wtorek, 4 lutego 2025

sen

Śniło mi się, że weszłam do jej sypialni, jak zdarzało mi się wchodzić, gdy bywałam jej gościem. Zanim dostrzegłam łóżko stojące na środku pokoju, moją uwagę przykuły okalające je regały z książkami. Poczułam w sobie głód zawartych w nich treści, wysilałam wzrok, żeby przeczytać z oddali tytuły, ale niestety mój trud był daremny. Zanim zrobiłam krok, by zbliżyć się do kolorowych okładek, uprzytomniłam sobie, że żadna z książek nie jest dla mnie i że nie będę mogła ich przeczytać. Na chwilę ogarnął mnie żal, a moje wnętrze zalało rozczarowanie, na szczęście szybko udało mi się otrząsnąć. Przeniosłam wzrok na leżącą na łóżku osobę, której uśmiech rozpromienił mnie tak samo jak w momencie, gdy ją poznałam. Był ciepły, promienisty, odżywczy. Na chwilę zapomniałam o chłodzie i dystansie. 

– Mogę się obok ciebie położyć? – zapytałam.

– Tak – odparła serdecznie i rozłożyła ramiona na znak aprobaty.

Wdrapałam się na łóżko, zupełnie naturalnie, i wygodnie się na nim ułożyłam.

– Nie chcę cię – wyszeptała mi do ucha szorstkim tonem – Nie rozumiesz?

– Rozumiem. 

– To dlaczego tu przychodzisz? – zapytała z pretensją w głosie.

Zanim znalazłam odpowiedź na pytanie, a samo poszukiwanie wpędziło mnie w stan zmieszania, uzmysłowiłam sobie, że śnię.

– To ty przyszłaś do mojego snu – zaprotestowałam.

– Twój sen, ale mój dom. Wiesz przecież, że nie mogę wyjść.

– To co mam zrobić?

– Obudź się wreszcie. Ta opowieść nie jest o tobie.

💫💫💫

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz