Śniło mi się, że weszłam do jej sypialni, jak zdarzało mi się wchodzić, gdy bywałam jej gościem. Zanim dostrzegłam łóżko stojące na środku pokoju, moją uwagę przykuły okalające je regały z książkami. Poczułam w sobie głód zawartych w nich treści, wysilałam wzrok, żeby przeczytać z oddali tytuły, ale niestety mój trud był daremny. Zanim zrobiłam krok, by zbliżyć się do kolorowych okładek, uprzytomniłam sobie, że żadna z książek nie jest dla mnie i że nie będę mogła ich przeczytać. Na chwilę ogarnął mnie żal, a moje wnętrze zalało rozczarowanie, na szczęście szybko udało mi się otrząsnąć. Przeniosłam wzrok na leżącą na łóżku osobę, której uśmiech rozpromienił mnie tak samo jak w momencie, gdy ją poznałam. Był ciepły, promienisty, odżywczy. Na chwilę zapomniałam o chłodzie i dystansie.
– Mogę się obok ciebie położyć? – zapytałam.
– Tak – odparła serdecznie i rozłożyła ramiona na znak aprobaty.
Wdrapałam się na łóżko, zupełnie naturalnie, i wygodnie się na nim ułożyłam.
– Nie chcę cię – wyszeptała mi do ucha szorstkim tonem – Nie rozumiesz?
– Rozumiem.
– To dlaczego tu przychodzisz? – zapytała z pretensją w głosie.
Zanim znalazłam odpowiedź na pytanie, a samo poszukiwanie wpędziło mnie w stan zmieszania, uzmysłowiłam sobie, że śnię.
– To ty przyszłaś do mojego snu – zaprotestowałam.
– Twój sen, ale mój dom. Wiesz przecież, że nie mogę wyjść.
– To co mam zrobić?
– Obudź się wreszcie. Ta opowieść nie jest o tobie.
💫💫💫
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz