Stałyśmy we trzy – ja, Nastolata i Czterolatka – na mostku i z zachwytem przyglądałyśmy się lśniącej wodzie. Magiczny nastrój udzielił się nie tylko mnie.
– Gdzieś w głębi pływa syrena – w tajemniczy, melodyjny sposób powiedziała Nastolata.
– Tak, syrena – potwierdziłam równie enigmatycznie – To pewnie Arielka.
Czterolatka natychmiast nabrała powietrza do płuc i krzyknęła z całej siły w stronę niewzburzonej wody:
– Arielko! Arielko!
Pomimo głośnych nawoływań, ta jednak nie wypływała.
– Ty też zawołaj – zachęcała najpierw Nastolatę, a później mnie zniecierpliwiona brakiem rezultatu Czterolatka – I ty, ciociu, zawołaj!
Wszystkie trzy zmobilizowałyśmy siły i zaczęłyśmy głośno wołać:
– Arielko! A-rie-lko!
Bezskutecznie. Ponieważ powierzchnia wody wciąż cudownie błyszczała, Nastolata zdecydowała się pociągnąć historię dalej:
– Tam w głębi kryje się królestwo Arielki, dlatego woda tak pięknie lśni.
Czterolatka spojrzała nieufnie, a później trzeźwym okiem oceniła stan rzeczy:
– Jakie królestwo? To słońce odbija się w wodzie.
I koniec bajeczki 😅
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz