Rejestruję od wczoraj sytuacje, jakie przydarzają się Ziębuszce. Eufemistycznie nazywamy je wyczynami, chociaż trzeba by je raczej nazwać zdarzeniami komediowymi, bo są zabawne i śmieję się z niej, choć może nie powinnam. Na swoją obronę mam to, że sama mnie właściwe prowokuje. I sprzeciwiam się stanowczo, kiedy próbuje usprawiedliwiać się PESELEM. PESEL to i PESEL tamto. A to przecież nieprawda. Taka już jest – artystycznie zaplątana.
– Mój największy wyczyn z ostatniego czasu to to, że spałam dziś osiem godzin! – informuję z samego rana.
– Ciurkiem? – pyta.
– Ciurkiem! Z premedytacją odłożyłam sprawdzanie olimpiad na dzisiaj – zwierzam się – Pewnie jeszcze dziś tego pożałuję.
– Weź niepierdol! – odpowiada.
Wezmę, wezmę. Tylko że ja się niedługo od tego niepierdolu uzależnię!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz