W niedzielę, w drodze powrotnej do Warszawy, na podłodze autobusu znalazłam zwiniętą karteczkę. Licząc na list od wszechświata, natychmiast pochyliłam się i ją podniosłam.
Powoli zbieram się do wyjazdu do Wiednia. Myślę, że czas tam spędzony będzie szczęśliwy. Na pewno zdam relację 😉
Jeszcze w temacie liścików od wszechświata. Długo podnosiłam się po śmierci Krysi, chociaż teoretycznie mogłam się przygotować do jej odejścia. Dziś wiem, że jest to niemożliwe, ale sądzę, że łatwiej przyjmuje się wieści o czyjejś śmierci, gdy spodziewa się jej nadejścia. W każdym razie któregoś dnia po stracie zupełnie nie umiałam znaleźć sobie miejsca, a gdy jest mi tak bardzo smutno i źle jak wtedy, wychodzę zwykle na długie spacery. Podczas kojącej wyprawy natrafiłam na małą karteczkę leżącą na chodniku. Musiałam ją odwrócić, żeby zobaczyć, co jest na niej napisane. Nie mogłam wyjść z wrażenia, widząc zawarty na niej napis KRYSTYNA. Od razu zrobiło się jakoś lżej i spokojniej.
Czy wierzę w przekazy od wszechświata? Nie wiem, ale wiem na pewno, że znalezienie podobnej do moich karteczki zawsze jest bardzo miłe.
Coraz więcej w moim życiu ludzi, za którymi tęsknię...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz