– Zaskocz mnie, Księżniczko – powiedziałam niedawno.
Bardzo szybko, bo już na najbliższej przerwie, gdy spotkałyśmy się na korytarzu szkolnym (sumiennie dyżurujemy), Księżniczka wyjęła zza pleców przygotowany dla mnie prezent.
– Ojej! Nie wierzę! Naprawdę? – te wszystkie słowa swobodnie zastąpiłby wytrzeszcz moich oczu – To przecież Olaf. I to topniejący!
Zaskoczenie na zamówienie może się udać. Szok!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz