Rozłożył mnie covidek. A ponieważ jak w miłości, tak i w chorobie idę na całość, mocno mnie sponiewierało. Leżę więc w łóżeczku, M. podaje mi lekarstwa, herbatki i inne umilacze i mówię w końcu:
– Jesteś takim dobrym mężem.
– Najlepszym na świecie – odpowiada lekko.
– No, no, nie popadajmy w skrajności.
Tak, zdecydowanie mi się poprawia 😀
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz