Ta wojna w Ukrainie już nam, Polakom, spowszedniała. Nie zastanawiamy się nad jej okrucieństwem. Przynajmniej ja tak mam. Dodatkowo nie posiadam telewizji, co powoduje, że nie jestem na bieżąco z aktualnymi wiadomościami.
Trzy lata temu zamieszkała z nami Natasza z córką. Po trzech miesiącach znalazła pracę i się wyprowadziła, ale pół roku temu wróciła do kraju, do Ukrainy. Tydzień temu zadzwoniła do mnie i powiedziała, że w środku nocy, z łapanki, zabrano na wojnę jej dwudziestoletniego syna. Nie umiem wyobrazić sobie, co czuje Natasza, ale jako matka wiem, że jest to dla niej bardzo bolesne.
Postanowiła wrócić do Polski, uciec od zagrożenia i niepewności, dlatego dzisiaj w nocy odbierałam ją, jej córkę i drugiego syna, który w czerwcu skończy 18 lat, z dworca.
– Przecież by go nie zabrali – mówię – Słyszałam, że zabierają starszych. 25-letnich.
– Zabraliby – odparła z pewnością w głosie.
– Ale on ma autyzm, więc może by go nie zabrali.
– Zabraliby tym bardziej – powiedziała – Wszystkich chorych i z dysfunkcjami traktują jak mięso armatnie.
Nic więcej nie musiała mówić… Wojna to okrutny czas 😞
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz