środa, 29 stycznia 2025

rocznica

Moja babcia zmarła 29 stycznia, lata temu. Jak już kiedyś wspominałam, trzymałam ją za rękę, kiedy odchodziła. To było spokojne odchodzenie. Bardzo żałuję, że nie było jej dłużej w moim życiu, ponieważ była dla mnie kimś naprawdę ważnym.

Pamiętam ją jako ciepłą, delikatną i dobrą osobę. Czasami spędzałam u niej wakacje. Opowiadała mi wtedy o swoim życiu, o życiu bliskich, o bardziej lub mniej przyjemnych sprawach. Wszystkich opowieści słuchałam z ogromną uwagą. Nic dziwnego, babcia miała spokojny, ciepły, kojący głos, dlatego jej opowieści, choć same w sobie ciekawe, stawały się magiczne.

Babcia mieszkała w domu  umieściłam kiedyś jego zdjęcie na blogu  w którym był tylko jeden pokój. Pomimo tego, że znajdowały się w nim dwa duże łóżka, spałam razem z nią. Bałam się ciemności i często miewałam koszmary, a przy niej po prostu czułam się bezpiecznie.

Czasami, gdy otwierałam oczy, widziałam twarz babci, która intensywnie się we mnie wpatrywała.

– Babciu, dlaczego tak robisz? – pytałam wtedy.

– Spałaś tak głęboko, że musiałam sprawdzić, czy oddychasz.

I sprawdzała. Za każdym razem, gdy miałam spokojny, relaksujący sen. 

Życzę sobie dzisiaj dobrego, spokojnego snu. Chciałabym otworzyć oczy w środku nocy i zobaczyć pochylającą się nade mną babcię, która z troską upewnia się, że oddycham. Uśmiechnę się do niej wtedy z namiastką niedowierzania w spojrzeniu, że znowu to robi, i powiem jak kiedyś:

 – Babciu, żyję. Nie musisz się martwić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz