Chociaż cieszę się ogromnie, że okres nauczania zdalnego się skończył, czasami za nim tęsknię. Ale tylko wtedy, gdy tłukę się środkami komunikacji miejskiej i otrzymuję od Ziębuszki wiadomość, z której wynika, że ona znów pełni swoje pracowe obowiązki z domu. I to zwykle w otoczeniu dwóch czteronożnych słodziaków. Przesyła wtedy zwykle jakąś słitfocię. Cieszę nią oko, nie zaprzeczę, ale uznaję jednocześnie, że taki stan rzeczy to zwyczajna przemoc 😉
Kim bym była, gdybym się nie odgryzła?
JA: Ferie będą leniwe, ale właśnie takie teraz są mi potrzebne. Ty pewnie nie masz ferii. To teraz ja jestem przemocowa 😂 A niech!
ONA: Niedziela rano nieco łagodzi Twoją przemoc.
JA: Chciałabym przypomnieć, że kiedy ja tkwiłam w maturowym kołowrotku w maju, Ty sztachałaś się morskim powietrzem.
ONA: Zemsta będzie sroga. W tym roku też mam szansę się sztachać w maju. Za to Ty możesz zemścić się w czerwcu.
JA: Nie omieszkam!
ONA: Już drżę przed Twoim rewanżyzmem!
W tych słodkich zemstach wymienimy się cudnymi zdjęciami. Ona prześle słodkie pieski i mewy na plaży, kolorowe kuterki i zachody słońca, a ja... wszystko, co tylko przyciągnie moją uwagę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz