niedziela, 23 marca 2025

anioł

Każdy z nas ma swojego Anioła Stróża, usłyszałam. 

– Aniele, jesteś? – zapytałam wprost.

– Jestem – odparł, zaskakując mnie natychmiastową reakcją.

– Zawsze byłeś?

– Byłem.

– Dlaczego mnie nie ochroniłeś? – zapytałam z żalem w głosie.

– Nie mogę wpływać na wybory ludzi.

– To na czym właściwie polega twoja rola?

– Jestem przy tobie w każdej chwili i wspieram z całych sił i z całej mocy, jaką posiadam.

– W jaki sposób? 

– Ochraniam płomień miłości w twoim sercu, żeby nigdy nie zgasł.

Gdy Anioł wypowiedział ostatnie słowa, przypomniałam sobie momenty jego działania. Cudowne, niewytłumaczalne zdarzenia, po których nabierałam mocy i mogłam iść dalej, chociaż chwilę wcześniej wydawało się, że już nigdy nie wstanę. To chwile nagłego oprzytomnienia, gdy spływała na mnie fala ciepła nieznanego pochodzenia, a z moich barków znosił się nagle ogromny ciężar. Nic niby się nie zmieniało, a jednak zmieniało się wszystko. Czułam lekkość nie tylko w każdej części swojego ciała, ale przede wszystkim w duszy, która w momencie się rozświetlała, a tchnięta w nią energia skłaniała mnie do działania. Wtedy zawsze zastanawiałam się, czy wciąż żyję. 

Poznałam dotyk Anioła i ciepło spływające z jego dłoni, gdy gładził mnie po głowie. Zawsze wtedy, gdy zrezygnowana i bezsilna leżałam na łóżku. Gdy byłam mała, w moich myślach rozbrzmiewało słowo "mamo", kiedy dorosłam – "Boże". Długo sądziłam, że pozostaje ono głuchą modlitwą.

– Słyszałeś mnie? – zapytałam po chwili.

– Słyszałem.

– I byłeś?

– Byłem.

– I nigdy nie zostawiłeś mnie samej?

– Nigdy. 

– Dziękuję.

– Każde twoje pragnienie jest modlitwą, postaraj się o tym pamiętać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz