– W takim razie to musiałeś być ty – powiedziałam wybudzona w środku nocy, gdy tylko zdałam sobie dokładnie sprawę z tego, w jakim miejscu i czasie się znajduję.
– Ja? – zapytał Anioł wciąż obecny obok mnie – Kiedy dokładnie?
– Kiedy sprawiałeś lekkie ukłucia w moim sercu. Za każdym razem, gdy działo się coś niedobrego.
– Tak – odparł po chwili – To mogłem być ja.
– Czasami jednak przesadziłeś.
– Przesadziłem? – zdziwił się Anioł – Nie mógłbym.
– A jednak. Mogłeś – odparłam, a on spojrzał na mnie z oczekiwaniem w oczach – Ścisnąłeś kiedyś moje serce tak mocno, że zawyłam jak dzikie zwierzę prowadzone na rzeź.
– Widocznie nie mogłem inaczej. Nie chciałaś słuchać moich sugestii.
– Zawsze słyszałam.
– To dlaczego nie reagowałaś, jak należy? – zapytał Anioł, choć przecież dobrze znał odpowiedź.
– Nie wierzyłam, że zasługuję na miłość i szacunek. Zawsze czułam się gorsza od innych. I winna.
– Dlatego musiałem w końcu tobą potrząsnąć.
– Dziękuję bardzo. A jednak trochę mi przykro.
– Przykro? – zaciekawił się Anioł – Dlaczego?
– Przykro mi, że nie umiałam siebie ochronić. To oczywiście skutek wszystkiego, co przeżyłam w swoim życiu.
– Czy teraz już umiałabyś to zrobić?
– Teraz już tak.
– Na pewno? – dopytał Anioł.
– Gdy czuję ukłucie w sercu, wiem, że dajesz mi znać, że dzieje się coś niedobrego. Zadaję sobie wtedy pytanie, co bym zrobiła, gdyby sytuacja, która akurat ma miejsce w moim życiu, zdarzyła się mojemu dziecku.
– I nie masz wtedy wątpliwości, czy to, co się właśnie stało, jest dobre czy złe?
– Najmniejszych nawet!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz