Wiadomo, nauczyciel to robot – nie człowiek – który nie czuje, nie przeżywa, nie marudzi i świetnie radzi sobie z każdą przytłaczającą sytuacją, jaka spotyka go w szkole. Nigdy nie traci nad sobą kontroli, prezentując przy tym wzór godny naśladowania, dlatego podczas porannego spotkania w pokoju nauczycielskim TEORETYZUJE tylko na temat możliwych sposobów ekspresji.
– Dobrze byłoby czasami sypnąć soczystą wiązanką – rozmarzyła się o świcie jedna z koleżanek – I użyć słów, jakich nie wymyśliłby sam diabeł.
Tych na K, CH i P. Przykładów nie podam, bo przecież mnie – nauczycielce z krwi i kości – nie przeszłyby one przez gardło. Ba, ja takich słów nawet nie znam.
– A czy ksiądz – zadaję pytanie pedagogowi w sutannie, który wszedł właśnie do pokoju nauczycielskiego – Używa czasami brzydkich słów?
– Oczywiście – mówi z pewnością w głosie i jakby o oczywistości – Włańczam, poszłem, wziąść.
(16 września 2022)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz