sobota, 4 stycznia 2025

adoptowane dziecko

Śniło mi się, że trzymałam w objęciach dwuletniego adoptowanego synka. Miał piękne, lekko pofalowane, krucze włoski i wielkie brązowe oczka. Z jego twarzyczki biła słodycz. Do pomieszczenia, w którym się znajdowałam, weszła pani dyrektor z mojej szkoły. Ponieważ przytulony do mnie chłopczyk trzymał główkę na moim ramieniu, musiałam odwrócić się w taki sposób, żeby mogła spojrzeć na jego twarz. Kiedy ustawiłam się w odpowiedniej pozycji, zapytałam:

– Ładny?

– Nie – odparła bez ogródek.

W pewnym momencie dziecko źle się poczuło. Zaniosłam je do łazienki i przytrzymywałam jego główkę nad toaletą, żeby mogło do niej zwymiotować. Robiło to dość długo. Obudziłam się, zanim skończyło.

INTERPRETACJA

Adoptowane dziecko to moje dojrzewające wnętrze, które trzymam w objęciach, co oznacza, że samą siebie otaczam opieką i wsparciem, ale też akceptacją, dlatego podoba się ono właśnie mnie, a nie osobie z mojego otoczenia. Wymiotowanie symbolizuje proces samooczyszczania, wyzbywania się z wnętrza toksyn, które są dla mnie szkodliwe. Jest powolnym i trudnym procesem, co wyczytać można z czasu trwania torsji i konieczności podtrzymywania wymiotującego dziecka. Myślę, że toksyny to te wszystkie niewygodne uczucia, które miałam w sobie: żal, rozczarowanie, ból. Dojrzewanie wciąż trwa.

Czy to przypadek, że ten sen przyszedł do mnie akurat w tym momencie? Kiedy odczułam wewnętrzną ulgę, a sam ten akt nazwałam oczyszczeniem? Przypadek?

Nie sądzę!

odnaleźć siebie w gąszczu przykrych zdarzeń i trudności

da się!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz