poniedziałek, 6 stycznia 2025

metrowy serial

Kiedy poprosiłam o zgodę na opublikowanie jej opowiastki, zapytała, czy robię serial. Metrowy (historie związane z metrem). Kto wie, może wyjdzie z tego całkiem niezły tasiemiec.
W każdym razie jestem zachwycona jej percepcją i stylem pisania i dlatego właśnie z przyjemnością, jej słowami, przedstawiam poniższą historię.

Magia metra po raz... czwarty?
Nasz urząd miasta wymyślił nowe karty do kodowania biletów metropolitalnych. "Wołomin Blisko"! Wczoraj nastałam się w kolejce, żeby kartę wymienić. Dziś, w drodze do pracy, lecę do POK-u na Dw. Wileńskim, żeby przenieść środki ze starych kart. Spodziewałam się tłumu godnego UM Wołomin, a tu prawie pusto. Miły chłopak świetnie wiedział, o co chodzi, podał numerek, skierował, gdzie trzeba. Pani w okienku przemiła i uśmiechnięta, jakby jej sprawiała przyjemność rozmowa ze mną.
Uszczęśliwiona, z nową doładowaną kartą w garści, pobiegłam do metra. Bramka działa, jak najbardziej, gdy się bilet przyłoży😘 Wsiadłam do pociągu, chcę doczytać do końca "Rdzę" Jakuba Małeckiego (b. dobre, za smutne), a tu... bulba! Zostawiłam w POK-u na ladzie przy okienku. Na szczęście wjeżdżałam dopiero na Stadion. Wróciłam się, zabrałam Małeckiego, obdarowałam jeszcze raz uśmiechem młodego człowieka i "moją" panią w okienku. Do roboty spóźniłam się w związku z tym 12 minut. I co się okazało? Darowany był mi mało przyjemny alarm i próbna ewakuacja po schodach z 4. piętra na zimno i błoto! No nie czary?

JA: Czary!

ONA: A do PTAKÓW dodaję jeszcze Łabędzia, którego co prawda w metrze nie spotkałam, ale na pewno wzbogaci nasze doborowe towarzystwo

JA: To trzeba go jakoś zgrabnie usadowić

ONA: W metrze?

JA: No tak!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz