– No ktoś mnie jednak zatrudnił w tej szkole – bronię się w dyskusji na temat mojej pracy, w której sięgam czasami po dość niekonwencjonalne metody. Oczywiście lekko i na żarty.
– Kogo ty zatrudniasz? – udając zdziwioną, pyta Kali stojącą obok nas panią dyrektor.
– To nie ja – reaguje przełożona i prawie przykłada rękę do piersi, jakby chciała przysiąc – Ja zatrudniam tylko wariatów.
Jestem zdrowa na ciele i umyśle. I jest na to dowód – zatrudniał mnie pan dyrektor. Przysięgam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz