Przeczytałam ostatnio, że każdy ma w domu szufladę, która jest szufladą wstydu. Tak, to ta, w której znajdziecie wszystkie potrzebne i niepotrzebne rzeczy, zawalona po kokardę, że aż Wam samym głupio, gdy ją otwieracie.
Zaciekawił mnie ten fakt. Weszłam do kuchni i po kolei otwierałam wszystkie szuflady – a trochę ich jest. I co? Sodomia (!) i Gomoria (!)!!! U mnie wszystkie szuflady są szufladami wstydu!
Przejąć się? Uwierzcie, próbowałam nie raz i jakoś zawsze, nawet gdy przy okazji świąt ogarnę szufladowy rozgardiasz, wracam do punktu wyjścia.
Czy naprawdę muszę się tym przejmować. Tyle innych spraw na głowie…
Umówmy się: są rzeczy ważne i ważniejsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz