poniedziałek, 24 marca 2025

ukłucie w sercu

– W takim razie to musiałeś być ty – powiedziałam wybudzona w środku nocy, gdy tylko zdałam sobie dokładnie sprawę z tego, w jakim miejscu i czasie się znajduję.

– Ja? – zapytał Anioł wciąż obecny obok mnie – Kiedy dokładnie?

– Kiedy sprawiałeś lekkie ukłucia w moim sercu. Za każdym razem, gdy działo się coś niedobrego.

– Tak – odparł po chwili – To mogłem być ja.

– Czasami jednak przesadziłeś.

– Przesadziłem? – zdziwił się Anioł – Nie mógłbym.

– A jednak. Mogłeś – odparłam, a on spojrzał na mnie z oczekiwaniem w oczach – Ścisnąłeś kiedyś moje serce tak mocno, że zawyłam jak dzikie zwierzę prowadzone na rzeź.  

– Widocznie nie mogłem inaczej. Nie chciałaś słuchać moich sugestii.

– Zawsze słyszałam.

– To dlaczego nie reagowałaś, jak należy? – zapytał Anioł, choć przecież dobrze znał odpowiedź.

– Nie wierzyłam, że zasługuję na miłość i szacunek. Zawsze czułam się gorsza od innych. I winna. 

– Dlatego musiałem w końcu tobą potrząsnąć.

– Dziękuję bardzo. A jednak trochę mi przykro.

– Przykro? – zaciekawił się Anioł – Dlaczego?

– Przykro mi, że nie umiałam siebie ochronić. To oczywiście skutek wszystkiego, co przeżyłam w swoim życiu.

– Czy teraz już umiałabyś to zrobić?

– Teraz już tak.

– Na pewno? – dopytał Anioł.

– Gdy czuję ukłucie w sercu, wiem, że dajesz mi znać, że dzieje się coś niedobrego. Zadaję sobie wtedy pytanie, co bym zrobiła, gdyby sytuacja, która akurat ma miejsce w moim życiu, zdarzyła się mojemu dziecku.

– I nie masz wtedy wątpliwości, czy to, co się właśnie stało, jest dobre czy złe?

– Najmniejszych nawet! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz