Każdy z nas ma swojego Anioła Stróża, usłyszałam.
– Aniele, jesteś? – zapytałam wprost.
– Jestem – odparł, zaskakując mnie natychmiastową reakcją.
– Zawsze byłeś?
– Byłem.
– Dlaczego mnie nie ochroniłeś? – zapytałam z żalem w głosie.
– Nie mogę wpływać na wybory ludzi.
– To na czym właściwie polega twoja rola?
– Jestem przy tobie w każdej chwili i wspieram z całych sił i z całej mocy, jaką posiadam.
– W jaki sposób?
– Ochraniam płomień miłości w twoim sercu, żeby nigdy nie zgasł.
Gdy Anioł wypowiedział ostatnie słowa, przypomniałam sobie momenty jego działania. Cudowne, niewytłumaczalne zdarzenia, po których nabierałam mocy i mogłam iść dalej, chociaż chwilę wcześniej wydawało się, że już nigdy nie wstanę. To chwile nagłego oprzytomnienia, gdy spływała na mnie fala ciepła nieznanego pochodzenia, a z moich barków znosił się nagle ogromny ciężar. Nic niby się nie zmieniało, a jednak zmieniało się wszystko. Czułam lekkość nie tylko w każdej części swojego ciała, ale przede wszystkim w duszy, która w momencie się rozświetlała, a tchnięta w nią energia skłaniała mnie do działania. Wtedy zawsze zastanawiałam się, czy wciąż żyję.
Poznałam dotyk Anioła i ciepło spływające z jego dłoni, gdy gładził mnie po głowie. Zawsze wtedy, gdy zrezygnowana i bezsilna leżałam na łóżku. Gdy byłam mała, w moich myślach rozbrzmiewało słowo "mamo", kiedy dorosłam – "Boże". Długo sądziłam, że pozostaje ono głuchą modlitwą.
– Słyszałeś mnie? – zapytałam po chwili.
– Słyszałem.
– I byłeś?
– Byłem.
– I nigdy nie zostawiłeś mnie samej?
– Nigdy.
– Dziękuję.
– Każde twoje pragnienie jest modlitwą, postaraj się o tym pamiętać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz