piątek, 10 stycznia 2025

serce szeroko otwarte

Ziębuszka ma oczy szeroko otwarte. Ale czy rzeczywiście oczy? Na pewno też, ale przede wszystkim ma otwarte serce. Znów dostrzegła i przekazała mi coś, co głęboko mnie poruszyło. A że uwielbiam jej styl i jej percepcję rzeczywistości (wiem, powtarzam się, ale co zrobić), poprosiłam o zgodę na opublikowanie kolejnej METROWEJ opowiastki. Dlaczego ma poruszać tylko mnie czy ją, niech poruszy i Was.

A jednak dzisiaj metro nie zawiodło! Stoję sobie w przegubie, po przekątnej siedzi pani i bawi się miękką szmacianą lalką. Trzymając za plecki, pochyla i potrząsa nią w kierunku niemałej już dziewczynki. Bardzo umiejętnie, jak zawodowa lalkarka. Gapię się. Dziewczynka, ciemna blondyneczka, równo przycięta grzywka, ubrana ze smakiem w błyszczącą kurtkę i bardzo fajne czarne zamszowe kozaczki z dyskretnymi odblaskowymi paseczkami. Okularki, wysunięta dolna warga. Niepełnosprawna intelektualnie, poprawnie mówiąc. Trzyma jeszcze dwie miękkie laleczki, jedna sporo mniejsza, ani chybi rodzina. Gapię się. Ze zgrozą dostrzegam, że nie jestem w tym sama. Pani siedzi twarzą do mnie, dziewczynka - plecami. Lalki ruszają się energicznie i rozmawiają. Wiesz, co mi pierwsze przyszło do głowy? Zrobię zdjęcie!!! Szkoda, że nie film! I dobrze, że nie urzeczywistniłam w ferworze!

No więc bawią się tymi lalkami (choć "zabawa" to nie najwłaściwsze słowo, "misterium"? - górnolotnie, ale już lepiej). W pewnym momencie dziewczynka mówi w przestrzeń, ze wzniesionymi oczami, bardzo wyraźnie i ze spokojnym zachwytem: "To moja maaama"...

Siadam na zwolnionym miejscu po tej samej stronie co one. Żeby opisać wszystko, zanim umkną mi szczegóły, muszę przestać się gapić. Na Rondzie ONZ nie mogę się powstrzymać od ciekawskiego spojrzenia w tamtym kierunku. Miejsca są puste. Ja to mam szczęście - myślę.

Moi Drodzy, cytując mistrza:

DOBRZE WIDZI SIĘ TYLKO SERCEM

NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU

Antoine de Saint-Exupéry


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz