myśli i wspaniale orientuje się w kontekstach, że drzemie w nim ogromny potencjał – świadomość tego bardzo mnie uspokaja.
A śmierdzący pierd? Jak to pierd. Podrażnił trochę zmysły, a później spokojnie ulotnił się przez otwarte okno. He, he.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz