Świadoma podróż różni się od nieświadomej tym, że po pokonaniu pewnego dystansu nie ma już powrotu do punktu wyjścia. Nie ma możliwości cofnięcia się do miejsc, w których się było, a tego, co się zobaczyło, nie da się odwidzieć. Nie marzę o powrocie do stanu niewiedzy, ale przyznam jednocześnie, że w jakimś sensie był to stan bezpieczny, który porównałabym do poziomu świadomości zwolenników komuny. Wygodniej czasami jest nie wiedzieć zbyt dużo i pozwolić przejąć odpowiedzialność za siebie komuś lub czemuś nadrzędnemu. To bardzo wygodna opcja.
Od czego zależy poziom zagmatwania własnego życia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz